Tytuł zdobył w swoim pierwszym pełnym roku ścigania, a następnie przeszedł na „wysokie koła”. Mattia Lacasella, debiutancki mistrz CNV 190GP w 2022 roku, zanotował swój pierwszy sezon w Pucharze Yamaha R3 w MC Racing Mattii Mancino, zespole debiutującym w tej kategorii. Kierowca z Rimini, który 25 stycznia skończył 16 lat, zajął 19. miejsce w mistrzostwach, 18. w klasyfikacji Blu Cru (zarezerwowanej dla kierowców poniżej 18. roku życia), ale pokazał ciekawy krok naprzód: znalazł się w pierwszej dziesiątce, z którą Lacasella zakończył sezon.
Nieźle, biorąc pod uwagę, że w pierwszych rundach płynął na ostatnich pozycjach. Co teraz zrobi? Zawodnik z Romagny chciałby po raz drugi wziąć udział w tych samych mistrzostwach: po „podjęciu odpowiednich działań” wyraźnie celuje wyżej, ale wszystko rozstrzygnie się w pierwszych miesiącach przyszłego roku. W międzyczasie Lacasella nie zaniedbuje szkoleń, a przede wszystkim studiów, biorąc pod uwagę, że studiuje na trzecim roku technicznego instytutu informatycznego. Poprosiliśmy go, aby opowiedział swoją historię i podsumował rok 2023, który właśnie się zakończył: oto nasz wywiad.
Mattia Lacasella, gdzie zaczyna się Twoja historia z motocyklami?
Zacząłem jeździć na minibikeach w wieku 5-6 lat, zacząłem ścigać się w wieku około 8-9 lat, zdobywając dzikie karty w mistrzostwach regionalnych i włoskich. Ale bez eksponowania się za bardzo: mój ojciec miał zupełnie inne pasje, więc nigdy tak naprawdę nie pozwolił mi rozpocząć tej podróży. Jednak na szczęście dla mnie w 2019 roku dali mi MiniGP, Bucci BR10 160 i rozpoczął się długi okres z minibike’ami.
Ścieżka na chwilę przerwana.
Była pandemia… Zaraz potem jednak zrobiliśmy kilka dzikich kart w różnych mistrzostwach, żeby trochę sprawdzić poziom. Po wygraniu wszystkich wyścigów, w których uczestniczyliśmy, w 2022 roku zdecydowaliśmy się wystartować w CNV [Campionato Nazionale Velocità]. Chciałbym przejechać CIV z Bucci, nie było to możliwe, ale czułem się naprawdę dobrze na motocyklu Claudio i postanowiliśmy razem przejechać CNV.
Udany debiut!
Na początku nie byłem pewien, czy uda mi się zakwalifikować do całych mistrzostw, musiałem najpierw zobaczyć, jak mi pójdzie. Już jednak w pierwszym wyścigu mieliśmy potwierdzenie: w pierwszym wyścigu dobiegłem do mety na 5. pozycji, startując z alei serwisowej ze względu na nieterminową zmianę opon, natomiast w drugim wyścigu stanąłem na swoim pierwszym w życiu podium. Postanowiliśmy więc dalej obserwować, co się stanie, i byliśmy tam w mistrzostwach… Przede wszystkim dobrze się bawiliśmy.

Mattia Lacasella, w końcu „przekonałeś” tatę, prawda?
Na początku walczyliśmy [risata] Potem kontynuowaliśmy i kiedy zdobyliśmy tytuł, nie mógł w to uwierzyć! To było bardzo miłe. Dla wszystkich było to trochę ryzykowne, pasja była bardziej moja, ale koszty finansowe były wysokie, ale całkowicie wygraliśmy. I wiem, że w końcu mój tata też się dobrze bawił i widząc, jak biegam, też zaczął zakochać się w tym sporcie.
W tym roku przeniosłeś się do Pucharu Yamaha R3. Jak było?
Bardzo wymagający: w swoich pierwszych mistrzostwach wziąłem udział dopiero rok wcześniej i debiutowałem w wyścigach na wysokich kołach. Nie byłem jedyny, ale wielu pochodziło z innych kategorii lub ścigało się już na tych torach, więc mieli przewagę. Stopniowo jednak przyspieszaliśmy, znając moje mocne strony i nad czym muszę popracować. Bardzo cierpiałem, zwłaszcza w bójkach, ale na latającym okrążeniu nie było źle, nawet jeśli mieliśmy trochę pecha.
Opowiedz nam kilka odcinków.
Na przykład w Mugello, gdzie strumień powietrza jest duży: nie złapałem odpowiedniej grupy i trochę utknęliśmy. Jednak w Vallelunga panowały wilgotne warunki, potrzebowaliśmy wystarczającej wrażliwości i w kwalifikacjach zajęliśmy 13. miejsce, na 30 nie było źle. Ale tam było komicznie: woda, słońce, znowu woda i znowu słońce. Weszliśmy na suchych oponach i na mokrym ustawieniu, pokonując w ten sposób zakręt przy prędkości 200 km/h… Byłem przywiązany do czołówki, ale oni mieli suchy rower: wolałem ukończyć wyścig na 15. pozycji i zyskać doświadczenie.
Rok w którym nawet pogoda nie pomogła.
Nie mieliśmy tyle szczęścia, zawsze dostawaliśmy wodę, a potem wyścig na suchej nawierzchni: jako debiutant musiałbym dużo jeździć na suchej nawierzchni, aby dobrze ustawić rower, ale zamiast tego miałem trudności. W Misano padał deszcz w czwartek, a potem w piątek podczas wszystkich bezpłatnych treningów, więc nie pojechałem, a potem wyszło słońce na kwalifikacje! Mój pierwszy wyścig w Pucharze Yamaha R3 był taki, dość skomplikowany.
Mattia Lacasella, w końcu wszystko zależy od doświadczenia, prawda?
Tak, zdecydowanie. Również dlatego, że w tym roku nie testowałem na żadnym torze poza Vallelungą, ale właśnie tam zerwałem więzadła i przejechałem tylko 10 okrążeń. Zobaczyłem tor ponownie podczas wyścigu dwa tygodnie później i miałem problemy fizyczne.
Jak ogólnie oceniasz sezon 2023?
Jeśli miałbym sobie wystawić ocenę, to myślę, że otrzymaliśmy ocenę 5,5-6. Popełniliśmy jednak pewne błędy, których na pewno nigdy więcej nie powtórzymy, ale myślę, że to normalne. Jednak w ostatnim wyścigu pojechaliśmy mocno i po raz pierwszy znalazłem się w pierwszej dziesiątce, więc może mógłbym nawet dać sobie ocenę 6-6,5. Możemy się poprawić, ale ten rok był trochę trudny i wiedzieliśmy, że ostatecznie wszystko jest w porządku, ale ważnym aspektem jest rozwój w trakcie sezonu. Od niemal ostatniego miejsca w czołowej 10-tce, zbiegając z czasami liderów: cieszymy się z tego, są duże nadzieje na przyszły rok! Oprócz mnie zespół także debiutował, więc wszyscy musieliśmy zrozumieć, jaki jest poziom, ale w międzyczasie bardzo dziękuję Mattii Mancino za wspólnie spędzony sezon, naprawdę dobrze się bawiliśmy w tym roku.

W tym samym czasie chodzisz także do szkoły.
Tam też musisz ciężko pracować: to jak szybkie okrążenie w kwalifikacjach, nie możesz popełniać błędów, bo jeśli zaczniesz od tyłu, trudno się zregenerować! Ale powiedzmy, że mam szczęście, że znalazłem profesorów, którzy mi pomagają, poza tym, że w ostatnich latach państwo stworzyło nowy, spersonalizowany plan dla studentów-sportowców. Nieobecności spowodowane zawodami lub treningami są zatem zawsze usprawiedliwione, ale zawsze muszę nadrobić wszystkie braki w szkole.
Jak się ogólnie masz?
W naukę wkładam tyle samo wysiłku, co na motocykle, na razie nie sprawia mi to żadnych trudności i idzie mi całkiem nieźle, także jeśli chodzi o oceny, nie narzekamy. Zależy to jednak od przedmiotów: włoski niezbyt dobrze, ale z matematyki jestem dobry. Może też dlatego, że w życiu jestem bardzo metodyczny, kalkuluję, wykonuję wszystkie mechaniczne kroki: wystarczy je zrozumieć i to robię.
Mattia Lacasella, czy wiesz już, co będziesz robić w 2024 roku, czy nic jeszcze nie zostało postanowione?
Najpierw muszę znaleźć wszystkich sponsorów, a potem część finansową, której potrzebuję. Jeśli tak, spróbujemy ponownie wystartować w Pucharze Yamaha R3, co jest dla mnie w tej chwili najlepszą rzeczą. Nie wiem jeszcze, który zespół oceniamy i nie ma jeszcze żadnych oficjalnych informacji, ale moim celem byłoby powtórzenie całych mistrzostw: w pierwszym roku rozumiesz, jak to działa, w drugim próbujesz zrobić coś więcej. Jeśli nie będzie takiej możliwości, na pewno skorzystamy z dzikich kart, aby zapewnić sobie treningi i spróbować zdobyć kwalifikacje umożliwiające dotarcie do europejskiego finału w Portimao. Byłoby to wspaniałe doświadczenie.
A w międzyczasie, poza nauką, co będziesz robić zimą?
Zwolniłem dopiero w sierpniu, w czasie przerwy wakacyjnej, kiedy wyjechałem na wakacje. Teraz muszę utrzymać dobrą formę, nadal trenuję i zawsze jestem gotowy: trzeba wykorzystywać każdą okazję.
