MotoGP, Cal Crutchlow wyjaśnia: „Oto czego brakuje Yamasze”

Dzięki nowym koncesjom Yamaha będzie mogła przyspieszyć proces, który powinien doprowadzić ją do zmniejszenia dystansu do Ducati. „Darmowe” testy, więcej opon do jazdy w dni testowe, więcej dzikich kart, więcej silników, bezpłatny rozwój silników i dwie sezonowe aktualizacje aerodynamiczne zamiast jednej. Kilka zalet, które pomogą zarówno producentowi Iwata, jak i Hondzie, które w 2023 roku znajdą się w poważnych trudnościach.

MotoGP, Crutchlow i sytuacja Yamahy

Cal Crutchlow będzie miał jeszcze więcej pracy do wykonania, aby pomóc w opracowaniu M1. Jako tester stara się udostępnić całe swoje doświadczenie, co uczynił również podczas niedawnych testów w Walencji, gdzie miał okazję przekazać inżynierom dalsze uwagi na temat aktualizacji technicznych wprowadzonych w trzech obszarach: podwozia, aerodynamiki i silnika .

Odnosząc się do ustępstw brytyjski kierowca wyraził się następująco: „To wszystko jest całkiem nowe – podaje Crash.net – a w związku z nowymi przepisami może nastąpić wiele różnych scenariuszy. Mieliśmy już plan, w którym wystawię trzy dzikie karty i nie sądzę, że zrobię więcej. Ale wszystko się zmienia, tak jak zmieniają się zasady„.

Yamaha będzie miała sześć dzikich kart, ale Crutchlow może mieć tylko trzy: „Znam dwie dzikie karty, ale druga jest w trakcie negocjacji, bo naprawdę nie chcę tego robić! Więc trochę krążymy wokół tego„.

Satelita Yamaha służący zespołowi

Brytyjski tester powiedział także, czego firma Iwata będzie potrzebowała, aby osiągać postępy w MotoGP: „Yamasze brakuje motocykli na torze. Mamy tylko dwóch z zespołu fabrycznego, więc musimy przeprowadzić wszystkie testy, jakie możemy, w okresie przygotowawczym. Myślę, że to naprawdę utrudnia pracę naszym kierowcom. Inni producenci mają na torze do ośmiu rowerów jednocześnie i mogą testować więcej ze swoimi zawodnikami. Mamy nadzieję, że przyszły rok zaczniemy lepiej„.

Przynajmniej do końca 2024 r. nie będzie zespołu satelitarnego dla Yamahy, wtedy zobaczymy. Jednym z celów jest z pewnością zdobycie go ponownie, a preferowanym rozwiązaniem byłby zespół VR46, który jest związany z Ducati przez kolejny rok i który przy uzyskanych wynikach być może nie miałby zbytniej ochoty na zmiany. Relacje z Valentino Rossim i naciski ze strony Dorny (która chciała uniemożliwić Ducati dalsze posiadanie ośmiu motocykli) mogą zrobić różnicę.

Zdjęcie: Valter Magatti