Pierwszy dzień testów MotoGP Francesco Bagnaii w Indonezji nie poszedł dobrze. Szesnasty ostatni raz, więc w sobotę będzie musiał wystartować z Q1 w kwalifikacjach. W ostatnim ataku poprawiał się, ale błąd spowodował, że przekroczył bramkę i nie miał już czasu na ponowne wybicie. Nie jest w najlepszej sytuacji, miał sporo problemów, próbując przejechać dobre okrążenie. Jest praca do wykonania, ważna będzie jutrzejsza poranna sesja treningowa.
MotoGP Indonezja, Bagnaia powstrzymywana przez elektronikę
Na koniec dnia Bagnaia przedstawił swoją ocenę i ujawnił przed mikrofonami Sky Sport MotoGP swoje problemy: „Z pewnością pierwsza opona, na której startowałem w drugiej sesji, nie dała mi tego, czego oczekiwałem. Potem przeszliśmy na miękką nawierzchnię, jak wszyscy inni, a tempo było bardzo dobre, biorąc pod uwagę, że mieliśmy twardą nawierzchnię z przodu. Jednak zawsze jest coś, co nie działa od razu, jak miało to miejsce w przypadku niektórych weekendów, a my dużo walczyliśmy, aby poprawić uczucie hamowania. Jednak tutaj czuję się znacznie lepiej jeśli chodzi o odczucia z przodu, podczas hamowania i podczas jazdy. Niestety kłócimy się z elektroniką i musimy znaleźć lepszą kalibrację.
Największym problemem, z jakim się boryka, jest elektronika i trzeba znaleźć rozwiązanie: „Kilka razy gubiłem rower, głównie na zjeździe, ale na ostatnim okrążeniu także na wjeździe i tylko dzięki temu, że dużo jeździłem na rowerach typu flat track, zostałem. Mógłbym wystrzelić wysoko w ostatnim ataku czasowym. Musimy popracować nad elektroniką„.
Pecco ma nadzieję zrobić tak jak w Jerez
Struktura nie jest jednak obszarem, w którym można interweniować: „Czuję się bardzo komfortowo – wyjaśnia Pecco – i w końcu udaje nam się jechać szybko. Jesteśmy bardzo szybcy, ale nie mogę być konsekwentny, bo czasami motocykl rusza na wyjściu lub przy hamowaniu jak na końcu„.
Wolałby być bezpośrednio w Q2, ale zawodnik Ducati nie martwi się i wspomina zachęcający precedens w Jerez: „Ostatnim razem, gdy brałem udział w Q1, wygrałem Grand Prix, więc zobaczymy…„.
Zdjęcie: Ducati Corse