KTM zamknęło sezon MotoGP 2023 czwartym miejscem Brada Bindera i jedenastym Jackiem Millerem. Austriacki producent wyróżnia się jako pierwszy bezpośredni przeciwnik Ducati, choć różnica w nim nadal jest dość znaczna. W Mattighofen mają dość jasne pomysły, podstawy są solidne do myślenia o zwycięskiej przyszłości do tego stopnia, że mówi się o zatrudnieniu Marca Marqueza na rok 2025. Kierownik zespołu Francesco Guidotti, były lojalista Borgo Panigale, kontynuuje swoją żmudną pracę wewnątrz i na zewnątrz poza garażem, z zamiarem zdobycia berła mistrzostw świata.
Współpraca KTM z Red Bullem
KTM może pochwalić się świetnym sponsorem, jakim jest Red Bull, nie tylko jeśli chodzi o stronę ekonomiczną. Wieloletnie doświadczenie w świecie Formuły 1 może wnieść nowy umysł i wiedzę do ulepszenia RC16. „Miałem tylko raz kontakt na Silverstone (z ludźmi z ekipy Red Bulla, red.), ale jasne jest, że istnieje niesamowita wiedza na temat aerodynamiki, zarówno pod względem zasobów ludzkich, jak i technologicznych. Z pewnością jest to duża pomoc i punkt odniesienia. Musimy zachować ostrożność, ponieważ świat F1 może być bardzo niebezpieczny, musimy starać się czerpać tylko z dobrych rzeczy…„.
Aerodynamika i struktura techniczna
Podczas ostatnich testów MotoGP w Walencji austriacki zespół zaprezentował nowy pakiet aerodynamiczny z myślą o sezonie 2024. KTM nie tylko silnik i podwozie zdało sobie sprawę, że będzie musiało zainwestować przede wszystkim w obszar techniczny, aby zbliżyć się do Desmosedici. Jak również na czynnik ludzki. „Organizujemy się, aby usprawnić pracę ludzi w garażu, których nie można zwiększyć, ponieważ istnieje obiektywny limit tych, którzy mogą pracować w ciągu trzech dni wyścigu. Organizujemy się przede wszystkim w domu, aby przybyć na wyścigi z większym wsparciem i informacjami – wyjaśnił Francesco Guidotti Sky Sport MotoGP. Zostanie to rozszerzone na GasGas tak jak w tym roku, ale w przyszłym roku jeszcze bardziej. Jedność to siła i tej siły potrzebujemy„.
Bilans dla Jacka Millera
Brad Binder wydaje się w tej chwili liderem, a Jack Miller jest prawdopodobnie w równowadze w zespole fabrycznym. Potrzebujemy silnego chorążego, być może Marca Marqueza, a Australijczyk jest pierwszą wskazaną osobą, która zrobi dla niego miejsce w przypadku pojawienia się zjawiska Cervera. Były zawodnik Ducati w wyścigu w Jerez tylko raz stanął na podium, a w ostatniej rundzie w Walencji rozbił się, będąc na prowadzeniu.
“SJestem trochę zagubiony w połowie sezonu z kilku powodów. Po pierwsze, jest to kwestia charakteru, nigdy nie był on stały przez cały sezon. Na początku dał więcej niż się spodziewaliśmy i wzbudził większe oczekiwania. Wyniki te były podyktowane dobrym wyczuciem motocykla, dużą motywacją do pokazania, że na innym rowerze można jechać szybko. Potem się uspokoił, został ojcem, ale w końcu wyzdrowiał – dodał menadżer zespołu KTM Factory Racing. Wraz z przybyciem młodzieży zrozumiał, że należy także zrestrukturyzować szkolenie, ponieważ z wiekiem wszystko staje się trudniejsze„.
Wspaniała biografia Jonathana Rei: „In Testa” dostępna na Amazon