Moto3: Nicola Carraro, błyskawiczny powrót „Zawsze ze wszystkimi zawodnikami na bańce!”

Ponowny start JuniorGP w Aragonii, trzy zmiany w Mistrzostwach Świata Moto3, teraz wielki finał Mistrzostw Świata w Walencji. Nicola Carraro dosłownie wybiegał z toru, zważywszy, że został powołany dopiero w ostatniej minucie za kontuzjowanego Romano Fenatiego w drużynie Snajperów. Trzy rundy, które przyniosły także pierwsze punkty w mistrzostwach świata, a także doświadczenie, które można wykorzystać zarówno w Valencii, jak i na przyszły rok, nawet jeśli będzie jeździł na zupełnie innym rowerze. Ale czy wiesz, że Carraro ściga się z problemem fizycznym z etapu MotorLand? Wydawało się, że to cios bez konsekwencji, ale testy przeprowadzone w Indonezji wykazały mały problem… Z zainteresowaną osobą mieliśmy okazję porozmawiać przed ostatnią rundą z Aspar Team na torze Ricardo Tormo: nasz wywiad.

Nicola Carraro, wróciłeś po hat-tricku GP w Mistrzostwach Świata.

Powiedziałbym, że ogólnie poszło dobrze. W zeszłym roku wziąłem już udział w dwóch z trzech wyścigów, które zawsze są „najgorsze” pod względem dystansu, w sensie lotów i podróży. Potem musiałem jechać prosto za Aragonem, więc było dość ciężko.

Zmiana w ostatniej chwili, prawda?

Prawdziwym następcą Fenatiego był Almansa, ale w Aragonii złamał rękę. W niedzielę wieczorem byłem w Barcelonie, miałem lot na poniedziałek i Snipers Team napisał do mnie, żebym pojechał i z nimi rywalizował. Myślałem o Australii i Tajlandii, ale zamiast tego od razu powiedzieli mi Indonezję. Miałem przyjechać do Włoch w poniedziałek o 12:00, a potem powiedzieli mi, że mam lot z Bolonii o trzeciej!

Oprócz wyścigów lewa ręka nadal bolała cię po uderzeniu w Aragonii.

Ostatecznie nie był to tylko cios, ale miałem też mikrozłamanie w kciuku, ścięgno wyrwało nawet kość. W Aragonii tego nie widzieli, powiedzieli mi, że to tylko guzek, ale bolało i nie rozumiałem. Kiedy przyjechałem na tor w Indonezji, w Centrum Medycznym zrobili mi prześwietlenie i zauważyli to.

Nicola Carraro, więc byłeś u trzech lekarzy pierwszego kontaktu z mikrozłamaniem?

No właśnie, a tego nie da się zagoić, bo cały czas używam kciuka… Jest to dość denerwujące, bo używam hamulca kciukowego. Nie żeby bolało jakoś bardzo, ale nie miałem za bardzo siły na wciśnięcie tylnego hamulca. Pierwszy wyścig był problemem, w Australii i Tajlandii poszło trochę lepiej, ale nadal boli.

Byłeś także rezerwowym. Powiedzmy, że poszło Ci bardzo, bardzo dobrze!

Tak, byłem bardzo zadowolony z 11. miejsca w Australii, 5 punktów nigdy nie zaszkodzi. Wyścig był piekłem, na ostatnich dwóch okrążeniach chciałem wrócić do boksów, bo było niesamowicie zimno, było dużo wody i nic już nie widziałem. To było naprawdę bardzo niebezpieczne, ale ostatecznie tak się stało, że kazali nam uciekać.

Nicola Carraro, opowiedz nam bardziej szczegółowo o swoich trzech lekarzach pierwszego kontaktu na zastępstwie, zaczynając od Indonezji.

Mogłem wtedy poznać tor, którego nigdy wcześniej nie widziałem. Ścigałem się jednak na Hondzie, która nie jest motocyklem, który będę miał w przyszłym roku, ale ostatecznie byłem ciekawy, jak poszło. Rozbiłem się także w Indonezji, ale ogólnie miałem trudności: zespół i ja musieliśmy się poznać, a w Mistrzostwach Świata nie ma zbyt wielu rund do przetestowania, w tym roku było ich znacznie mniej w porównaniu z rokiem ubiegłym.

Następnie następuje Grand Prix w Australii.

Od razu poczułem się lepiej. W 3. treningu także osiągałem dobre czasy, ale mnie znokautowali… Kto wie, może udałoby mi się też dostać do Q2, ale nigdy się nie dowiemy. Kwalifikacje nie poszły jednak zbyt dobrze, podczas gdy w wyścigu pod wodą czułem się całkiem nieźle. Ogólnie wrażenia na torze były znacznie lepsze niż w Indonezji.

Trzeci przystanek w Tajlandii.

Poczułem się bardzo dobrze na motocyklu i od razu weszliśmy do Q2, z najlepszym okrążeniem około pół sekundy za pierwszym, co nie jest złe. W wyścigu nie czułem się jednak dobrze: miałem problemy z przyczepnością, im bardziej starałem się naciskać, tym gorzej mi to wychodziło. Potem zrobiłem też długie okrążenie: pojechałem długo, próbowałem naciskać, żeby się zregenerować, ale pięć razy wjechałem na green. Muszę jednak przyznać, że bardzo dobrze dogaduję się z zespołem, dziękuję im za to doświadczenie i za to, czego mnie nauczyli.

Nicola Carraro, czy ty i Matteo Bertelle dużo rozmawialiście?

Dobrze się dogadywaliśmy jako koledzy z drużyny, poza tym, że znam go dobrze, ponieważ vJestem blisko mojego domu. Ale przede wszystkim Matteo ściga się z tym zespołem od roku i rośnie w siłę. Ja jednak ponownie przyjechałem, gdy wszyscy kolarze byli w bąbelku, a ja musiałem ścigać się na motocyklu, jakiego nigdy nie widziałem, na torze, jakiego nigdy nie widziałem jak w Indonezji, z nowym zespołem… To było trochę trudne.

W przyszłym roku wreszcie zaczniesz od początku.

Dokładny! Testy przeprowadzę także w poniedziałek w Walencji po ostatnim wyścigu Mistrzostw Świata, dzień przed MotoGP. Nie mogę się doczekać! Poznam także mój nowy zespół MTA. Teraz jednak skupmy się na Walencji, ostatnim wyścigu JuniorGP: chcę dobrze zakończyć to doświadczenie z Asparem.

Rozczarowanie Aragonii masz już za sobą, ale masz także doświadczenie trzech GP świata.

W Aragonii radziłem sobie dobrze, zawsze byłem na czele, a na ostatnim zakręcie byłem drugi, ale zamiast tego upadłem… Chciałem tylko wygrać, ale przesadziłem, nie mogłem w to uwierzyć. Teraz, po trzech wyścigach z Hondą, muszę tylko pomyśleć o natychmiastowym odzyskaniu czucia na GASGAS. Na szczęście kręcimy także w czwartek, więc nie przeszkadza mi to.

Nowości w porównaniu do wyścigów majowych nie zabraknie.

Wypuścili go ponownie na powierzchnię, to będzie świetna wiadomość i nie mogę się doczekać, kiedy wyjadę na tor i zrozumiem, jak to jest. Pogoda też się zmieniła, ale tak naprawdę wolę biegać w chłodnym miejscu. Musimy tylko zachować trochę większą ostrożność na czwartym zakręcie: praworęczny po długim odcinku w lewo, a opona po prawej stronie jest zagrożona ochłodzeniem przy niższych temperaturach. Na testy będzie trochę gorzej, może za zimno, ale zobaczymy.

Nicola Carraro, jakie są Twoje oczekiwania? Poprzednia runda w Walencji nie była dla Ciebie zbyt szczęśliwa.

Byłem z przodu, do końca pozostały trzy rzuty rożne, ale mnie znokautowali… Ale wciąż byliśmy na prowadzeniu, więc zacząłem od nowa, aby dać z siebie wszystko. Zwycięstwo jest możliwe, ale za każdym razem wszystko powinno układać się idealnie! Mamy dwie możliwości i podoba mi się ten tor, chcemy dobrze wypaść.

Zdjęcie: Social-Nicola Carraro

Moto3: Nicola Carraro, błyskawiczny powrót „Zawsze ze wszystkimi zawodnikami na bańce!”

Ponowny start JuniorGP w Aragonii, trzy zmiany w Mistrzostwach Świata Moto3, teraz wielki finał Mistrzostw Świata w Walencji. Nicola Carraro dosłownie wybiegał z toru, zważywszy, że został powołany dopiero w ostatniej minucie za kontuzjowanego Romano Fenatiego w drużynie Snajperów. Trzy rundy, które przyniosły także pierwsze punkty w mistrzostwach świata, a także doświadczenie, które można wykorzystać zarówno w Valencii, jak i na przyszły rok, nawet jeśli będzie jeździł na zupełnie innym rowerze. Ale czy wiesz, że Carraro ściga się z problemem fizycznym z etapu MotorLand? Wydawało się, że to cios bez konsekwencji, ale testy przeprowadzone w Indonezji wykazały mały problem… Z zainteresowaną osobą mieliśmy okazję porozmawiać przed ostatnią rundą z Aspar Team na torze Ricardo Tormo: nasz wywiad.

Nicola Carraro, wróciłeś po hat-tricku GP w Mistrzostwach Świata.

Powiedziałbym, że ogólnie poszło dobrze. W zeszłym roku wziąłem już udział w dwóch z trzech wyścigów, które zawsze są „najgorsze” pod względem dystansu, w sensie lotów i podróży. Potem musiałem jechać prosto za Aragonem, więc było dość ciężko.

Zmiana w ostatniej chwili, prawda?

Prawdziwym następcą Fenatiego był Almansa, ale w Aragonii złamał rękę. W niedzielę wieczorem byłem w Barcelonie, miałem lot na poniedziałek i Snipers Team napisał do mnie, żebym pojechał i z nimi rywalizował. Myślałem o Australii i Tajlandii, ale zamiast tego od razu powiedzieli mi Indonezję. Miałem przyjechać do Włoch w poniedziałek o 12:00, a potem powiedzieli mi, że mam lot z Bolonii o trzeciej!

Oprócz wyścigów lewa ręka nadal bolała cię po uderzeniu w Aragonii.

Ostatecznie nie był to tylko cios, ale miałem też mikrozłamanie w kciuku, ścięgno wyrwało nawet kość. W Aragonii tego nie widzieli, powiedzieli mi, że to tylko guzek, ale bolało i nie rozumiałem. Kiedy przyjechałem na tor w Indonezji, w Centrum Medycznym zrobili mi prześwietlenie i zauważyli to.

Nicola Carraro, więc byłeś u trzech lekarzy pierwszego kontaktu z mikrozłamaniem?

No właśnie, a tego nie da się zagoić, bo cały czas używam kciuka… Jest to dość denerwujące, bo używam hamulca kciukowego. Nie żeby bolało jakoś bardzo, ale nie miałem za bardzo siły na wciśnięcie tylnego hamulca. Pierwszy wyścig był problemem, w Australii i Tajlandii poszło trochę lepiej, ale nadal boli.

Byłeś także rezerwowym. Powiedzmy, że poszło Ci bardzo, bardzo dobrze!

Tak, byłem bardzo zadowolony z 11. miejsca w Australii, 5 punktów nigdy nie zaszkodzi. Wyścig był piekłem, na ostatnich dwóch okrążeniach chciałem wrócić do boksów, bo było niesamowicie zimno, było dużo wody i nic już nie widziałem. To było naprawdę bardzo niebezpieczne, ale ostatecznie tak się stało, że kazali nam uciekać.

Nicola Carraro, opowiedz nam bardziej szczegółowo o swoich trzech lekarzach pierwszego kontaktu na zastępstwie, zaczynając od Indonezji.

Mogłem wtedy poznać tor, którego nigdy wcześniej nie widziałem. Ścigałem się jednak na Hondzie, która nie jest motocyklem, który będę miał w przyszłym roku, ale ostatecznie byłem ciekawy, jak poszło. Rozbiłem się także w Indonezji, ale ogólnie miałem trudności: zespół i ja musieliśmy się poznać, a w Mistrzostwach Świata nie ma zbyt wielu rund do przetestowania, w tym roku było ich znacznie mniej w porównaniu z rokiem ubiegłym.

Następnie następuje Grand Prix w Australii.

Od razu poczułem się lepiej. W 3. treningu także osiągałem dobre czasy, ale mnie znokautowali… Kto wie, może udałoby mi się też dostać do Q2, ale nigdy się nie dowiemy. Kwalifikacje nie poszły jednak zbyt dobrze, podczas gdy w wyścigu pod wodą czułem się całkiem nieźle. Ogólnie wrażenia na torze były znacznie lepsze niż w Indonezji.

Trzeci przystanek w Tajlandii.

Poczułem się bardzo dobrze na motocyklu i od razu weszliśmy do Q2, z najlepszym okrążeniem około pół sekundy za pierwszym, co nie jest złe. W wyścigu nie czułem się jednak dobrze: miałem problemy z przyczepnością, im bardziej starałem się naciskać, tym gorzej mi to wychodziło. Potem zrobiłem też długie okrążenie: pojechałem długo, próbowałem naciskać, żeby się zregenerować, ale pięć razy wjechałem na green. Muszę jednak przyznać, że bardzo dobrze dogaduję się z zespołem, dziękuję im za to doświadczenie i za to, czego mnie nauczyli.

Nicola Carraro, czy ty i Matteo Bertelle dużo rozmawialiście?

Dobrze się dogadywaliśmy jako koledzy z drużyny, poza tym, że znam go dobrze, ponieważ vJestem blisko mojego domu. Ale przede wszystkim Matteo ściga się z tym zespołem od roku i rośnie w siłę. Ja jednak ponownie przyjechałem, gdy wszyscy kolarze byli w bąbelku, a ja musiałem ścigać się na motocyklu, jakiego nigdy nie widziałem, na torze, jakiego nigdy nie widziałem jak w Indonezji, z nowym zespołem… To było trochę trudne.

W przyszłym roku wreszcie zaczniesz od początku.

Dokładny! Testy przeprowadzę także w poniedziałek w Walencji po ostatnim wyścigu Mistrzostw Świata, dzień przed MotoGP. Nie mogę się doczekać! Poznam także mój nowy zespół MTA. Teraz jednak skupmy się na Walencji, ostatnim wyścigu JuniorGP: chcę dobrze zakończyć to doświadczenie z Asparem.

Rozczarowanie Aragonii masz już za sobą, ale masz także doświadczenie trzech GP świata.

W Aragonii radziłem sobie dobrze, zawsze byłem na czele, a na ostatnim zakręcie byłem drugi, ale zamiast tego upadłem… Chciałem tylko wygrać, ale przesadziłem, nie mogłem w to uwierzyć. Teraz, po trzech wyścigach z Hondą, muszę tylko pomyśleć o natychmiastowym odzyskaniu czucia na GASGAS. Na szczęście kręcimy także w czwartek, więc nie przeszkadza mi to.

Nowości w porównaniu do wyścigów majowych nie zabraknie.

Wypuścili go ponownie na powierzchnię, to będzie świetna wiadomość i nie mogę się doczekać, kiedy wyjadę na tor i zrozumiem, jak to jest. Pogoda też się zmieniła, ale tak naprawdę wolę biegać w chłodnym miejscu. Musimy tylko zachować trochę większą ostrożność na czwartym zakręcie: praworęczny po długim odcinku w lewo, a opona po prawej stronie jest zagrożona ochłodzeniem przy niższych temperaturach. Na testy będzie trochę gorzej, może za zimno, ale zobaczymy.

Nicola Carraro, jakie są Twoje oczekiwania? Poprzednia runda w Walencji nie była dla Ciebie zbyt szczęśliwa.

Byłem z przodu, do końca pozostały trzy rzuty rożne, ale mnie znokautowali… Ale wciąż byliśmy na prowadzeniu, więc zacząłem od nowa, aby dać z siebie wszystko. Zwycięstwo jest możliwe, ale za każdym razem wszystko powinno układać się idealnie! Mamy dwie możliwości i podoba mi się ten tor, chcemy dobrze wypaść.

Zdjęcie: Social-Nicola Carraro

Moto3: Nicola Carraro, błyskawiczny powrót „Zawsze ze wszystkimi zawodnikami na bańce!”

Ponowny start JuniorGP w Aragonii, trzy zmiany w Mistrzostwach Świata Moto3, teraz wielki finał Mistrzostw Świata w Walencji. Nicola Carraro dosłownie wybiegał z toru, zważywszy, że został powołany dopiero w ostatniej minucie za kontuzjowanego Romano Fenatiego w drużynie Snajperów. Trzy rundy, które przyniosły także pierwsze punkty w mistrzostwach świata, a także doświadczenie, które można wykorzystać zarówno w Valencii, jak i na przyszły rok, nawet jeśli będzie jeździł na zupełnie innym rowerze. Ale czy wiesz, że Carraro ściga się z problemem fizycznym z etapu MotorLand? Wydawało się, że to cios bez konsekwencji, ale testy przeprowadzone w Indonezji wykazały mały problem… Z zainteresowaną osobą mieliśmy okazję porozmawiać przed ostatnią rundą z Aspar Team na torze Ricardo Tormo: nasz wywiad.

Nicola Carraro, wróciłeś po hat-tricku GP w Mistrzostwach Świata.

Powiedziałbym, że ogólnie poszło dobrze. W zeszłym roku wziąłem już udział w dwóch z trzech wyścigów, które zawsze są „najgorsze” pod względem dystansu, w sensie lotów i podróży. Potem musiałem jechać prosto za Aragonem, więc było dość ciężko.

Zmiana w ostatniej chwili, prawda?

Prawdziwym następcą Fenatiego był Almansa, ale w Aragonii złamał rękę. W niedzielę wieczorem byłem w Barcelonie, miałem lot na poniedziałek i Snipers Team napisał do mnie, żebym pojechał i z nimi rywalizował. Myślałem o Australii i Tajlandii, ale zamiast tego od razu powiedzieli mi Indonezję. Miałem przyjechać do Włoch w poniedziałek o 12:00, a potem powiedzieli mi, że mam lot z Bolonii o trzeciej!

Oprócz wyścigów lewa ręka nadal bolała cię po uderzeniu w Aragonii.

Ostatecznie nie był to tylko cios, ale miałem też mikrozłamanie w kciuku, ścięgno wyrwało nawet kość. W Aragonii tego nie widzieli, powiedzieli mi, że to tylko guzek, ale bolało i nie rozumiałem. Kiedy przyjechałem na tor w Indonezji, w Centrum Medycznym zrobili mi prześwietlenie i zauważyli to.

Nicola Carraro, więc byłeś u trzech lekarzy pierwszego kontaktu z mikrozłamaniem?

No właśnie, a tego nie da się zagoić, bo cały czas używam kciuka… Jest to dość denerwujące, bo używam hamulca kciukowego. Nie żeby bolało jakoś bardzo, ale nie miałem za bardzo siły na wciśnięcie tylnego hamulca. Pierwszy wyścig był problemem, w Australii i Tajlandii poszło trochę lepiej, ale nadal boli.

Byłeś także rezerwowym. Powiedzmy, że poszło Ci bardzo, bardzo dobrze!

Tak, byłem bardzo zadowolony z 11. miejsca w Australii, 5 punktów nigdy nie zaszkodzi. Wyścig był piekłem, na ostatnich dwóch okrążeniach chciałem wrócić do boksów, bo było niesamowicie zimno, było dużo wody i nic już nie widziałem. To było naprawdę bardzo niebezpieczne, ale ostatecznie tak się stało, że kazali nam uciekać.

Nicola Carraro, opowiedz nam bardziej szczegółowo o swoich trzech lekarzach pierwszego kontaktu na zastępstwie, zaczynając od Indonezji.

Mogłem wtedy poznać tor, którego nigdy wcześniej nie widziałem. Ścigałem się jednak na Hondzie, która nie jest motocyklem, który będę miał w przyszłym roku, ale ostatecznie byłem ciekawy, jak poszło. Rozbiłem się także w Indonezji, ale ogólnie miałem trudności: zespół i ja musieliśmy się poznać, a w Mistrzostwach Świata nie ma zbyt wielu rund do przetestowania, w tym roku było ich znacznie mniej w porównaniu z rokiem ubiegłym.

Następnie następuje Grand Prix w Australii.

Od razu poczułem się lepiej. W 3. treningu także osiągałem dobre czasy, ale mnie znokautowali… Kto wie, może udałoby mi się też dostać do Q2, ale nigdy się nie dowiemy. Kwalifikacje nie poszły jednak zbyt dobrze, podczas gdy w wyścigu pod wodą czułem się całkiem nieźle. Ogólnie wrażenia na torze były znacznie lepsze niż w Indonezji.

Trzeci przystanek w Tajlandii.

Poczułem się bardzo dobrze na motocyklu i od razu weszliśmy do Q2, z najlepszym okrążeniem około pół sekundy za pierwszym, co nie jest złe. W wyścigu nie czułem się jednak dobrze: miałem problemy z przyczepnością, im bardziej starałem się naciskać, tym gorzej mi to wychodziło. Potem zrobiłem też długie okrążenie: pojechałem długo, próbowałem naciskać, żeby się zregenerować, ale pięć razy wjechałem na green. Muszę jednak przyznać, że bardzo dobrze dogaduję się z zespołem, dziękuję im za to doświadczenie i za to, czego mnie nauczyli.

Nicola Carraro, czy ty i Matteo Bertelle dużo rozmawialiście?

Dobrze się dogadywaliśmy jako koledzy z drużyny, poza tym, że znam go dobrze, ponieważ vJestem blisko mojego domu. Ale przede wszystkim Matteo ściga się z tym zespołem od roku i rośnie w siłę. Ja jednak ponownie przyjechałem, gdy wszyscy kolarze byli w bąbelku, a ja musiałem ścigać się na motocyklu, jakiego nigdy nie widziałem, na torze, jakiego nigdy nie widziałem jak w Indonezji, z nowym zespołem… To było trochę trudne.

W przyszłym roku wreszcie zaczniesz od początku.

Dokładny! Testy przeprowadzę także w poniedziałek w Walencji po ostatnim wyścigu Mistrzostw Świata, dzień przed MotoGP. Nie mogę się doczekać! Poznam także mój nowy zespół MTA. Teraz jednak skupmy się na Walencji, ostatnim wyścigu JuniorGP: chcę dobrze zakończyć to doświadczenie z Asparem.

Rozczarowanie Aragonii masz już za sobą, ale masz także doświadczenie trzech GP świata.

W Aragonii radziłem sobie dobrze, zawsze byłem na czele, a na ostatnim zakręcie byłem drugi, ale zamiast tego upadłem… Chciałem tylko wygrać, ale przesadziłem, nie mogłem w to uwierzyć. Teraz, po trzech wyścigach z Hondą, muszę tylko pomyśleć o natychmiastowym odzyskaniu czucia na GASGAS. Na szczęście kręcimy także w czwartek, więc nie przeszkadza mi to.

Nowości w porównaniu do wyścigów majowych nie zabraknie.

Wypuścili go ponownie na powierzchnię, to będzie świetna wiadomość i nie mogę się doczekać, kiedy wyjadę na tor i zrozumiem, jak to jest. Pogoda też się zmieniła, ale tak naprawdę wolę biegać w chłodnym miejscu. Musimy tylko zachować trochę większą ostrożność na czwartym zakręcie: praworęczny po długim odcinku w lewo, a opona po prawej stronie jest zagrożona ochłodzeniem przy niższych temperaturach. Na testy będzie trochę gorzej, może za zimno, ale zobaczymy.

Nicola Carraro, jakie są Twoje oczekiwania? Poprzednia runda w Walencji nie była dla Ciebie zbyt szczęśliwa.

Byłem z przodu, do końca pozostały trzy rzuty rożne, ale mnie znokautowali… Ale wciąż byliśmy na prowadzeniu, więc zacząłem od nowa, aby dać z siebie wszystko. Zwycięstwo jest możliwe, ale za każdym razem wszystko powinno układać się idealnie! Mamy dwie możliwości i podoba mi się ten tor, chcemy dobrze wypaść.

Zdjęcie: Social-Nicola Carraro

Moto3: Nicola Carraro, błyskawiczny powrót „Zawsze ze wszystkimi zawodnikami na bańce!”

Ponowny start JuniorGP w Aragonii, trzy zmiany w Mistrzostwach Świata Moto3, teraz wielki finał Mistrzostw Świata w Walencji. Nicola Carraro dosłownie wybiegał z toru, zważywszy, że został powołany dopiero w ostatniej minucie za kontuzjowanego Romano Fenatiego w drużynie Snajperów. Trzy rundy, które przyniosły także pierwsze punkty w mistrzostwach świata, a także doświadczenie, które można wykorzystać zarówno w Valencii, jak i na przyszły rok, nawet jeśli będzie jeździł na zupełnie innym rowerze. Ale czy wiesz, że Carraro ściga się z problemem fizycznym z etapu MotorLand? Wydawało się, że to cios bez konsekwencji, ale testy przeprowadzone w Indonezji wykazały mały problem… Z zainteresowaną osobą mieliśmy okazję porozmawiać przed ostatnią rundą z Aspar Team na torze Ricardo Tormo: nasz wywiad.

Nicola Carraro, wróciłeś po hat-tricku GP w Mistrzostwach Świata.

Powiedziałbym, że ogólnie poszło dobrze. W zeszłym roku wziąłem już udział w dwóch z trzech wyścigów, które zawsze są „najgorsze” pod względem dystansu, w sensie lotów i podróży. Potem musiałem jechać prosto za Aragonem, więc było dość ciężko.

Zmiana w ostatniej chwili, prawda?

Prawdziwym następcą Fenatiego był Almansa, ale w Aragonii złamał rękę. W niedzielę wieczorem byłem w Barcelonie, miałem lot na poniedziałek i Snipers Team napisał do mnie, żebym pojechał i z nimi rywalizował. Myślałem o Australii i Tajlandii, ale zamiast tego od razu powiedzieli mi Indonezję. Miałem przyjechać do Włoch w poniedziałek o 12:00, a potem powiedzieli mi, że mam lot z Bolonii o trzeciej!

Oprócz wyścigów lewa ręka nadal bolała cię po uderzeniu w Aragonii.

Ostatecznie nie był to tylko cios, ale miałem też mikrozłamanie w kciuku, ścięgno wyrwało nawet kość. W Aragonii tego nie widzieli, powiedzieli mi, że to tylko guzek, ale bolało i nie rozumiałem. Kiedy przyjechałem na tor w Indonezji, w Centrum Medycznym zrobili mi prześwietlenie i zauważyli to.

Nicola Carraro, więc byłeś u trzech lekarzy pierwszego kontaktu z mikrozłamaniem?

No właśnie, a tego nie da się zagoić, bo cały czas używam kciuka… Jest to dość denerwujące, bo używam hamulca kciukowego. Nie żeby bolało jakoś bardzo, ale nie miałem za bardzo siły na wciśnięcie tylnego hamulca. Pierwszy wyścig był problemem, w Australii i Tajlandii poszło trochę lepiej, ale nadal boli.

Byłeś także rezerwowym. Powiedzmy, że poszło Ci bardzo, bardzo dobrze!

Tak, byłem bardzo zadowolony z 11. miejsca w Australii, 5 punktów nigdy nie zaszkodzi. Wyścig był piekłem, na ostatnich dwóch okrążeniach chciałem wrócić do boksów, bo było niesamowicie zimno, było dużo wody i nic już nie widziałem. To było naprawdę bardzo niebezpieczne, ale ostatecznie tak się stało, że kazali nam uciekać.

Nicola Carraro, opowiedz nam bardziej szczegółowo o swoich trzech lekarzach pierwszego kontaktu na zastępstwie, zaczynając od Indonezji.

Mogłem wtedy poznać tor, którego nigdy wcześniej nie widziałem. Ścigałem się jednak na Hondzie, która nie jest motocyklem, który będę miał w przyszłym roku, ale ostatecznie byłem ciekawy, jak poszło. Rozbiłem się także w Indonezji, ale ogólnie miałem trudności: zespół i ja musieliśmy się poznać, a w Mistrzostwach Świata nie ma zbyt wielu rund do przetestowania, w tym roku było ich znacznie mniej w porównaniu z rokiem ubiegłym.

Następnie następuje Grand Prix w Australii.

Od razu poczułem się lepiej. W 3. treningu także osiągałem dobre czasy, ale mnie znokautowali… Kto wie, może udałoby mi się też dostać do Q2, ale nigdy się nie dowiemy. Kwalifikacje nie poszły jednak zbyt dobrze, podczas gdy w wyścigu pod wodą czułem się całkiem nieźle. Ogólnie wrażenia na torze były znacznie lepsze niż w Indonezji.

Trzeci przystanek w Tajlandii.

Poczułem się bardzo dobrze na motocyklu i od razu weszliśmy do Q2, z najlepszym okrążeniem około pół sekundy za pierwszym, co nie jest złe. W wyścigu nie czułem się jednak dobrze: miałem problemy z przyczepnością, im bardziej starałem się naciskać, tym gorzej mi to wychodziło. Potem zrobiłem też długie okrążenie: pojechałem długo, próbowałem naciskać, żeby się zregenerować, ale pięć razy wjechałem na green. Muszę jednak przyznać, że bardzo dobrze dogaduję się z zespołem, dziękuję im za to doświadczenie i za to, czego mnie nauczyli.

Nicola Carraro, czy ty i Matteo Bertelle dużo rozmawialiście?

Dobrze się dogadywaliśmy jako koledzy z drużyny, poza tym, że znam go dobrze, ponieważ vJestem blisko mojego domu. Ale przede wszystkim Matteo ściga się z tym zespołem od roku i rośnie w siłę. Ja jednak ponownie przyjechałem, gdy wszyscy kolarze byli w bąbelku, a ja musiałem ścigać się na motocyklu, jakiego nigdy nie widziałem, na torze, jakiego nigdy nie widziałem jak w Indonezji, z nowym zespołem… To było trochę trudne.

W przyszłym roku wreszcie zaczniesz od początku.

Dokładny! Testy przeprowadzę także w poniedziałek w Walencji po ostatnim wyścigu Mistrzostw Świata, dzień przed MotoGP. Nie mogę się doczekać! Poznam także mój nowy zespół MTA. Teraz jednak skupmy się na Walencji, ostatnim wyścigu JuniorGP: chcę dobrze zakończyć to doświadczenie z Asparem.

Rozczarowanie Aragonii masz już za sobą, ale masz także doświadczenie trzech GP świata.

W Aragonii radziłem sobie dobrze, zawsze byłem na czele, a na ostatnim zakręcie byłem drugi, ale zamiast tego upadłem… Chciałem tylko wygrać, ale przesadziłem, nie mogłem w to uwierzyć. Teraz, po trzech wyścigach z Hondą, muszę tylko pomyśleć o natychmiastowym odzyskaniu czucia na GASGAS. Na szczęście kręcimy także w czwartek, więc nie przeszkadza mi to.

Nowości w porównaniu do wyścigów majowych nie zabraknie.

Wypuścili go ponownie na powierzchnię, to będzie świetna wiadomość i nie mogę się doczekać, kiedy wyjadę na tor i zrozumiem, jak to jest. Pogoda też się zmieniła, ale tak naprawdę wolę biegać w chłodnym miejscu. Musimy tylko zachować trochę większą ostrożność na czwartym zakręcie: praworęczny po długim odcinku w lewo, a opona po prawej stronie jest zagrożona ochłodzeniem przy niższych temperaturach. Na testy będzie trochę gorzej, może za zimno, ale zobaczymy.

Nicola Carraro, jakie są Twoje oczekiwania? Poprzednia runda w Walencji nie była dla Ciebie zbyt szczęśliwa.

Byłem z przodu, do końca pozostały trzy rzuty rożne, ale mnie znokautowali… Ale wciąż byliśmy na prowadzeniu, więc zacząłem od nowa, aby dać z siebie wszystko. Zwycięstwo jest możliwe, ale za każdym razem wszystko powinno układać się idealnie! Mamy dwie możliwości i podoba mi się ten tor, chcemy dobrze wypaść.

Zdjęcie: Social-Nicola Carraro

Moto3: Nicola Carraro, błyskawiczny powrót „Zawsze ze wszystkimi zawodnikami na bańce!”

Ponowny start JuniorGP w Aragonii, trzy zmiany w Mistrzostwach Świata Moto3, teraz wielki finał Mistrzostw Świata w Walencji. Nicola Carraro dosłownie wybiegał z toru, zważywszy, że został powołany dopiero w ostatniej minucie za kontuzjowanego Romano Fenatiego w drużynie Snajperów. Trzy rundy, które przyniosły także pierwsze punkty w mistrzostwach świata, a także doświadczenie, które można wykorzystać zarówno w Valencii, jak i na przyszły rok, nawet jeśli będzie jeździł na zupełnie innym rowerze. Ale czy wiesz, że Carraro ściga się z problemem fizycznym z etapu MotorLand? Wydawało się, że to cios bez konsekwencji, ale testy przeprowadzone w Indonezji wykazały mały problem… Z zainteresowaną osobą mieliśmy okazję porozmawiać przed ostatnią rundą z Aspar Team na torze Ricardo Tormo: nasz wywiad.

Nicola Carraro, wróciłeś po hat-tricku GP w Mistrzostwach Świata.

Powiedziałbym, że ogólnie poszło dobrze. W zeszłym roku wziąłem już udział w dwóch z trzech wyścigów, które zawsze są „najgorsze” pod względem dystansu, w sensie lotów i podróży. Potem musiałem jechać prosto za Aragonem, więc było dość ciężko.

Zmiana w ostatniej chwili, prawda?

Prawdziwym następcą Fenatiego był Almansa, ale w Aragonii złamał rękę. W niedzielę wieczorem byłem w Barcelonie, miałem lot na poniedziałek i Snipers Team napisał do mnie, żebym pojechał i z nimi rywalizował. Myślałem o Australii i Tajlandii, ale zamiast tego od razu powiedzieli mi Indonezję. Miałem przyjechać do Włoch w poniedziałek o 12:00, a potem powiedzieli mi, że mam lot z Bolonii o trzeciej!

Oprócz wyścigów lewa ręka nadal bolała cię po uderzeniu w Aragonii.

Ostatecznie nie był to tylko cios, ale miałem też mikrozłamanie w kciuku, ścięgno wyrwało nawet kość. W Aragonii tego nie widzieli, powiedzieli mi, że to tylko guzek, ale bolało i nie rozumiałem. Kiedy przyjechałem na tor w Indonezji, w Centrum Medycznym zrobili mi prześwietlenie i zauważyli to.

Nicola Carraro, więc byłeś u trzech lekarzy pierwszego kontaktu z mikrozłamaniem?

No właśnie, a tego nie da się zagoić, bo cały czas używam kciuka… Jest to dość denerwujące, bo używam hamulca kciukowego. Nie żeby bolało jakoś bardzo, ale nie miałem za bardzo siły na wciśnięcie tylnego hamulca. Pierwszy wyścig był problemem, w Australii i Tajlandii poszło trochę lepiej, ale nadal boli.

Byłeś także rezerwowym. Powiedzmy, że poszło Ci bardzo, bardzo dobrze!

Tak, byłem bardzo zadowolony z 11. miejsca w Australii, 5 punktów nigdy nie zaszkodzi. Wyścig był piekłem, na ostatnich dwóch okrążeniach chciałem wrócić do boksów, bo było niesamowicie zimno, było dużo wody i nic już nie widziałem. To było naprawdę bardzo niebezpieczne, ale ostatecznie tak się stało, że kazali nam uciekać.

Nicola Carraro, opowiedz nam bardziej szczegółowo o swoich trzech lekarzach pierwszego kontaktu na zastępstwie, zaczynając od Indonezji.

Mogłem wtedy poznać tor, którego nigdy wcześniej nie widziałem. Ścigałem się jednak na Hondzie, która nie jest motocyklem, który będę miał w przyszłym roku, ale ostatecznie byłem ciekawy, jak poszło. Rozbiłem się także w Indonezji, ale ogólnie miałem trudności: zespół i ja musieliśmy się poznać, a w Mistrzostwach Świata nie ma zbyt wielu rund do przetestowania, w tym roku było ich znacznie mniej w porównaniu z rokiem ubiegłym.

Następnie następuje Grand Prix w Australii.

Od razu poczułem się lepiej. W 3. treningu także osiągałem dobre czasy, ale mnie znokautowali… Kto wie, może udałoby mi się też dostać do Q2, ale nigdy się nie dowiemy. Kwalifikacje nie poszły jednak zbyt dobrze, podczas gdy w wyścigu pod wodą czułem się całkiem nieźle. Ogólnie wrażenia na torze były znacznie lepsze niż w Indonezji.

Trzeci przystanek w Tajlandii.

Poczułem się bardzo dobrze na motocyklu i od razu weszliśmy do Q2, z najlepszym okrążeniem około pół sekundy za pierwszym, co nie jest złe. W wyścigu nie czułem się jednak dobrze: miałem problemy z przyczepnością, im bardziej starałem się naciskać, tym gorzej mi to wychodziło. Potem zrobiłem też długie okrążenie: pojechałem długo, próbowałem naciskać, żeby się zregenerować, ale pięć razy wjechałem na green. Muszę jednak przyznać, że bardzo dobrze dogaduję się z zespołem, dziękuję im za to doświadczenie i za to, czego mnie nauczyli.

Nicola Carraro, czy ty i Matteo Bertelle dużo rozmawialiście?

Dobrze się dogadywaliśmy jako koledzy z drużyny, poza tym, że znam go dobrze, ponieważ vJestem blisko mojego domu. Ale przede wszystkim Matteo ściga się z tym zespołem od roku i rośnie w siłę. Ja jednak ponownie przyjechałem, gdy wszyscy kolarze byli w bąbelku, a ja musiałem ścigać się na motocyklu, jakiego nigdy nie widziałem, na torze, jakiego nigdy nie widziałem jak w Indonezji, z nowym zespołem… To było trochę trudne.

W przyszłym roku wreszcie zaczniesz od początku.

Dokładny! Testy przeprowadzę także w poniedziałek w Walencji po ostatnim wyścigu Mistrzostw Świata, dzień przed MotoGP. Nie mogę się doczekać! Poznam także mój nowy zespół MTA. Teraz jednak skupmy się na Walencji, ostatnim wyścigu JuniorGP: chcę dobrze zakończyć to doświadczenie z Asparem.

Rozczarowanie Aragonii masz już za sobą, ale masz także doświadczenie trzech GP świata.

W Aragonii radziłem sobie dobrze, zawsze byłem na czele, a na ostatnim zakręcie byłem drugi, ale zamiast tego upadłem… Chciałem tylko wygrać, ale przesadziłem, nie mogłem w to uwierzyć. Teraz, po trzech wyścigach z Hondą, muszę tylko pomyśleć o natychmiastowym odzyskaniu czucia na GASGAS. Na szczęście kręcimy także w czwartek, więc nie przeszkadza mi to.

Nowości w porównaniu do wyścigów majowych nie zabraknie.

Wypuścili go ponownie na powierzchnię, to będzie świetna wiadomość i nie mogę się doczekać, kiedy wyjadę na tor i zrozumiem, jak to jest. Pogoda też się zmieniła, ale tak naprawdę wolę biegać w chłodnym miejscu. Musimy tylko zachować trochę większą ostrożność na czwartym zakręcie: praworęczny po długim odcinku w lewo, a opona po prawej stronie jest zagrożona ochłodzeniem przy niższych temperaturach. Na testy będzie trochę gorzej, może za zimno, ale zobaczymy.

Nicola Carraro, jakie są Twoje oczekiwania? Poprzednia runda w Walencji nie była dla Ciebie zbyt szczęśliwa.

Byłem z przodu, do końca pozostały trzy rzuty rożne, ale mnie znokautowali… Ale wciąż byliśmy na prowadzeniu, więc zacząłem od nowa, aby dać z siebie wszystko. Zwycięstwo jest możliwe, ale za każdym razem wszystko powinno układać się idealnie! Mamy dwie możliwości i podoba mi się ten tor, chcemy dobrze wypaść.

Zdjęcie: Social-Nicola Carraro

Moto3: Nicola Carraro, błyskawiczny powrót „Zawsze ze wszystkimi zawodnikami na bańce!”

Ponowny start JuniorGP w Aragonii, trzy zmiany w Mistrzostwach Świata Moto3, teraz wielki finał Mistrzostw Świata w Walencji. Nicola Carraro dosłownie wybiegał z toru, zważywszy, że został powołany dopiero w ostatniej minucie za kontuzjowanego Romano Fenatiego w drużynie Snajperów. Trzy rundy, które przyniosły także pierwsze punkty w mistrzostwach świata, a także doświadczenie, które można wykorzystać zarówno w Valencii, jak i na przyszły rok, nawet jeśli będzie jeździł na zupełnie innym rowerze. Ale czy wiesz, że Carraro ściga się z problemem fizycznym z etapu MotorLand? Wydawało się, że to cios bez konsekwencji, ale testy przeprowadzone w Indonezji wykazały mały problem… Z zainteresowaną osobą mieliśmy okazję porozmawiać przed ostatnią rundą z Aspar Team na torze Ricardo Tormo: nasz wywiad.

Nicola Carraro, wróciłeś po hat-tricku GP w Mistrzostwach Świata.

Powiedziałbym, że ogólnie poszło dobrze. W zeszłym roku wziąłem już udział w dwóch z trzech wyścigów, które zawsze są „najgorsze” pod względem dystansu, w sensie lotów i podróży. Potem musiałem jechać prosto za Aragonem, więc było dość ciężko.

Zmiana w ostatniej chwili, prawda?

Prawdziwym następcą Fenatiego był Almansa, ale w Aragonii złamał rękę. W niedzielę wieczorem byłem w Barcelonie, miałem lot na poniedziałek i Snipers Team napisał do mnie, żebym pojechał i z nimi rywalizował. Myślałem o Australii i Tajlandii, ale zamiast tego od razu powiedzieli mi Indonezję. Miałem przyjechać do Włoch w poniedziałek o 12:00, a potem powiedzieli mi, że mam lot z Bolonii o trzeciej!

Oprócz wyścigów lewa ręka nadal bolała cię po uderzeniu w Aragonii.

Ostatecznie nie był to tylko cios, ale miałem też mikrozłamanie w kciuku, ścięgno wyrwało nawet kość. W Aragonii tego nie widzieli, powiedzieli mi, że to tylko guzek, ale bolało i nie rozumiałem. Kiedy przyjechałem na tor w Indonezji, w Centrum Medycznym zrobili mi prześwietlenie i zauważyli to.

Nicola Carraro, więc byłeś u trzech lekarzy pierwszego kontaktu z mikrozłamaniem?

No właśnie, a tego nie da się zagoić, bo cały czas używam kciuka… Jest to dość denerwujące, bo używam hamulca kciukowego. Nie żeby bolało jakoś bardzo, ale nie miałem za bardzo siły na wciśnięcie tylnego hamulca. Pierwszy wyścig był problemem, w Australii i Tajlandii poszło trochę lepiej, ale nadal boli.

Byłeś także rezerwowym. Powiedzmy, że poszło Ci bardzo, bardzo dobrze!

Tak, byłem bardzo zadowolony z 11. miejsca w Australii, 5 punktów nigdy nie zaszkodzi. Wyścig był piekłem, na ostatnich dwóch okrążeniach chciałem wrócić do boksów, bo było niesamowicie zimno, było dużo wody i nic już nie widziałem. To było naprawdę bardzo niebezpieczne, ale ostatecznie tak się stało, że kazali nam uciekać.

Nicola Carraro, opowiedz nam bardziej szczegółowo o swoich trzech lekarzach pierwszego kontaktu na zastępstwie, zaczynając od Indonezji.

Mogłem wtedy poznać tor, którego nigdy wcześniej nie widziałem. Ścigałem się jednak na Hondzie, która nie jest motocyklem, który będę miał w przyszłym roku, ale ostatecznie byłem ciekawy, jak poszło. Rozbiłem się także w Indonezji, ale ogólnie miałem trudności: zespół i ja musieliśmy się poznać, a w Mistrzostwach Świata nie ma zbyt wielu rund do przetestowania, w tym roku było ich znacznie mniej w porównaniu z rokiem ubiegłym.

Następnie następuje Grand Prix w Australii.

Od razu poczułem się lepiej. W 3. treningu także osiągałem dobre czasy, ale mnie znokautowali… Kto wie, może udałoby mi się też dostać do Q2, ale nigdy się nie dowiemy. Kwalifikacje nie poszły jednak zbyt dobrze, podczas gdy w wyścigu pod wodą czułem się całkiem nieźle. Ogólnie wrażenia na torze były znacznie lepsze niż w Indonezji.

Trzeci przystanek w Tajlandii.

Poczułem się bardzo dobrze na motocyklu i od razu weszliśmy do Q2, z najlepszym okrążeniem około pół sekundy za pierwszym, co nie jest złe. W wyścigu nie czułem się jednak dobrze: miałem problemy z przyczepnością, im bardziej starałem się naciskać, tym gorzej mi to wychodziło. Potem zrobiłem też długie okrążenie: pojechałem długo, próbowałem naciskać, żeby się zregenerować, ale pięć razy wjechałem na green. Muszę jednak przyznać, że bardzo dobrze dogaduję się z zespołem, dziękuję im za to doświadczenie i za to, czego mnie nauczyli.

Nicola Carraro, czy ty i Matteo Bertelle dużo rozmawialiście?

Dobrze się dogadywaliśmy jako koledzy z drużyny, poza tym, że znam go dobrze, ponieważ vJestem blisko mojego domu. Ale przede wszystkim Matteo ściga się z tym zespołem od roku i rośnie w siłę. Ja jednak ponownie przyjechałem, gdy wszyscy kolarze byli w bąbelku, a ja musiałem ścigać się na motocyklu, jakiego nigdy nie widziałem, na torze, jakiego nigdy nie widziałem jak w Indonezji, z nowym zespołem… To było trochę trudne.

W przyszłym roku wreszcie zaczniesz od początku.

Dokładny! Testy przeprowadzę także w poniedziałek w Walencji po ostatnim wyścigu Mistrzostw Świata, dzień przed MotoGP. Nie mogę się doczekać! Poznam także mój nowy zespół MTA. Teraz jednak skupmy się na Walencji, ostatnim wyścigu JuniorGP: chcę dobrze zakończyć to doświadczenie z Asparem.

Rozczarowanie Aragonii masz już za sobą, ale masz także doświadczenie trzech GP świata.

W Aragonii radziłem sobie dobrze, zawsze byłem na czele, a na ostatnim zakręcie byłem drugi, ale zamiast tego upadłem… Chciałem tylko wygrać, ale przesadziłem, nie mogłem w to uwierzyć. Teraz, po trzech wyścigach z Hondą, muszę tylko pomyśleć o natychmiastowym odzyskaniu czucia na GASGAS. Na szczęście kręcimy także w czwartek, więc nie przeszkadza mi to.

Nowości w porównaniu do wyścigów majowych nie zabraknie.

Wypuścili go ponownie na powierzchnię, to będzie świetna wiadomość i nie mogę się doczekać, kiedy wyjadę na tor i zrozumiem, jak to jest. Pogoda też się zmieniła, ale tak naprawdę wolę biegać w chłodnym miejscu. Musimy tylko zachować trochę większą ostrożność na czwartym zakręcie: praworęczny po długim odcinku w lewo, a opona po prawej stronie jest zagrożona ochłodzeniem przy niższych temperaturach. Na testy będzie trochę gorzej, może za zimno, ale zobaczymy.

Nicola Carraro, jakie są Twoje oczekiwania? Poprzednia runda w Walencji nie była dla Ciebie zbyt szczęśliwa.

Byłem z przodu, do końca pozostały trzy rzuty rożne, ale mnie znokautowali… Ale wciąż byliśmy na prowadzeniu, więc zacząłem od nowa, aby dać z siebie wszystko. Zwycięstwo jest możliwe, ale za każdym razem wszystko powinno układać się idealnie! Mamy dwie możliwości i podoba mi się ten tor, chcemy dobrze wypaść.

Zdjęcie: Social-Nicola Carraro

Moto3: Nicola Carraro, błyskawiczny powrót „Zawsze ze wszystkimi zawodnikami na bańce!”

Ponowny start JuniorGP w Aragonii, trzy zmiany w Mistrzostwach Świata Moto3, teraz wielki finał Mistrzostw Świata w Walencji. Nicola Carraro dosłownie wybiegał z toru, zważywszy, że został powołany dopiero w ostatniej minucie za kontuzjowanego Romano Fenatiego w drużynie Snajperów. Trzy rundy, które przyniosły także pierwsze punkty w mistrzostwach świata, a także doświadczenie, które można wykorzystać zarówno w Valencii, jak i na przyszły rok, nawet jeśli będzie jeździł na zupełnie innym rowerze. Ale czy wiesz, że Carraro ściga się z problemem fizycznym z etapu MotorLand? Wydawało się, że to cios bez konsekwencji, ale testy przeprowadzone w Indonezji wykazały mały problem… Mieliśmy okazję rozmawiać na ten temat z osobą zainteresowaną, która jechała dzisiaj do Ricardo Tormo na ostatnią rundę Asparem Zespół: nasz wywiad.

Nicola Carraro, wróciłeś po hat-tricku GP w Mistrzostwach Świata.

Powiedziałbym, że ogólnie poszło dobrze. W zeszłym roku wziąłem już udział w dwóch z trzech wyścigów, które zawsze są „najgorsze” pod względem dystansu, w sensie lotów i podróży. Potem musiałem jechać prosto za Aragonem, więc było dość ciężko.

Zmiana w ostatniej chwili, prawda?

Prawdziwym następcą Fenatiego był Almansa, ale w Aragonii złamał rękę. W niedzielę wieczorem byłem w Barcelonie, miałem lot na poniedziałek i Snipers Team napisał do mnie, żebym pojechał i z nimi rywalizował. Myślałem o Australii i Tajlandii, ale zamiast tego od razu powiedzieli mi Indonezję. Miałem przyjechać do Włoch w poniedziałek o 12:00, a potem powiedzieli mi, że mam lot z Bolonii o trzeciej!

Oprócz wyścigów lewa ręka nadal bolała cię po uderzeniu w Aragonii.

Ostatecznie nie był to tylko cios, ale miałem też mikrozłamanie w kciuku, ścięgno wyrwało nawet kość. W Aragonii tego nie widzieli, powiedzieli mi, że to tylko guzek, ale bolało i nie rozumiałem. Kiedy przyjechałem na tor w Indonezji, w Centrum Medycznym zrobili mi prześwietlenie i zauważyli to.

Nicola Carraro, więc byłeś u trzech lekarzy pierwszego kontaktu z mikrozłamaniem?

No właśnie, a tego nie da się zagoić, bo cały czas używam kciuka… Jest to dość denerwujące, bo używam hamulca kciukowego. Nie żeby bolało jakoś bardzo, ale nie miałem za bardzo siły na wciśnięcie tylnego hamulca. Pierwszy wyścig był problemem, w Australii i Tajlandii poszło trochę lepiej, ale nadal boli.

Byłeś także rezerwowym. Powiedzmy, że poszło Ci bardzo, bardzo dobrze!

Tak, byłem bardzo zadowolony z 11. miejsca w Australii, 5 punktów nigdy nie zaszkodzi. Wyścig był piekłem, na ostatnich dwóch okrążeniach chciałem wrócić do boksów, bo było niesamowicie zimno, było dużo wody i nic już nie widziałem. To było naprawdę bardzo niebezpieczne, ale ostatecznie tak się stało, że kazali nam uciekać.

Nicola Carraro, opowiedz nam bardziej szczegółowo o swoich trzech lekarzach pierwszego kontaktu na zastępstwie, zaczynając od Indonezji.

Mogłem wtedy poznać tor, którego nigdy wcześniej nie widziałem. Ścigałem się jednak na Hondzie, która nie jest motocyklem, który będę miał w przyszłym roku, ale ostatecznie byłem ciekawy, jak poszło. Rozbiłem się także w Indonezji, ale ogólnie miałem trudności: zespół i ja musieliśmy się poznać, a w Mistrzostwach Świata nie ma zbyt wielu rund do przetestowania, w tym roku było ich znacznie mniej w porównaniu z rokiem ubiegłym.

Następnie następuje Grand Prix w Australii.

Od razu poczułem się lepiej. W 3. treningu także osiągałem dobre czasy, ale mnie znokautowali… Kto wie, może udałoby mi się też dostać do Q2, ale nigdy się nie dowiemy. Kwalifikacje nie poszły jednak zbyt dobrze, podczas gdy w wyścigu pod wodą czułem się całkiem nieźle. Ogólnie wrażenia na torze były znacznie lepsze niż w Indonezji.

Trzeci przystanek w Tajlandii.

Poczułem się bardzo dobrze na motocyklu i od razu weszliśmy do Q2, z najlepszym okrążeniem około pół sekundy za pierwszym, co nie jest złe. W wyścigu nie czułem się jednak dobrze: miałem problemy z przyczepnością, im bardziej starałem się naciskać, tym gorzej mi to wychodziło. Potem zrobiłem też długie okrążenie: pojechałem długo, próbowałem naciskać, żeby się zregenerować, ale pięć razy wjechałem na green. Muszę jednak przyznać, że bardzo dobrze dogaduję się z zespołem, dziękuję im za to doświadczenie i za to, czego mnie nauczyli.

Nicola Carraro, czy ty i Matteo Bertelle dużo rozmawialiście?

Dobrze się dogadywaliśmy jako koledzy z drużyny, poza tym, że znam go dobrze, ponieważ vJestem blisko mojego domu. Ale przede wszystkim Matteo ściga się z tym zespołem od roku i rośnie w siłę. Ja jednak ponownie przyjechałem, gdy wszyscy kolarze byli w bąbelku, a ja musiałem ścigać się na motocyklu, jakiego nigdy nie widziałem, na torze, jakiego nigdy nie widziałem jak w Indonezji, z nowym zespołem… To było trochę trudne.

W przyszłym roku wreszcie zaczniesz od początku.

Dokładny! Testy przeprowadzę także w poniedziałek w Walencji po ostatnim wyścigu Mistrzostw Świata, dzień przed MotoGP. Nie mogę się doczekać! Poznam także mój nowy zespół MTA. Teraz jednak skupmy się na Walencji, ostatnim wyścigu JuniorGP: chcę dobrze zakończyć to doświadczenie z Asparem.

Rozczarowanie Aragonii masz już za sobą, ale masz także doświadczenie trzech GP świata.

W Aragonii radziłem sobie dobrze, zawsze byłem na czele, a na ostatnim zakręcie byłem drugi, ale zamiast tego upadłem… Chciałem tylko wygrać, ale przesadziłem, nie mogłem w to uwierzyć. Teraz, po trzech wyścigach z Hondą, muszę tylko pomyśleć o natychmiastowym odzyskaniu czucia na GASGAS. Na szczęście kręcimy także w czwartek, więc nie przeszkadza mi to.

Nowości w porównaniu do wyścigów majowych nie zabraknie.

Wypuścili go ponownie na powierzchnię, to będzie świetna wiadomość i nie mogę się doczekać, kiedy wyjadę na tor i zrozumiem, jak to jest. Pogoda też się zmieniła, ale tak naprawdę wolę biegać w chłodnym miejscu. Musimy tylko zachować trochę większą ostrożność na czwartym zakręcie: praworęczny po długim odcinku w lewo, a opona po prawej stronie jest zagrożona ochłodzeniem przy niższych temperaturach. Na testy będzie trochę gorzej, może za zimno, ale zobaczymy.

Nicola Carraro, jakie są Twoje oczekiwania? Poprzednia runda w Walencji nie była dla Ciebie zbyt szczęśliwa.

Byłem z przodu, do końca pozostały trzy rzuty rożne, ale mnie znokautowali… Ale wciąż byliśmy na prowadzeniu, więc zacząłem od nowa, aby dać z siebie wszystko. Zwycięstwo jest możliwe, ale za każdym razem wszystko powinno układać się idealnie! Mamy dwie możliwości i podoba mi się ten tor, chcemy dobrze wypaść.

Zdjęcie: Social-Nicola Carraro

Moto3: Nicola Carraro, błyskawiczny powrót „Zawsze ze wszystkimi zawodnikami na bańce!”

Ponowny start JuniorGP w Aragonii, trzy zmiany w Mistrzostwach Świata Moto3, teraz wielki finał Mistrzostw Świata w Walencji. Nicola Carraro dosłownie wybiegał z toru, zważywszy, że został powołany dopiero w ostatniej minucie za kontuzjowanego Romano Fenatiego w drużynie Snajperów. Trzy rundy, które przyniosły także pierwsze punkty w mistrzostwach świata, a także doświadczenie, które można wykorzystać zarówno w Valencii, jak i na przyszły rok, nawet jeśli będzie jeździł na zupełnie innym rowerze. Ale czy wiesz, że Carraro ściga się z problemem fizycznym z etapu MotorLand? Wydawało się, że to cios bez konsekwencji, ale testy przeprowadzone w Indonezji wykazały mały problem… Mieliśmy okazję rozmawiać na ten temat z osobą zainteresowaną, która jechała dzisiaj do Ricardo Tormo na ostatnią rundę Asparem Zespół: nasz wywiad.

Nicola Carraro, wróciłeś po hat-tricku GP w Mistrzostwach Świata.

Powiedziałbym, że ogólnie poszło dobrze. W zeszłym roku wziąłem już udział w dwóch z trzech wyścigów, które zawsze są „najgorsze” pod względem dystansu, w sensie lotów i podróży. Potem musiałem jechać prosto za Aragonem, więc było dość ciężko.

Zmiana w ostatniej chwili, prawda?

Prawdziwym następcą Fenatiego był Almansa, ale w Aragonii złamał rękę. W niedzielę wieczorem byłem w Barcelonie, miałem lot na poniedziałek i Snipers Team napisał do mnie, żebym pojechał i z nimi rywalizował. Myślałem o Australii i Tajlandii, ale zamiast tego od razu powiedzieli mi Indonezję. Miałem przyjechać do Włoch w poniedziałek o 12:00, a potem powiedzieli mi, że mam lot z Bolonii o trzeciej!

Oprócz wyścigów lewa ręka nadal bolała cię po uderzeniu w Aragonii.

Ostatecznie nie był to tylko cios, ale miałem też mikrozłamanie w kciuku, ścięgno wyrwało nawet kość. W Aragonii tego nie widzieli, powiedzieli mi, że to tylko guzek, ale bolało i nie rozumiałem. Kiedy przyjechałem na tor w Indonezji, w Centrum Medycznym zrobili mi prześwietlenie i zauważyli to.

Nicola Carraro, więc byłeś u trzech lekarzy pierwszego kontaktu z mikrozłamaniem?

No właśnie, a tego nie da się zagoić, bo cały czas używam kciuka… Jest to dość denerwujące, bo używam hamulca kciukowego. Nie żeby bolało jakoś bardzo, ale nie miałem za bardzo siły na wciśnięcie tylnego hamulca. Pierwszy wyścig był problemem, w Australii i Tajlandii poszło trochę lepiej, ale nadal boli.

Byłeś także rezerwowym. Powiedzmy, że poszło Ci bardzo, bardzo dobrze!

Tak, byłem bardzo zadowolony z 11. miejsca w Australii, 5 punktów nigdy nie zaszkodzi. Wyścig był piekłem, na ostatnich dwóch okrążeniach chciałem wrócić do boksów, bo było niesamowicie zimno, było dużo wody i nic już nie widziałem. To było naprawdę bardzo niebezpieczne, ale ostatecznie tak się stało, że kazali nam uciekać.

Nicola Carraro, opowiedz nam bardziej szczegółowo o swoich trzech lekarzach pierwszego kontaktu na zastępstwie, zaczynając od Indonezji.

Mogłem wtedy poznać tor, którego nigdy wcześniej nie widziałem. Ścigałem się jednak na Hondzie, która nie jest motocyklem, który będę miał w przyszłym roku, ale ostatecznie byłem ciekawy, jak poszło. Rozbiłem się także w Indonezji, ale ogólnie miałem trudności: zespół i ja musieliśmy się poznać, a w Mistrzostwach Świata nie ma zbyt wielu rund do przetestowania, w tym roku było ich znacznie mniej w porównaniu z rokiem ubiegłym.

Następnie następuje Grand Prix w Australii.

Od razu poczułem się lepiej. W 3. treningu także osiągałem dobre czasy, ale mnie znokautowali… Kto wie, może udałoby mi się też dostać do Q2, ale nigdy się nie dowiemy. Kwalifikacje nie poszły jednak zbyt dobrze, podczas gdy w wyścigu pod wodą czułem się całkiem nieźle. Ogólnie wrażenia na torze były znacznie lepsze niż w Indonezji.

Trzeci przystanek w Tajlandii.

Poczułem się bardzo dobrze na motocyklu i od razu weszliśmy do Q2, z najlepszym okrążeniem około pół sekundy za pierwszym, co nie jest złe. W wyścigu nie czułem się jednak dobrze: miałem problemy z przyczepnością, im bardziej starałem się naciskać, tym gorzej mi to wychodziło. Potem zrobiłem też długie okrążenie: pojechałem długo, próbowałem naciskać, żeby się zregenerować, ale pięć razy wjechałem na green. Muszę jednak przyznać, że bardzo dobrze dogaduję się z zespołem, dziękuję im za to doświadczenie i za to, czego mnie nauczyli.

Nicola Carraro, czy ty i Matteo Bertelle dużo rozmawialiście?

Dobrze się dogadywaliśmy jako koledzy z drużyny, poza tym, że znam go dobrze, ponieważ vJestem blisko mojego domu. Ale przede wszystkim Matteo ściga się z tym zespołem od roku i rośnie w siłę. Ja jednak ponownie przyjechałem, gdy wszyscy kolarze byli w bąbelku, a ja musiałem ścigać się na motocyklu, jakiego nigdy nie widziałem, na torze, jakiego nigdy nie widziałem jak w Indonezji, z nowym zespołem… To było trochę trudne.

W przyszłym roku wreszcie zaczniesz od początku.

Dokładny! Testy przeprowadzę także w poniedziałek w Walencji po ostatnim wyścigu Mistrzostw Świata, dzień przed MotoGP. Nie mogę się doczekać! Poznam także mój nowy zespół MTA. Teraz jednak skupmy się na Walencji, ostatnim wyścigu JuniorGP: chcę dobrze zakończyć to doświadczenie z Asparem.

Rozczarowanie Aragonii masz już za sobą, ale masz także doświadczenie trzech GP świata.

W Aragonii radziłem sobie dobrze, zawsze byłem na czele, a na ostatnim zakręcie byłem drugi, ale zamiast tego upadłem… Chciałem tylko wygrać, ale przesadziłem, nie mogłem w to uwierzyć. Teraz, po trzech wyścigach z Hondą, muszę tylko pomyśleć o natychmiastowym odzyskaniu czucia na GASGAS. Na szczęście kręcimy także w czwartek, więc nie przeszkadza mi to.

Nowości w porównaniu do wyścigów majowych nie zabraknie.

Wypuścili go ponownie na powierzchnię, to będzie świetna wiadomość i nie mogę się doczekać, kiedy wyjadę na tor i zrozumiem, jak to jest. Pogoda też się zmieniła, ale tak naprawdę wolę biegać w chłodnym miejscu. Musimy tylko zachować trochę większą ostrożność na czwartym zakręcie: praworęczny po długim odcinku w lewo, a opona po prawej stronie jest zagrożona ochłodzeniem przy niższych temperaturach. Na testy będzie trochę gorzej, może za zimno, ale zobaczymy.

Nicola Carraro, jakie są Twoje oczekiwania? Poprzednia runda w Walencji nie była dla Ciebie zbyt szczęśliwa.

Byłem z przodu, do końca pozostały trzy rzuty rożne, ale mnie znokautowali… Ale wciąż byliśmy na prowadzeniu, więc zacząłem od nowa, aby dać z siebie wszystko. Zwycięstwo jest możliwe, ale za każdym razem wszystko powinno układać się idealnie! Mamy dwie możliwości i podoba mi się ten tor, chcemy dobrze wypaść.

Zdjęcie: Social-Nicola Carraro

Moto3: Nicola Carraro, błyskawiczny powrót „Zawsze ze wszystkimi zawodnikami na bańce!”

Ponowny start JuniorGP w Aragonii, trzy zmiany w Mistrzostwach Świata Moto3, teraz wielki finał Mistrzostw Świata w Walencji. Nicola Carraro dosłownie wybiegał z toru, zważywszy, że został powołany dopiero w ostatniej minucie za kontuzjowanego Romano Fenatiego w drużynie Snajperów. Trzy rundy, które przyniosły także pierwsze punkty w mistrzostwach świata, a także doświadczenie, które można wykorzystać zarówno w Valencii, jak i na przyszły rok, nawet jeśli będzie jeździł na zupełnie innym rowerze. Ale czy wiesz, że Carraro ściga się z problemem fizycznym z etapu MotorLand? Wydawało się, że to cios bez konsekwencji, ale testy przeprowadzone w Indonezji wykazały mały problem… Mieliśmy okazję rozmawiać na ten temat z osobą zainteresowaną, która jechała dzisiaj do Ricardo Tormo na ostatnią rundę Asparem Zespół: nasz wywiad.

Nicola Carraro, wróciłeś po hat-tricku GP w Mistrzostwach Świata.

Powiedziałbym, że ogólnie poszło dobrze. W zeszłym roku wziąłem już udział w dwóch z trzech wyścigów, które zawsze są „najgorsze” pod względem dystansu, w sensie lotów i podróży. Potem musiałem jechać prosto za Aragonem, więc było dość ciężko.

Zmiana w ostatniej chwili, prawda?

Prawdziwym następcą Fenatiego był Almansa, ale w Aragonii złamał rękę. W niedzielę wieczorem byłem w Barcelonie, miałem lot na poniedziałek i Snipers Team napisał do mnie, żebym pojechał i z nimi rywalizował. Myślałem o Australii i Tajlandii, ale zamiast tego od razu powiedzieli mi Indonezję. Miałem przyjechać do Włoch w poniedziałek o 12:00, a potem powiedzieli mi, że mam lot z Bolonii o trzeciej!

Oprócz wyścigów lewa ręka nadal bolała cię po uderzeniu w Aragonii.

Ostatecznie nie był to tylko cios, ale miałem też mikrozłamanie w kciuku, ścięgno wyrwało nawet kość. W Aragonii tego nie widzieli, powiedzieli mi, że to tylko guzek, ale bolało i nie rozumiałem. Kiedy przyjechałem na tor w Indonezji, w Centrum Medycznym zrobili mi prześwietlenie i zauważyli to.

Nicola Carraro, więc byłeś u trzech lekarzy pierwszego kontaktu z mikrozłamaniem?

No właśnie, a tego nie da się zagoić, bo cały czas używam kciuka… Jest to dość denerwujące, bo używam hamulca kciukowego. Nie żeby bolało jakoś bardzo, ale nie miałem za bardzo siły na wciśnięcie tylnego hamulca. Pierwszy wyścig był problemem, w Australii i Tajlandii poszło trochę lepiej, ale nadal boli.

Byłeś także rezerwowym. Powiedzmy, że poszło Ci bardzo, bardzo dobrze!

Tak, byłem bardzo zadowolony z 11. miejsca w Australii, 5 punktów nigdy nie zaszkodzi. Wyścig był piekłem, na ostatnich dwóch okrążeniach chciałem wrócić do boksów, bo było niesamowicie zimno, było dużo wody i nic już nie widziałem. To było naprawdę bardzo niebezpieczne, ale ostatecznie tak się stało, że kazali nam uciekać.

Nicola Carraro, opowiedz nam bardziej szczegółowo o swoich trzech lekarzach pierwszego kontaktu na zastępstwie, zaczynając od Indonezji.

Mogłem wtedy poznać tor, którego nigdy wcześniej nie widziałem. Ścigałem się jednak na Hondzie, która nie jest motocyklem, który będę miał w przyszłym roku, ale ostatecznie byłem ciekawy, jak poszło. Rozbiłem się także w Indonezji, ale ogólnie miałem trudności: zespół i ja musieliśmy się poznać, a w Mistrzostwach Świata nie ma zbyt wielu rund do przetestowania, w tym roku było ich znacznie mniej w porównaniu z rokiem ubiegłym.

Następnie następuje Grand Prix w Australii.

Od razu poczułem się lepiej. W 3. treningu także osiągałem dobre czasy, ale mnie znokautowali… Kto wie, może udałoby mi się też dostać do Q2, ale nigdy się nie dowiemy. Kwalifikacje nie poszły jednak zbyt dobrze, podczas gdy w wyścigu pod wodą czułem się całkiem nieźle. Ogólnie wrażenia na torze były znacznie lepsze niż w Indonezji.

Trzeci przystanek w Tajlandii.

Poczułem się bardzo dobrze na motocyklu i od razu weszliśmy do Q2, z najlepszym okrążeniem około pół sekundy za pierwszym, co nie jest złe. W wyścigu nie czułem się jednak dobrze: miałem problemy z przyczepnością, im bardziej starałem się naciskać, tym gorzej mi to wychodziło. Potem zrobiłem też długie okrążenie: pojechałem długo, próbowałem naciskać, żeby się zregenerować, ale pięć razy wjechałem na green. Muszę jednak przyznać, że bardzo dobrze dogaduję się z zespołem, dziękuję im za to doświadczenie i za to, czego mnie nauczyli.

Nicola Carraro, czy ty i Matteo Bertelle dużo rozmawialiście?

Dobrze się dogadywaliśmy jako koledzy z drużyny, poza tym, że znam go dobrze, ponieważ vJestem blisko mojego domu. Ale przede wszystkim Matteo ściga się z tym zespołem od roku i rośnie w siłę. Ja jednak ponownie przyjechałem, gdy wszyscy kolarze byli w bąbelku, a ja musiałem ścigać się na motocyklu, jakiego nigdy nie widziałem, na torze, jakiego nigdy nie widziałem jak w Indonezji, z nowym zespołem… To było trochę trudne.

W przyszłym roku wreszcie zaczniesz od początku.

Dokładny! Testy przeprowadzę także w poniedziałek w Walencji po ostatnim wyścigu Mistrzostw Świata, dzień przed MotoGP. Nie mogę się doczekać! Poznam także mój nowy zespół MTA. Teraz jednak skupmy się na Walencji, ostatnim wyścigu JuniorGP: chcę dobrze zakończyć to doświadczenie z Asparem.

Rozczarowanie Aragonii masz już za sobą, ale masz także doświadczenie trzech GP świata.

W Aragonii radziłem sobie dobrze, zawsze byłem na czele, a na ostatnim zakręcie byłem drugi, ale zamiast tego upadłem… Chciałem tylko wygrać, ale przesadziłem, nie mogłem w to uwierzyć. Teraz, po trzech wyścigach z Hondą, muszę tylko pomyśleć o natychmiastowym odzyskaniu czucia na GASGAS. Na szczęście kręcimy także w czwartek, więc nie przeszkadza mi to.

Nowości w porównaniu do wyścigów majowych nie zabraknie.

Wypuścili go ponownie na powierzchnię, to będzie świetna wiadomość i nie mogę się doczekać, kiedy wyjadę na tor i zrozumiem, jak to jest. Pogoda też się zmieniła, ale tak naprawdę wolę biegać w chłodnym miejscu. Musimy tylko zachować trochę większą ostrożność na czwartym zakręcie: praworęczny po długim odcinku w lewo, a opona po prawej stronie jest zagrożona ochłodzeniem przy niższych temperaturach. Na testy będzie trochę gorzej, może za zimno, ale zobaczymy.

Nicola Carraro, jakie są Twoje oczekiwania? Poprzednia runda w Walencji nie była dla Ciebie zbyt szczęśliwa.

Byłem z przodu, do końca pozostały trzy rzuty rożne, ale mnie znokautowali… Ale wciąż byliśmy na prowadzeniu, więc zacząłem od nowa, aby dać z siebie wszystko. Zwycięstwo jest możliwe, ale za każdym razem wszystko powinno układać się idealnie! Mamy dwie możliwości i podoba mi się ten tor, chcemy dobrze wypaść.

Zdjęcie: Social-Nicola Carraro

Moto3: Nicola Carraro, błyskawiczny powrót „Zawsze ze wszystkimi zawodnikami na bańce!”

Ponowny start JuniorGP w Aragonii, trzy zmiany w Mistrzostwach Świata Moto3, teraz wielki finał Mistrzostw Świata w Walencji. Nicola Carraro dosłownie wybiegał z toru, zważywszy, że został powołany dopiero w ostatniej minucie za kontuzjowanego Romano Fenatiego w drużynie Snajperów. Trzy rundy, które przyniosły także pierwsze punkty w mistrzostwach świata, a także doświadczenie, które można wykorzystać zarówno w Valencii, jak i na przyszły rok, nawet jeśli będzie jeździł na zupełnie innym rowerze. Ale czy wiesz, że Carraro ściga się z problemem fizycznym z etapu MotorLand? Wydawało się, że to cios bez konsekwencji, ale testy przeprowadzone w Indonezji wykazały mały problem… Mieliśmy okazję rozmawiać na ten temat z osobą zainteresowaną, która jechała dzisiaj do Ricardo Tormo na ostatnią rundę Asparem Zespół: nasz wywiad.

Nicola Carraro, wróciłeś po hat-tricku GP w Mistrzostwach Świata.

Powiedziałbym, że ogólnie poszło dobrze. W zeszłym roku wziąłem już udział w dwóch z trzech wyścigów, które zawsze są „najgorsze” pod względem dystansu, w sensie lotów i podróży. Potem musiałem jechać prosto za Aragonem, więc było dość ciężko.

Zmiana w ostatniej chwili, prawda?

Prawdziwym następcą Fenatiego był Almansa, ale w Aragonii złamał rękę. W niedzielę wieczorem byłem w Barcelonie, miałem lot na poniedziałek i Snipers Team napisał do mnie, żebym pojechał i z nimi rywalizował. Myślałem o Australii i Tajlandii, ale zamiast tego od razu powiedzieli mi Indonezję. Miałem przyjechać do Włoch w poniedziałek o 12:00, a potem powiedzieli mi, że mam lot z Bolonii o trzeciej!

Oprócz wyścigów lewa ręka nadal bolała cię po uderzeniu w Aragonii.

Ostatecznie nie był to tylko cios, ale miałem też mikrozłamanie w kciuku, ścięgno wyrwało nawet kość. W Aragonii tego nie widzieli, powiedzieli mi, że to tylko guzek, ale bolało i nie rozumiałem. Kiedy przyjechałem na tor w Indonezji, w Centrum Medycznym zrobili mi prześwietlenie i zauważyli to.

Nicola Carraro, więc byłeś u trzech lekarzy pierwszego kontaktu z mikrozłamaniem?

No właśnie, a tego nie da się zagoić, bo cały czas używam kciuka… Jest to dość denerwujące, bo używam hamulca kciukowego. Nie żeby bolało jakoś bardzo, ale nie miałem za bardzo siły na wciśnięcie tylnego hamulca. Pierwszy wyścig był problemem, w Australii i Tajlandii poszło trochę lepiej, ale nadal boli.

Byłeś także rezerwowym. Powiedzmy, że poszło Ci bardzo, bardzo dobrze!

Tak, byłem bardzo zadowolony z 11. miejsca w Australii, 5 punktów nigdy nie zaszkodzi. Wyścig był piekłem, na ostatnich dwóch okrążeniach chciałem wrócić do boksów, bo było niesamowicie zimno, było dużo wody i nic już nie widziałem. To było naprawdę bardzo niebezpieczne, ale ostatecznie tak się stało, że kazali nam uciekać.

Nicola Carraro, opowiedz nam bardziej szczegółowo o swoich trzech lekarzach pierwszego kontaktu na zastępstwie, zaczynając od Indonezji.

Mogłem wtedy poznać tor, którego nigdy wcześniej nie widziałem. Ścigałem się jednak na Hondzie, która nie jest motocyklem, który będę miał w przyszłym roku, ale ostatecznie byłem ciekawy, jak poszło. Rozbiłem się także w Indonezji, ale ogólnie miałem trudności: zespół i ja musieliśmy się poznać, a w Mistrzostwach Świata nie ma zbyt wielu rund do przetestowania, w tym roku było ich znacznie mniej w porównaniu z rokiem ubiegłym.

Następnie następuje Grand Prix w Australii.

Od razu poczułem się lepiej. W 3. treningu także osiągałem dobre czasy, ale mnie znokautowali… Kto wie, może udałoby mi się też dostać do Q2, ale nigdy się nie dowiemy. Kwalifikacje nie poszły jednak zbyt dobrze, podczas gdy w wyścigu pod wodą czułem się całkiem nieźle. Ogólnie wrażenia na torze były znacznie lepsze niż w Indonezji.

Trzeci przystanek w Tajlandii.

Poczułem się bardzo dobrze na motocyklu i od razu weszliśmy do Q2, z najlepszym okrążeniem około pół sekundy za pierwszym, co nie jest złe. W wyścigu nie czułem się jednak dobrze: miałem problemy z przyczepnością, im bardziej starałem się naciskać, tym gorzej mi to wychodziło. Potem zrobiłem też długie okrążenie: pojechałem długo, próbowałem naciskać, żeby się zregenerować, ale pięć razy wjechałem na green. Muszę jednak przyznać, że bardzo dobrze dogaduję się z zespołem, dziękuję im za to doświadczenie i za to, czego mnie nauczyli.

Nicola Carraro, czy ty i Matteo Bertelle dużo rozmawialiście?

Dobrze się dogadywaliśmy jako koledzy z drużyny, poza tym, że znam go dobrze, ponieważ vJestem blisko mojego domu. Ale przede wszystkim Matteo ściga się z tym zespołem od roku i rośnie w siłę. Ja jednak ponownie przyjechałem, gdy wszyscy kolarze byli w bąbelku, a ja musiałem ścigać się na motocyklu, jakiego nigdy nie widziałem, na torze, jakiego nigdy nie widziałem jak w Indonezji, z nowym zespołem… To było trochę trudne.

W przyszłym roku wreszcie zaczniesz od początku.

Dokładny! Testy przeprowadzę także w poniedziałek w Walencji po ostatnim wyścigu Mistrzostw Świata, dzień przed MotoGP. Nie mogę się doczekać! Poznam także mój nowy zespół MTA. Teraz jednak skupmy się na Walencji, ostatnim wyścigu JuniorGP: chcę dobrze zakończyć to doświadczenie z Asparem.

Rozczarowanie Aragonii masz już za sobą, ale masz także doświadczenie trzech GP świata.

W Aragonii radziłem sobie dobrze, zawsze byłem na czele, a na ostatnim zakręcie byłem drugi, ale zamiast tego upadłem… Chciałem tylko wygrać, ale przesadziłem, nie mogłem w to uwierzyć. Teraz, po trzech wyścigach z Hondą, muszę tylko pomyśleć o natychmiastowym odzyskaniu czucia na GASGAS. Na szczęście kręcimy także w czwartek, więc nie przeszkadza mi to.

Nowości w porównaniu do wyścigów majowych nie zabraknie.

Wypuścili go ponownie na powierzchnię, to będzie świetna wiadomość i nie mogę się doczekać, kiedy wyjadę na tor i zrozumiem, jak to jest. Pogoda też się zmieniła, ale tak naprawdę wolę biegać w chłodnym miejscu. Musimy tylko zachować trochę większą ostrożność na czwartym zakręcie: praworęczny po długim odcinku w lewo, a opona po prawej stronie jest zagrożona ochłodzeniem przy niższych temperaturach. Na testy będzie trochę gorzej, może za zimno, ale zobaczymy.

Nicola Carraro, jakie są Twoje oczekiwania? Poprzednia runda w Walencji nie była dla Ciebie zbyt szczęśliwa.

Byłem z przodu, do końca pozostały trzy rzuty rożne, ale mnie znokautowali… Ale wciąż byliśmy na prowadzeniu, więc zacząłem od nowa, aby dać z siebie wszystko. Zwycięstwo jest możliwe, ale za każdym razem wszystko powinno układać się idealnie! Mamy dwie możliwości i podoba mi się ten tor, chcemy dobrze wypaść.

Zdjęcie: Social-Nicola Carraro