Franco Morbidelli zakończył weekend w Motegi po raz kolejny bez punktów. Próba z Yamahą dobiega końca, wtedy zawodnik Akademii VR46 wskoczy na Ducati Desmosedici, aby szukać zasłużonego odkupienia. Od przyszłego sezonu Pramac Racing będzie mógł liczyć na kolejnego wielkiego włoskiego talentu, a wyzwanie z Jorge Martinem w wyścigu o mistrzostwo świata zapowiada się ekscytująco.
Morbidelli szuka odkupienia
Franco Morbidelli rozpoczął sezon 2023 z niejasną przyszłością w MotoGP, wydawało się, że nie ma już wolnych stanowisk i jedynym wyjściem jest Superbike. Zamiast tego jego kadrze zarządzającej udało się znaleźć prestiżowe siodło, takie jak Ducati, między innymi z oficjalnym motocyklem. Pomimo trzech zwycięstw i pięciu podium na M1 ówczesnego zespołu Petronas w 2020 r. Morbidelliemu nigdy nie udało się powtórzyć pewnych wyników, po skoku do zespołu fabrycznego w wyniku odejścia Mavericka Vinalesa latem 2021 r. Od tego czasu pozostał niestety z tyłu, ryzykując osłabienie entuzjazmu, bodźców i instynktu podium. Jednak podpisanie kontraktu z zespołem Paolo Campinotiego otwiera nowe scenariusze.
Świetna szansa Ducati
Choć w tym sezonie obaj zawodnicy są bliżej swojego kolegi z drużyny Fabio Quartararo, obecnie zajmują dziesiąte i dwunaste miejsce w klasyfikacji MotoGP. Yamaha zdecydowała, że zmiana będzie najlepsza dla obu stron i podpisała kontrakt z Alexem Rinsem na rok 2024. Franco Morbidelli wydawał się skazany na VR46, ale kiedy Marco Bezzecchi odrzucił Pramaca, drzwi otworzyły się dla Brazylijczyka pochodzenia włosko-brazylijskiego. A przede wszystkim będzie mógł liczyć na oficjalne Ducati, takie jak Martin, Bagnaia i Bastianini. Wyjątkowa szansa, na którą już zaczynasz czekać z niecierpliwością…”Myślę, że Ducati z pewnością wykonuje świetną robotę już od 2017 roku, kiedy Dovizioso walczył z Marquezem. Od tego czasu pakiet był stale udoskonalany i teraz możemy zobaczyć rezultaty„.
Mocne strony GP Desmosedici
W pierwszej trójce MotoGP znajduje się trzech Ducatisti, co wiele mówi o dużym potencjale Desmosedici GP. W 14 Grand Prix, w sumie na 28 wyścigów, rywalom zostali z okruchami: Aprilia odniosła trzy zwycięstwa, dwa KTM, jedno Honda, reszta w rękach Ducati. „Rower bardzo dobrze dostosowuje się do opon, aerodynamiki, wszystkiego, co jest w danym momencie potrzebne. Ducati udaje się maksymalnie wykorzystać obowiązujące przepisy„, kontynuował Morbidelli. „To jest ich siła. Są bliskie maksimum pod każdym względem: w użytkowaniu opon, z elektronicznego, aerodynamicznego punktu widzenia podwozia. Jasne, są obszary, w których inne marki mogą być lepsze, ale ogólnie rzecz biorąc, w ostatecznym rozrachunku są najlepsze„.
Wspaniała biografia Jonathana Rei: „In Testa” dostępna na Amazon