MotoGP: Bagnaia kontra Martin, 4 gorące rundy do Mistrzostw Świata 2023

Przed nami jeszcze cztery sprinty i cztery długie wyścigi, ale z pewnością drugi rok z rzędu tytuł pozostanie w rękach Ducati. Francesco Bagnaia, aktualny mistrz MotoGP, opuścił Phillip Island z bardziej stałą przewagą nad Jorge Martinem, co było nieoczekiwaną sytuacją aż do ostatnich okrążeń wczorajszego długiego wyścigu. Za kilka dni jedziemy do Tajlandii, na kolejne ciekawe wydarzenie, aby spróbować zrozumieć, w jakim kierunku pójdzie tytuł MotoGP w roku 2023. Nie zapominając, że pogoda może spowodować dalsze i nieprzewidywalne wstrząsy, nawet jeśli nie będą one zbyt decydujące, biorąc pod uwagę moment mistrzostw.

Zostały dwa

73 punkty przewagi nad Marco Bezzecchim z pewnością nie wystarczą, ale dla standardowego nosiciela VR46 kontuzja barku tuż przed hat-trickiem w Azji i Oceanii może okazać się decydująca dla jego ambicji związanych z mistrzostwami świata. Brad Binder, mimo że zajmuje solidne 4. miejsce, traci 142 punkty, co świadczy o tym, że KTM RC16 wciąż jest o krok z tyłu, mimo ciągłego wzrostu od czasu pojawienia się w MotoGP. Ale cztery pozostałe rundy i 148 punktów, które wciąż są do wygrania, dają bardzo jasną odpowiedź, a mianowicie, że Binder matematycznie jest ostatnim, który pozostał w walce, nawet jeśli, jak powiedzieliśmy, wydaje się to mało prawdopodobne. Począwszy od Bindera przewaga staje się coraz ważniejsza: Johann Zarco, świeżo po swoim pierwszym upragnionym zwycięstwie w MotoGP, traci 179 punktów, a różnica najwyraźniej staje się jeszcze większa. Potencjalnie jest czterech pretendentów, realistycznie wydaje się, że tylko połowa.

Bagnaia kontra Martin

Pewne jest jednak to, że Jorge Martin ma za sobą znakomity sezon, nawet jeśli niespodziewane błędy w kilku ostatnich wyścigach sprawiły, że spadł nieco niżej w rankingach. Od potencjalnej garści punktów do +27 od Francesco Bagnaii nad swoim zaciekłym domowym przeciwnikiem Pramacem. Droga do drugiego mistrzostwa świata nie wydawała się stwarzać dla aktualnego mistrza żadnych szczególnych przeszkód, przynajmniej do czasu pojawienia się Hiszpana. Bezzecchi także tam był, aż do kontuzji w najbardziej nieodpowiednim momencie.

Martin natomiast zaczął wygrywać i to ze znaczną przewagą, odzyskując numer 1 i nawet wspinając się na szczyt rankingów MotoGP, choć na niecałe 24 godziny z powodu błędu w Indonezji. Bagnaia natomiast przyznał, że winił wypadek w Barcelonie, ale teraz to już przeszłość, a pojedynek stał się prawdziwą walką w obie strony pomiędzy dwoma Ducatisti. W Tajlandii Martin nie może pochwalić się imponującymi wynikami, Bagnaia radziła sobie dobrze zarówno w Moto2, jak i MotoGP. Ale precedensy można obalić.

MotoGP, ranking po GP Australii

Zdjęcie: Michelin Motorsport

MotoGP: Bagnaia kontra Martin, 4 gorące rundy do Mistrzostw Świata 2023

Przed nami jeszcze cztery sprinty i cztery długie wyścigi, ale z pewnością drugi rok z rzędu tytuł pozostanie w rękach Ducati. Francesco Bagnaia, aktualny mistrz MotoGP, opuścił Phillip Island z bardziej stałą przewagą nad Jorge Martinem, co było nieoczekiwaną sytuacją aż do ostatnich okrążeń wczorajszego długiego wyścigu. Za kilka dni jedziemy do Tajlandii, na kolejne ciekawe wydarzenie, aby spróbować zrozumieć, w jakim kierunku pójdzie tytuł MotoGP w roku 2023. Nie zapominając, że pogoda może spowodować dalsze i nieprzewidywalne wstrząsy, nawet jeśli nie będą one zbyt decydujące, biorąc pod uwagę moment mistrzostw.

Zostały dwa

73 punkty przewagi nad Marco Bezzecchim z pewnością nie wystarczą, ale dla standardowego nosiciela VR46 kontuzja barku tuż przed hat-trickiem w Azji i Oceanii może okazać się decydująca dla jego ambicji związanych z mistrzostwami świata. Brad Binder, mimo że zajmuje solidne 4. miejsce, traci 142 punkty, co świadczy o tym, że KTM RC16 wciąż jest o krok z tyłu, mimo ciągłego wzrostu od czasu pojawienia się w MotoGP. Ale cztery pozostałe rundy i 148 punktów, które wciąż są do wygrania, dają bardzo jasną odpowiedź, a mianowicie, że Binder matematycznie jest ostatnim, który pozostał w walce, nawet jeśli, jak powiedzieliśmy, wydaje się to mało prawdopodobne. Począwszy od Bindera przewaga staje się coraz ważniejsza: Johann Zarco, świeżo po swoim pierwszym upragnionym zwycięstwie w MotoGP, traci 179 punktów, a różnica najwyraźniej staje się jeszcze większa. Potencjalnie jest czterech pretendentów, realistycznie wydaje się, że tylko połowa.

Bagnaia kontra Martin

Pewne jest jednak to, że Jorge Martin ma za sobą znakomity sezon, nawet jeśli niespodziewane błędy w kilku ostatnich wyścigach sprawiły, że spadł nieco niżej w rankingach. Od potencjalnej garści punktów do +27 od Francesco Bagnaii nad swoim zaciekłym domowym przeciwnikiem Pramacem. Droga do drugiego mistrzostwa świata nie wydawała się stwarzać dla aktualnego mistrza żadnych szczególnych przeszkód, przynajmniej do czasu pojawienia się Hiszpana. Bezzecchi także tam był, aż do kontuzji w najbardziej nieodpowiednim momencie.

Martin natomiast zaczął wygrywać i to ze znaczną przewagą, odzyskując numer 1 i nawet wspinając się na szczyt rankingów MotoGP, choć na niecałe 24 godziny z powodu błędu w Indonezji. Bagnaia natomiast przyznał, że winił wypadek w Barcelonie, ale teraz to już przeszłość, a pojedynek stał się prawdziwą walką w obie strony pomiędzy dwoma Ducatisti. W Tajlandii Martin nie może pochwalić się imponującymi wynikami, Bagnaia radziła sobie dobrze zarówno w Moto2, jak i MotoGP. Ale precedensy można obalić.

MotoGP, ranking po GP Australii

Zdjęcie: Michelin Motorsport