MotoGP, Bagnaia między żalem a szczęściem: „Oto, co przegapiłem”

Drugie miejsce Francesco Bagnaia w wyścigu MotoGP rozgrywanym dzisiaj w Buriram. Dał z siebie wszystko, aby wygrać, ale Jorge Martin był lepszy i odniósł kolejne zwycięstwo. W klasyfikacji generalnej dzieli ich teraz 13 punktów. Aktualny mistrz również miał trochę szczęścia, gdyż na mecie dojechał jako trzeci, a dzięki karze przyznanej Bradowi Binderowi, który na ostatnim okrążeniu dotknął greenu, zajął drugie miejsce.

MotoGP Tajlandia, analiza Bagnaia

Bagnaia próbował superwyprzedzania po zewnętrznej, aby wyśmiać swoich rywali. Byłoby to coś niesamowitego, ale Martinowi i Binderowi udało się wrócić na prowadzenie. Oficjalny zawodnik Ducati tak skomentował odcinek w Sky Sport MotoGP: „Nie wiem, co zrobili. Na szczęście byłem na zewnątrz, w przeciwnym razie wziąłbym je pełne. Zahamowali bardzo wcześnie, na szczęście byłem na zewnątrz, bo nie chciałem, żeby ktoś zauważył, że hamuję. Znalazłem się pierwszy, próbowałem bardzo mocno hamować, ale kiedy już tam jesteś, może nastąpić wypadek i tak się stało„.

Przed dotarciem do czołowej pary Pecco musiał stoczyć walkę z innymi kolarzami i na pewno lepiej byłoby go unikać, aby w końcówce wykazać się większym blaskiem: „Cieszyłem się, że dobrze wystartowałem, od razu wyszedłem na prowadzenie, więc dobrze radziłem sobie z oponą… Potem bam, przyszło do mnie jedno, okrążenie za drugim… Obiektywnie to był fajny wyścig, jechałem szybki i udało mu się wyprzedzić. Dzisiaj musiałem odłożyć na bok zużycie tylnej opony, ponieważ musiałem zregenerować siły i trochę zaniedbałem zarządzanie. Niestety nie byłem wnikliwy w trzech głównych przyspieszeniach, następnie krzywa 1, 3 i ostatnia. Niestety przegapiłam trochę inspiracji. Dogonienie i zajęcie drugiego miejsca to doskonały wynik„.

Kwalifikacje Pecco do poprawy

Na prostej nie był zbyt szybki w porównaniu do rywali, zarówno w przyspieszaniu, jak i na czystej prędkości, nie robiło to różnicy: „Zużycie opony trochę mnie ograniczało – wyjaśnia – ze względu na konieczność regeneracji i starania, aby nigdy nie pozostać w strumieniu powietrza, ponieważ temperatura i ciśnienie w przedniej oponie były bardzo wysokie. Cały wyścig przejechałem z kimś z przodu, więc było ciężko. Głównie był to spadek tylnej opony, który nie pozwolił mi na dobry punkt wyjścia. Martin prowadził przez cały wyścig i miał niewielką przewagę, w tym był silniejszy„.

Lepsze kwalifikacje (startował z szóstego miejsca) byłyby zaletą, ponieważ uniknąłby bitew, które powodowały, że tracił czas i częściej zużywał opony: „Kiedy spojrzysz na nasze weekendy – dodaje Bagnaia – Jorge robi na tobie większe wrażenie, ponieważ ma niesamowitą konsystencję i wybuchowość. Pracujemy więcej w cieniu i ostatecznie nasze osiągi w wyścigu są równe. W ten weekend brakowało nam dynamiki na średnich oponach, w przeciwnym razie jechaliśmy naprawdę szybko i zarówno wczoraj, jak i dzisiaj, startując dalej z przodu, moglibyśmy rozegrać inne wyścigi„.

Na pewno w kolejnych wyścigach będzie starał się wystartować z lepszej pozycji, możliwie z pierwszej linii: „Zawsze byliśmy szybcy i konsekwentni w kwalifikacjach, ale w ten weekend mieliśmy duże problemy z oponami, ponieważ ich tak różne od siebie ograniczały mnie w przekraczaniu granic. Niestety wielka szkoda, bo miałem świetne tempo. To był jeden z tych wyścigów, w których mogłem znaleźć się na czele i utrzymać te 6-7 dziesiątych. Stało się tak, jak się stało, bierzmy to, co dobre„.

Zdjęcie: Ducati Corse