Ramon Forcada „MotoE? Świat się zmienia”

Debiutujący w MotoE Forward Racing będzie miał w swoich szeregach także Ramona Forcadę. Nazwa, która wskazuje na doświadczenie i kompetencje, które można wykorzystać w MotoGP, ale także dużą determinację i motywację. „Kiedy mówią mi, że ważne jest nie zwycięstwo, ale uczestnictwo, odpowiadam: nie, ważne jest zwycięstwo!” Tym samym zadebiutował na scenie, na której odbyła się prezentacja Forwarda, wyraźnie pokazując, z jakim duchem zmierzy się także z nowym sezonem wyścigowym.

Po wielu latach spędzonych w MotoGP zaangażował się w projekt elektryczny, a także podążał za rozwojem chłopców w MIR Racing Team w JuniorGP. Jeśli chodzi o rok 2024, w tej chwili wiemy tylko o jego zaangażowaniu w Mistrzostwa Świata MotoE jako dyrektor sportowy zespołu Giovanniego Cuzariego. To ze strony sportowej, ale Forcada ma w planach także coś innego… Wieczorem w 55 Milano mieliśmy okazję porozmawiać z super technikiem, oto co nam powiedział.

Ramon Forcada, restart i jednocześnie kontynuacja projektu.

Kolory się zmieniają, ale zespół pozostaje ten sam, nawet motocykl jest praktycznie taki sam jak w zeszłym roku, przepisy niewiele się zmieniły. Jedyna różnica jest taka, że ​​RNF zniknął: do piątku w Walencji planowaliśmy to na ten rok, teraz już wszystko miałem gotowe. W sobotę było gorzej, w niedzielę nie było już ekipy MotoGP, w poniedziałek nie było już nic! Krążyły plotki, ale wszystko potoczyło się bardzo szybko.

Forward nadchodzi w tym roku.

Zajął swoje miejsca, ale z tym samym kierowcą, tymi samymi mechanikami… tymi samymi ludźmi. To ciekawa kontynuacja, kontynuujemy to, co zrobiliśmy do tej pory. Po pożegnaniu RNF mówiło się, kto może zająć jego miejsce, nie było jasne: trochę to trwało, ale w końcu przybył Forward.

Czy przed podpisaniem umowy myślałeś może, że twój okres w mistrzostwach świata dobiegł końca?

Jeśli to się skończyło, to tylko dlatego, że chciałem to skończyć! Były też inne możliwości, ale możliwość pracy z tym samym zespołem, tym samym motocyklem i tym samym kolarzem była dla mnie w porządku. Zaczęliśmy razem w zeszłym roku: znałem niektórych z nich, innych techników i Andreę Mantovani, ale nie znałem ich. Zmienia się drugi kierowca, po Mice Perezie pojawia się Maria Herrera, która odnajduje szefa załogi, z którym pracowała już, gdy była mała. Oprócz niej jest jeszcze tylko jedna nowa mechanika, gdyż resztę grupy już znamy. Chcemy wykonać dobrą robotę.

W tym roku w kalendarzu pojawi się nowy tor. Co o tym myślisz?

W zeszłym roku wszystko było nowe w przypadku Ducati, w tym roku jest Portimao, fantastyczny tor! Nie jest to łatwe, ale będzie świetną zabawą także dla MotoE. Zabrali nam Anglię i ostatecznie jest w porządku: z problemami celnymi, transportem i w ogóle to był najbardziej skomplikowany weekend, nie sportowy, ale logistyczny. Dzięki temu mistrzostwa staną się łatwiejsze.

Ramon Forcada, masz duże doświadczenie z motocyklami „klasycznymi”. Jak przebiegała ta zmiana na elektryczny?

To trochę tak, jak zmienia się świat. Z samochodów benzynowych czy diesla przeszliśmy do samochodów hybrydowych lub w pełni elektrycznych, co było nie do pomyślenia 10-15 lat temu. MotoGP również przechodzi na paliwo przyjazne dla środowiska. Wszystko zmierza w kierunku bardziej ekologicznej ścieżki. Nadal utrzymuję kontakt z ludźmi z Yamahy i wiem, że w Japonii dużo pracują z akumulatorami, są bardzo dobre i tak naprawdę staje się to już kwestią polityczną.

Chińczycy pracują nad akumulatorami półprzewodnikowymi, ale Japończycy są jeszcze dalej w tyle. Jeśli pozwolą mu kontynuować grę, myślę, że jest to możliwe. W tej chwili są problemy z autonomią, ładowaniem lub zarządzaniem akumulatorem, gdy kończy się jego żywotność… Z półprzewodnikowym są już samochody, które mają 1500 km autonomii i 15-minutowe ładowanie, czyli mniej więcej tyle dużo czasu zajmuje Ci pójście po benzynę. Taka jest przyszłość: jeśli polityka pozwoli im działać, możemy podążać tą ścieżką.

Co masz ochotę powiedzieć sceptykom na temat motocykli elektrycznych?

Na zawodach jesteśmy przyzwyczajeni do tradycyjnych silników, ale nie brakuje też innowacji. Kiedy zaczynałem w Mistrzostwach Świata, istniały prawie domowe silniki dwusuwowe, spójrzmy, gdzie teraz jesteśmy! Rowery benzynowe mają teraz całą tę elektronikę, fabrycznie wykonany silnik, którego nie można dotknąć… Przepisy uległy całkowitej zmianie. Widzieliśmy także całą aerodynamikę podczas testów na Sepang, nikt nie mówił o ramach czy silnikach… Dla mnie to ogromna, niesamowita zmiana, jak przejście z motocykli benzynowych na MotoE. Świat się zmienia.

Na lepsze lub gorsze?

To jest inne. Na razie lepiej, ale dla tych z nas, którzy nadal lubią pracować rękami, jest wyraźnie gorzej. Przeszedłem od porządkowania 125 do mniej prac przy 250, a w 500 silnik był już z fabryki. Coś jeszcze można zrobić, ale niewiele, nawet jeśli zawsze były małe rzeczy do naprawienia. Przez pierwszy rok w MotoGP pracowaliśmy nad tym, wymienialiśmy zawory, sprężyny… Teraz jesteśmy w punkcie, w którym w przypadku zepsucia się świecy zapłonowej należy wymienić silnik.

MotoE jest o krok dalej: wiele rzeczy się zmienia, ale to też motocykl z akumulatorem, którego nie można wyjąć, bo jest bardzo niebezpieczny. Skrzynia biegów jest inna, bo silnik jest liniowy, z napędem bezpośrednim, ale to motocykl. Zależy to wtedy od pieniędzy, jakie włożyli w ulepszenie całej części technicznej. Ostatecznie jednak nasza praca nie różni się zbytnio od pracy mechaników w MotoGP, gdzie przyjeżdżają głównie specjaliści od aerodynamiki z Formuły 1.

Ramon Forcada, co sądzisz o aerodynamiki, głównym temacie obecnego MotoGP?

To bardzo skomplikowane, bo nie jest to nauka ścisła. Wykonujesz obliczenia, idziesz do tunelu aerodynamicznego, a potem musisz sprawdzić ponownie, ponieważ zawsze są małe różnice. Ostatecznie mechanicy, którzy wcześniej zajmowali się tylko silnikiem, zajmują się jego wymianą, kołami, jeśli to konieczne, i naprawą motocykla, gdy upadnie. Ale montaż, demontaż, aranżacja… To już prawie koniec.

Jakie są plany na rok 2024? Odchodzisz z JuniorGP?

Nigdy nie wiadomo, nigdy nie mówię na 100%, ale na razie tak. Opuściłem już MotoGP ze względu na wiele wyścigów poza domem, podróże… Ale start w MotoE, JuniorGP i wszystkie testy oznaczały udział w tych samych wyścigach, co w Mistrzostwach Świata. W domu też mam mnóstwo rzeczy do zrobienia.

Na przykład?

Biorę także udział w mistrzostwach motorowerów o pojemności 70 cm3 w Katalonii. Jest tam podstawowy silnik, ale potem możesz modyfikować wszystko, co chcesz, tak jak 35 lat temu: praca z pilnikiem, praca na hamowni, dzielenie tłoków i korbowodów, wymyślanie… To świetna zabawa. Kończę rower enduro z 1979 r., na którym odbyłem kilka wyścigów w mistrzostwach Hiszpanii i Katalonii, ale zobaczymy z Federacją. Nie jestem jeszcze najstarszy, miejmy nadzieję na kolejne dobre mistrzostwa! W końcu wszyscy jesteśmy przyjaciółmi, pomagamy sobie nawzajem: jest ranking, ale to nie jest walka.

Foto: Wyścigi do przodu