Jeśli Twoim rodzinnym miastem jest Suzuka, sporty motorowe z pewnością masz we krwi. Fakt, że Motocross jest również preferowanym wariantem sportów motorowych, brzmi co najmniej ciekawie. Jednak los zarezerwował to właśnie dla Jo Shimody, dwudziestojednolatka pochodzącego z miasta rozsławionego przez kolejkę górską, ale 10 lat temu przeprowadził się do Stanów, aby ćwiczyć z kołkiem, błotem i piaskiem , skoki, a nawet ups. Profesjonalnie od 2019 roku, dzisiaj”JoJo”jest przywódcą armii Hondy HRC w klasie AMA Supercross i Motocross o pojemności 250 cmXNUMX. Mając wszystkie kwalifikacje, aby osiągnąć coś ważnego w sezonie 2024, przeszedł już do historii jako pierwszy japoński kierowca objęty kontraktem z amerykańską Hondą.
OD SUZUKI DO SUPERCROSSA
To prawda: w Suzuce, na obiekcie zbudowanym w pobliżu toru numer 8, na początku lat 90. odbywały się tam nawet Mistrzostwa Świata w Motocrossie. Jednak nie jest to dokładnie ten kawałek, który rozsławił Suzukę na całym świecie. Jednak w przeciwieństwie do prawie wszystkich swoich rodaków, Jo Shimoda od najmłodszych lat skupiał się na przełajach. Biorąc pod uwagę, że w wieku dwunastu lat przeprowadził się z całą rodziną do Stanów Zjednoczonych, można go obecnie uznać za nietypowego Japończyka. Amerykanin (Kalifornia) z adopcji, niewytłumaczalnie mało znany i naśladowany nawet w swojej ojczyźnie, gdzie jego koledzy zCała Japonia nadal pozostają bardziej znani od niego. Jeśli chodzi o dobrą Shimodę, historia została już napisana.
DEBIUT JAKO PRO
Dołączając do programów zespołu Honda Factory Connection, po debiucie w Pro w 2019 roku, w 2020 roku udało mu się uzyskać pewną satysfakcję, w tym uznanie Debiutant roku i trzecie miejsce na wschodnim wybrzeżu AMA Supercross o pojemności 250 cmXNUMX. Zamknięcie zespołu w związku z odejściem sponsora tytularnego GEICO pozostawiło go samego kilka miesięcy później, w ostatniej chwili znajdując miejsce w wielokrotnie odznaczanym zespole Pro Circuit Kawasaki. Nie planowano dla niego KX250F, ale podczas próby testowej przekonał zagranicznego pomnika Supercross, takiego jak Mitch Payton, aby powierzył mu jedną ze swoich Kawas.
PIERWSZY JAP, KTÓRY WYGRAŁ W SUPERCROSS
W ciągu tych trzech lat pod szyldem Monster Energy Pro Circuit Kawasaki przeszło od bycia obecnością do bardziej „folklorystyczny” do uznanego bohatera „Dwóch i pół”, zarówno w pomieszczeniach, jak i na zewnątrz. W 2021 roku podczas pierwszych zawodów w Salt Lake City odniósł zwycięstwo w głównym wydarzeniu o pojemności 250 cm3 na East Coast, stając się pierwszym Japończykiem, który wygrał profesjonalny wyścig w cyrku AMA Supercross/Motocross. Po nich poszli inni, w tym National, w zasadzie zawsze należący do grupy, która się liczy. Poświadczenia pozwalające zdobyć zaufanie Hondy HRC na rok 2024, z możliwością skutecznego powrotu”W domu„.
NUMER 30 W PRZEZNACZENIU
Jeśli Shimoda nie jest jeszcze gwiazdą w Krainie Wschodzącego Słońca, to jego historia wywołała już sensację, zwłaszcza ze względu na symboliczne punkty styku z przeszłością. Tak niezwykłe, jak mieszkaniec Suzuki nie jest „stan pistacjowy„, jedno z kluczowych wydarzeń japońskiego motocyklizmu, legendarne 8 godzin, od samego początku miało swój finał w nocy. Wybór dokonany przez liderów Hondy i Teruyoshi Fujii („Papież” z 8 godzin), aby odtworzyć atmosferę „ze stadionu„, z podwójną inspiracją. Z jednej strony mecze amerykańskiego baseballu (bardzo popularny sport w Japonii). Z drugiej strony tak, pierwsze wyścigi Supercross za granicą. Stanowi to punkt kontaktowy z Jo Shimodą wraz z 30, jego „numer kariery„. Tak naprawdę pierwsza edycja 8-godzinnego wyścigu Suzuka odbyła się 30 lipca 1978 roku…