MotoGP Australia: ładunek ląduje z opóźnieniem, co jest prawdziwym wyzwaniem dla mechaników

Biorąc pod uwagę nieprzerwany harmonogram zagranicznej trasy, mechanicy MotoGP naprawdę tego nie potrzebowali. Po raz kolejny jednak część z nich będzie miała o jeden dzień mniej na uporządkowanie garażu, rozebranie motocykla i zbudowanie go od podstaw na Grand Prix Australii na torze Phillip Island.

Tym razem także jest to problem samolotu. Zamiast zwykłych czterech frachtowców znaleziono tylko dwa Boeingi 747 (Boeing 747-400F Atlas Air N445MC i Boeing 747-4F Silkway 4K-BCV). Stąd konieczność odbycia dwóch podróży w obie strony. Na papierze plan powinien zadziałać bez problemów, biorąc pod uwagę odległość między lotniskiem Lombok (Indonezja) a Melbourne (Australia) wynoszącą około siedmiu godzin lotu. Było jednak jasne, że pomiędzy czasami nawigacji, załadunkiem i rozładunkiem ładunku oraz różnymi potrzebami technicznymi mechanizm mógł łatwo się zaciąć.

Boeing firmy Silkway z Azerbejdżanu miał szereg problemów, nie z powodów technicznych, ale najwyraźniej z winy pilotów. Żadne szczegóły nie wyciekły. Operację transferu z Mandaliki na Phillip Island komplikuje odległość lądowa pomiędzy lotniskiem w Melbourne a trasą wynoszącą 150 kilometrów. W przypadku ciężarówki wypełnionej materiałem jest to wciąż pół dnia podróży, nawet tutaj, biorąc pod uwagę czas załadunku i rozładunku w garażach.

Nie ma się jednak czym martwić, gdyż sesje będą odbywały się w ustalonych godzinach. Prawdopodobne jest jednak, że noce na wyspie będą krótsze niż oczekiwano, ponieważ personel zespołów będzie zmuszony do przeprowadzenia niezbędnych operacji w rekordowo krótkim czasie. Ostatnie 747 wylądowały w Melbourne dopiero w środę wieczorem czasu australijskiego.

Oryginalny artykuł na paddock-gp

MotoGP Australia: ładunek ląduje z opóźnieniem, co jest prawdziwym wyzwaniem dla mechaników

Biorąc pod uwagę nieprzerwany harmonogram zagranicznej trasy, mechanicy MotoGP naprawdę tego nie potrzebowali. Po raz kolejny jednak część z nich będzie miała o jeden dzień mniej na uporządkowanie garażu, rozebranie motocykla i zbudowanie go od podstaw na Grand Prix Australii na torze Phillip Island.

Tym razem także jest to problem samolotu. Zamiast zwykłych czterech frachtowców znaleziono tylko dwa Boeingi 747 (Boeing 747-400F Atlas Air N445MC i Boeing 747-4F Silkway 4K-BCV). Stąd konieczność odbycia dwóch podróży w obie strony. Na papierze plan powinien zadziałać bez problemów, biorąc pod uwagę odległość między lotniskiem Lombok (Indonezja) a Melbourne (Australia) wynoszącą około siedmiu godzin lotu. Było jednak jasne, że pomiędzy czasami nawigacji, załadunkiem i rozładunkiem ładunku oraz różnymi potrzebami technicznymi mechanizm mógł łatwo się zaciąć.

Boeing firmy Silkway z Azerbejdżanu miał szereg problemów, nie z powodów technicznych, ale najwyraźniej z winy pilotów. Żadne szczegóły nie wyciekły. Operację transferu z Mandaliki na Phillip Island komplikuje odległość lądowa pomiędzy lotniskiem w Melbourne a trasą wynoszącą 150 kilometrów. W przypadku ciężarówki wypełnionej materiałem jest to wciąż pół dnia podróży, nawet tutaj, biorąc pod uwagę czas załadunku i rozładunku w garażach.

Nie ma się jednak czym martwić, gdyż sesje będą odbywały się w ustalonych godzinach. Prawdopodobne jest jednak, że noce na wyspie będą krótsze niż oczekiwano, ponieważ personel zespołów będzie zmuszony do przeprowadzenia niezbędnych operacji w rekordowo krótkim czasie. Ostatnie 747 wylądowały w Melbourne dopiero w środę wieczorem czasu australijskiego.

Oryginalny artykuł na paddock-gp

MotoGP Australia: ładunek ląduje z opóźnieniem, co jest prawdziwym wyzwaniem dla mechaników

Biorąc pod uwagę nieprzerwany harmonogram zagranicznej trasy, mechanicy MotoGP naprawdę tego nie potrzebowali. Po raz kolejny jednak część z nich będzie miała o jeden dzień mniej na uporządkowanie garażu, rozebranie motocykla i zbudowanie go od podstaw na Grand Prix Australii na torze Phillip Island.

Tym razem także jest to problem samolotu. Zamiast zwykłych czterech frachtowców znaleziono tylko dwa Boeingi 747 (Boeing 747-400F Atlas Air N445MC i Boeing 747-4F Silkway 4K-BCV). Stąd konieczność odbycia dwóch podróży w obie strony. Na papierze plan powinien zadziałać bez problemów, biorąc pod uwagę odległość między lotniskiem Lombok (Indonezja) a Melbourne (Australia) wynoszącą około siedmiu godzin lotu. Było jednak jasne, że pomiędzy czasami nawigacji, załadunkiem i rozładunkiem ładunku oraz różnymi potrzebami technicznymi mechanizm mógł łatwo się zaciąć.

Boeing firmy Silkway z Azerbejdżanu miał szereg problemów, nie z powodów technicznych, ale najwyraźniej z winy pilotów. Żadne szczegóły nie wyciekły. Operację transferu z Mandaliki na Phillip Island komplikuje odległość lądowa pomiędzy lotniskiem w Melbourne a trasą wynoszącą 150 kilometrów. W przypadku ciężarówki wypełnionej materiałem jest to wciąż pół dnia podróży, nawet tutaj, biorąc pod uwagę czas załadunku i rozładunku w garażach.

Nie ma się jednak czym martwić, gdyż sesje będą odbywały się w ustalonych godzinach. Prawdopodobne jest jednak, że noce na wyspie będą krótsze niż oczekiwano, ponieważ personel zespołów będzie zmuszony do przeprowadzenia niezbędnych operacji w rekordowo krótkim czasie. Ostatnie 747 wylądowały w Melbourne dopiero w środę wieczorem czasu australijskiego.

Oryginalny artykuł na paddock-gp

MotoGP Australia: ładunek ląduje z opóźnieniem, co jest prawdziwym wyzwaniem dla mechaników

Biorąc pod uwagę nieprzerwany harmonogram zagranicznej trasy, mechanicy MotoGP naprawdę tego nie potrzebowali. Po raz kolejny jednak część z nich będzie miała o jeden dzień mniej na uporządkowanie garażu, rozebranie motocykla i zbudowanie go od podstaw na Grand Prix Australii na torze Phillip Island.

Tym razem także jest to problem samolotu. Zamiast zwykłych czterech frachtowców znaleziono tylko dwa Boeingi 747 (Boeing 747-400F Atlas Air N445MC i Boeing 747-4F Silkway 4K-BCV). Stąd konieczność odbycia dwóch podróży w obie strony. Na papierze plan powinien zadziałać bez problemów, biorąc pod uwagę odległość między lotniskiem Lombok (Indonezja) a Melbourne (Australia) wynoszącą około siedmiu godzin lotu. Było jednak jasne, że pomiędzy czasami nawigacji, załadunkiem i rozładunkiem ładunku oraz różnymi potrzebami technicznymi mechanizm mógł łatwo się zaciąć.

Boeing firmy Silkway z Azerbejdżanu miał szereg problemów, nie z powodów technicznych, ale najwyraźniej z winy pilotów. Żadne szczegóły nie wyciekły. Operację transferu z Mandaliki na Phillip Island komplikuje odległość lądowa pomiędzy lotniskiem w Melbourne a trasą wynoszącą 150 kilometrów. W przypadku ciężarówki wypełnionej materiałem jest to wciąż pół dnia podróży, nawet tutaj, biorąc pod uwagę czas załadunku i rozładunku w garażach.

Nie ma się jednak czym martwić, gdyż sesje będą odbywały się w ustalonych godzinach. Prawdopodobne jest jednak, że noce na wyspie będą krótsze niż oczekiwano, ponieważ personel zespołów będzie zmuszony do przeprowadzenia niezbędnych operacji w rekordowo krótkim czasie. Ostatnie 747 wylądowały w Melbourne dopiero w środę wieczorem czasu australijskiego.

Oryginalny artykuł na paddock-gp

MotoGP Australia: ładunek ląduje z opóźnieniem, co jest prawdziwym wyzwaniem dla mechaników

Biorąc pod uwagę nieprzerwany harmonogram zagranicznej trasy, mechanicy MotoGP naprawdę tego nie potrzebowali. Po raz kolejny jednak część z nich będzie miała o jeden dzień mniej na uporządkowanie garażu, rozebranie motocykla i zbudowanie go od podstaw na Grand Prix Australii na torze Phillip Island.

Tym razem także jest to problem samolotu. Zamiast zwykłych czterech frachtowców znaleziono tylko dwa Boeingi 747 (Boeing 747-400F Atlas Air N445MC i Boeing 747-4F Silkway 4K-BCV). Stąd konieczność odbycia dwóch podróży w obie strony. Na papierze plan powinien zadziałać bez problemów, biorąc pod uwagę odległość między lotniskiem Lombok (Indonezja) a Melbourne (Australia) wynoszącą około siedmiu godzin lotu. Było jednak jasne, że pomiędzy czasami nawigacji, załadunkiem i rozładunkiem ładunku oraz różnymi potrzebami technicznymi mechanizm mógł łatwo się zaciąć.

Boeing firmy Silkway z Azerbejdżanu miał szereg problemów, nie z powodów technicznych, ale najwyraźniej z winy pilotów. Żadne szczegóły nie wyciekły. Operację transferu z Mandaliki na Phillip Island komplikuje odległość lądowa pomiędzy lotniskiem w Melbourne a trasą wynoszącą 150 kilometrów. W przypadku ciężarówki wypełnionej materiałem jest to wciąż pół dnia podróży, nawet tutaj, biorąc pod uwagę czas załadunku i rozładunku w garażach.

Nie ma się jednak czym martwić, gdyż sesje będą odbywały się w ustalonych godzinach. Prawdopodobne jest jednak, że noce na wyspie będą krótsze niż oczekiwano, ponieważ personel zespołów będzie zmuszony do przeprowadzenia niezbędnych operacji w rekordowo krótkim czasie. Ostatnie 747 wylądowały w Melbourne dopiero w środę wieczorem czasu australijskiego.

Oryginalny artykuł na paddock-gp

MotoGP Australia: ładunek ląduje z opóźnieniem, co jest prawdziwym wyzwaniem dla mechaników

Biorąc pod uwagę nieprzerwany harmonogram zagranicznej trasy, mechanicy MotoGP naprawdę tego nie potrzebowali. Po raz kolejny jednak część z nich będzie miała o jeden dzień mniej na uporządkowanie garażu, rozebranie motocykla i zbudowanie go od podstaw na Grand Prix Australii na torze Phillip Island.

Tym razem także jest to problem samolotu. Zamiast zwykłych czterech frachtowców znaleziono tylko dwa Boeingi 747 (Boeing 747-400F Atlas Air N445MC i Boeing 747-4F Silkway 4K-BCV). Stąd konieczność odbycia dwóch podróży w obie strony. Na papierze plan powinien zadziałać bez problemów, biorąc pod uwagę odległość między lotniskiem Lombok (Indonezja) a Melbourne (Australia) wynoszącą około siedmiu godzin lotu. Było jednak jasne, że pomiędzy czasami nawigacji, załadunkiem i rozładunkiem ładunku oraz różnymi potrzebami technicznymi mechanizm mógł łatwo się zaciąć.

Boeing firmy Silkway z Azerbejdżanu miał szereg problemów, nie z powodów technicznych, ale najwyraźniej z winy pilotów. Żadne szczegóły nie wyciekły. Operację transferu z Mandaliki na Phillip Island komplikuje odległość lądowa pomiędzy lotniskiem w Melbourne a trasą wynoszącą 150 kilometrów. W przypadku ciężarówki wypełnionej materiałem jest to wciąż pół dnia podróży, nawet tutaj, biorąc pod uwagę czas załadunku i rozładunku w garażach.

Nie ma się jednak czym martwić, gdyż sesje będą odbywały się w ustalonych godzinach. Prawdopodobne jest jednak, że noce na wyspie będą krótsze niż oczekiwano, ponieważ personel zespołów będzie zmuszony do przeprowadzenia niezbędnych operacji w rekordowo krótkim czasie. Ostatnie 747 wylądowały w Melbourne dopiero w środę wieczorem czasu australijskiego.

Oryginalny artykuł na paddock-gp

MotoGP Australia: ładunek ląduje z opóźnieniem, co jest prawdziwym wyzwaniem dla mechaników

Biorąc pod uwagę nieprzerwany harmonogram zagranicznej trasy, mechanicy MotoGP naprawdę tego nie potrzebowali. Po raz kolejny jednak część z nich będzie miała o jeden dzień mniej na uporządkowanie garażu, rozebranie motocykla i zbudowanie go od podstaw na Grand Prix Australii na torze Phillip Island.

Tym razem także jest to problem samolotu. Zamiast zwykłych czterech frachtowców znaleziono tylko dwa Boeingi 747 (Boeing 747-400F Atlas Air N445MC i Boeing 747-4F Silkway 4K-BCV). Stąd konieczność odbycia dwóch podróży w obie strony. Na papierze plan powinien zadziałać bez problemów, biorąc pod uwagę odległość między lotniskiem Lombok (Indonezja) a Melbourne (Australia) wynoszącą około siedmiu godzin lotu. Było jednak jasne, że pomiędzy czasami nawigacji, załadunkiem i rozładunkiem ładunku oraz różnymi potrzebami technicznymi mechanizm mógł łatwo się zaciąć.

Boeing firmy Silkway z Azerbejdżanu miał szereg problemów, nie z powodów technicznych, ale najwyraźniej z winy pilotów. Żadne szczegóły nie wyciekły. Operację transferu z Mandaliki na Phillip Island komplikuje odległość lądowa pomiędzy lotniskiem w Melbourne a trasą wynoszącą 150 kilometrów. W przypadku ciężarówki wypełnionej materiałem jest to wciąż pół dnia podróży, nawet tutaj, biorąc pod uwagę czas załadunku i rozładunku w garażach.

Nie ma się jednak czym martwić, gdyż sesje będą odbywały się w ustalonych godzinach. Prawdopodobne jest jednak, że noce na wyspie będą krótsze niż oczekiwano, ponieważ personel zespołów będzie zmuszony do przeprowadzenia niezbędnych operacji w rekordowo krótkim czasie. Ostatnie 747 wylądowały w Melbourne dopiero w środę wieczorem czasu australijskiego.

Oryginalny artykuł na paddock-gp

MotoGP Australia: ładunek ląduje z opóźnieniem, co jest prawdziwym wyzwaniem dla mechaników

Biorąc pod uwagę nieprzerwany harmonogram zagranicznej trasy, mechanicy MotoGP naprawdę tego nie potrzebowali. Po raz kolejny jednak część z nich będzie miała o jeden dzień mniej na uporządkowanie garażu, rozebranie motocykla i zbudowanie go od podstaw na Grand Prix Australii na torze Phillip Island.

Tym razem także jest to problem samolotu. Zamiast zwykłych czterech frachtowców znaleziono tylko dwa Boeingi 747 (Boeing 747-400F Atlas Air N445MC i Boeing 747-4F Silkway 4K-BCV). Stąd konieczność odbycia dwóch podróży w obie strony. Na papierze plan powinien zadziałać bez problemów, biorąc pod uwagę odległość między lotniskiem Lombok (Indonezja) a Melbourne (Australia) wynoszącą około siedmiu godzin lotu. Było jednak jasne, że pomiędzy czasami nawigacji, załadunkiem i rozładunkiem ładunku oraz różnymi potrzebami technicznymi mechanizm mógł łatwo się zaciąć.

Boeing firmy Silkway z Azerbejdżanu miał szereg problemów, nie z powodów technicznych, ale najwyraźniej z winy pilotów. Żadne szczegóły nie wyciekły. Operację transferu z Mandaliki na Phillip Island komplikuje odległość lądowa pomiędzy lotniskiem w Melbourne a trasą wynoszącą 150 kilometrów. W przypadku ciężarówki wypełnionej materiałem jest to wciąż pół dnia podróży, nawet tutaj, biorąc pod uwagę czas załadunku i rozładunku w garażach.

Nie ma się jednak czym martwić, gdyż sesje będą odbywały się w ustalonych godzinach. Prawdopodobne jest jednak, że noce na wyspie będą krótsze niż oczekiwano, ponieważ personel zespołów będzie zmuszony do przeprowadzenia niezbędnych operacji w rekordowo krótkim czasie. Ostatnie 747 wylądowały w Melbourne dopiero w środę wieczorem czasu australijskiego.

Oryginalny artykuł na paddock-gp

MotoGP Australia: ładunek ląduje z opóźnieniem, co jest prawdziwym wyzwaniem dla mechaników

Biorąc pod uwagę nieprzerwany harmonogram zagranicznej trasy, mechanicy MotoGP naprawdę tego nie potrzebowali. Po raz kolejny jednak część z nich będzie miała o jeden dzień mniej na uporządkowanie garażu, rozebranie motocykla i zbudowanie go od podstaw na Grand Prix Australii na torze Phillip Island.

Tym razem także jest to problem samolotu. Zamiast zwykłych czterech frachtowców znaleziono tylko dwa Boeingi 747 (Boeing 747-400F Atlas Air N445MC i Boeing 747-4F Silkway 4K-BCV). Stąd konieczność odbycia dwóch podróży w obie strony. Na papierze plan powinien zadziałać bez problemów, biorąc pod uwagę odległość między lotniskiem Lombok (Indonezja) a Melbourne (Australia) wynoszącą około siedmiu godzin lotu. Było jednak jasne, że pomiędzy czasami nawigacji, załadunkiem i rozładunkiem ładunku oraz różnymi potrzebami technicznymi mechanizm mógł łatwo się zaciąć.

Boeing firmy Silkway z Azerbejdżanu miał szereg problemów, nie z powodów technicznych, ale najwyraźniej z winy pilotów. Żadne szczegóły nie wyciekły. Operację transferu z Mandaliki na Phillip Island komplikuje odległość lądowa pomiędzy lotniskiem w Melbourne a trasą wynoszącą 150 kilometrów. W przypadku ciężarówki wypełnionej materiałem jest to wciąż pół dnia podróży, nawet tutaj, biorąc pod uwagę czas załadunku i rozładunku w garażach.

Nie ma się jednak czym martwić, gdyż sesje będą odbywały się w ustalonych godzinach. Prawdopodobne jest jednak, że noce na wyspie będą krótsze niż oczekiwano, ponieważ personel zespołów będzie zmuszony do przeprowadzenia niezbędnych operacji w rekordowo krótkim czasie. Ostatnie 747 wylądowały w Melbourne dopiero w środę wieczorem czasu australijskiego.

Oryginalny artykuł na paddock-gp

MotoGP Australia: ładunek ląduje z opóźnieniem, co jest prawdziwym wyzwaniem dla mechaników

Biorąc pod uwagę nieprzerwany harmonogram zagranicznej trasy, mechanicy MotoGP naprawdę tego nie potrzebowali. Po raz kolejny jednak część z nich będzie miała o jeden dzień mniej na uporządkowanie garażu, rozebranie motocykla i zbudowanie go od podstaw na Grand Prix Australii na torze Phillip Island.

Tym razem także jest to problem samolotu. Zamiast zwykłych czterech frachtowców znaleziono tylko dwa Boeingi 747 (Boeing 747-400F Atlas Air N445MC i Boeing 747-4F Silkway 4K-BCV). Stąd konieczność odbycia dwóch podróży w obie strony. Na papierze plan powinien zadziałać bez problemów, biorąc pod uwagę odległość między lotniskiem Lombok (Indonezja) a Melbourne (Australia) wynoszącą około siedmiu godzin lotu. Było jednak jasne, że pomiędzy czasami nawigacji, załadunkiem i rozładunkiem ładunku oraz różnymi potrzebami technicznymi mechanizm mógł łatwo się zaciąć.

Boeing firmy Silkway z Azerbejdżanu miał szereg problemów, nie z powodów technicznych, ale najwyraźniej z winy pilotów. Żadne szczegóły nie wyciekły. Operację transferu z Mandaliki na Phillip Island komplikuje odległość lądowa pomiędzy lotniskiem w Melbourne a trasą wynoszącą 150 kilometrów. W przypadku ciężarówki wypełnionej materiałem jest to wciąż pół dnia podróży, nawet tutaj, biorąc pod uwagę czas załadunku i rozładunku w garażach.

Nie ma się jednak czym martwić, gdyż sesje będą odbywały się w ustalonych godzinach. Prawdopodobne jest jednak, że noce na wyspie będą krótsze niż oczekiwano, ponieważ personel zespołów będzie zmuszony do przeprowadzenia niezbędnych operacji w rekordowo krótkim czasie. Ostatnie 747 wylądowały w Melbourne dopiero w środę wieczorem czasu australijskiego.

Oryginalny artykuł na paddock-gp

MotoGP Australia: ładunek ląduje z opóźnieniem, co jest prawdziwym wyzwaniem dla mechaników

Biorąc pod uwagę nieprzerwany harmonogram zagranicznej trasy, mechanicy MotoGP naprawdę tego nie potrzebowali. Po raz kolejny jednak część z nich będzie miała o jeden dzień mniej na uporządkowanie garażu, rozebranie motocykla i zbudowanie go od podstaw na Grand Prix Australii na torze Phillip Island.

Tym razem także jest to problem samolotu. Zamiast zwykłych czterech frachtowców znaleziono tylko dwa Boeingi 747 (Boeing 747-400F Atlas Air N445MC i Boeing 747-4F Silkway 4K-BCV). Stąd konieczność odbycia dwóch podróży w obie strony. Na papierze plan powinien zadziałać bez problemów, biorąc pod uwagę odległość między lotniskiem Lombok (Indonezja) a Melbourne (Australia) wynoszącą około siedmiu godzin lotu. Było jednak jasne, że pomiędzy czasami nawigacji, załadunkiem i rozładunkiem ładunku oraz różnymi potrzebami technicznymi mechanizm mógł łatwo się zaciąć.

Boeing firmy Silkway z Azerbejdżanu miał szereg problemów, nie z powodów technicznych, ale najwyraźniej z winy pilotów. Żadne szczegóły nie wyciekły. Operację transferu z Mandaliki na Phillip Island komplikuje odległość lądowa pomiędzy lotniskiem w Melbourne a trasą wynoszącą 150 kilometrów. W przypadku ciężarówki wypełnionej materiałem jest to wciąż pół dnia podróży, nawet tutaj, biorąc pod uwagę czas załadunku i rozładunku w garażach.

Nie ma się jednak czym martwić, gdyż sesje będą odbywały się w ustalonych godzinach. Prawdopodobne jest jednak, że noce na wyspie będą krótsze niż oczekiwano, ponieważ personel zespołów będzie zmuszony do przeprowadzenia niezbędnych operacji w rekordowo krótkim czasie. Ostatnie 747 wylądowały w Melbourne dopiero w środę wieczorem czasu australijskiego.

Oryginalny artykuł na paddock-gp

MotoGP Australia: ładunek ląduje z opóźnieniem, co jest prawdziwym wyzwaniem dla mechaników

Biorąc pod uwagę nieprzerwany harmonogram zagranicznej trasy, mechanicy MotoGP naprawdę tego nie potrzebowali. Po raz kolejny jednak część z nich będzie miała o jeden dzień mniej na uporządkowanie garażu, rozebranie motocykla i zbudowanie go od podstaw na Grand Prix Australii na torze Phillip Island.

Tym razem także jest to problem samolotu. Zamiast zwykłych czterech frachtowców znaleziono tylko dwa Boeingi 747 (Boeing 747-400F Atlas Air N445MC i Boeing 747-4F Silkway 4K-BCV). Stąd konieczność odbycia dwóch podróży w obie strony. Na papierze plan powinien zadziałać bez problemów, biorąc pod uwagę odległość między lotniskiem Lombok (Indonezja) a Melbourne (Australia) wynoszącą około siedmiu godzin lotu. Było jednak jasne, że pomiędzy czasami nawigacji, załadunkiem i rozładunkiem ładunku oraz różnymi potrzebami technicznymi mechanizm mógł łatwo się zaciąć.

Boeing firmy Silkway z Azerbejdżanu miał szereg problemów, nie z powodów technicznych, ale najwyraźniej z winy pilotów. Żadne szczegóły nie wyciekły. Operację transferu z Mandaliki na Phillip Island komplikuje odległość lądowa pomiędzy lotniskiem w Melbourne a trasą wynoszącą 150 kilometrów. W przypadku ciężarówki wypełnionej materiałem jest to wciąż pół dnia podróży, nawet tutaj, biorąc pod uwagę czas załadunku i rozładunku w garażach.

Nie ma się jednak czym martwić, gdyż sesje będą odbywały się w ustalonych godzinach. Prawdopodobne jest jednak, że noce na wyspie będą krótsze niż oczekiwano, ponieważ personel zespołów będzie zmuszony do przeprowadzenia niezbędnych operacji w rekordowo krótkim czasie. Ostatnie 747 wylądowały w Melbourne dopiero w środę wieczorem czasu australijskiego.

Oryginalny artykuł na paddock-gp