Jorge Martin od razu stał się bardzo konkurencyjny w Tajlandii. Najpierw w pierwszym treningu, a potem także w sesji testowej. Zakwalifikował się bezpośrednio do Q2, mocny zarówno na szybkim okrążeniu, jak i w tempie. Jedyną niedogodnością był upadek, jakiego doznał pod koniec ostatniej rundy, na szczęście bez żadnych konsekwencji fizycznych.
MotoGP Tajlandia, ocena Martina
Pod koniec dnia Martin rozmawiał ze Sky Sport MotoGP: „Jesteśmy na granicy wytrzymałości, na szczęście byłem w pierwszej dziesiątce, ale nie wiedziałem, czy mi się uda, więc starałem się cisnąć jeszcze trochę bardziej. Dziwny upadek, bo dojechałem do tego zakrętu trochę wolniej i poślizgnąłem się. Nie bardzo rozumiałem, co się stało. Może trajektoria, dane zobaczymy później. Jednakże to dobry dzień, na używanych oponach osiągnąłem dobre czasy. Nie spodziewałem się, że pojadę tak szybko, miejmy nadzieję, że jutro zrobimy kolejny krok. ”
Z bardzo starym twardym rankiem był mocny, ale w wyścigu mógł wykorzystać medium: „Jeśli się nie mylę, miał 22 okrążenia. Problem w tym, że na forhendzie bardzo się zużywa, jest bardzo podobny do australijskiego. Problem w tym, że gdy postawimy rower na wprost, już nie jedzie, więc musimy dokładnie zarządzać i zrozumieć, która opona jest używana. Na twardym byłem mocny, ale być może średni ma większy potencjał„.
Zdjęcie: Wyścigi Prima Pramac