Mistrz Luca Alessio Alpe Adria „W weekendy wyścigowe pracuję zdalnie”

Bezsenne noce na myśl o tamtym dniu. Podczas swojego pierwszego wyścigu w życiu marzenie, które spełniło się w wieku 30 lat. Luca Alessio to chłopiec z Borso del Grappa, w prowincji Treviso. W 2023 roku zadebiutował w świecie zawodów i triumfował w Alpe Adria CUP1000. Od dziecka był entuzjastą motocykli. Nigdy wcześniej nie brał udziału w zawodach, ale w ostatnich latach jeździł po torze podczas bezpłatnych sesji treningowych. Na początku Luca Alessio był trochę niezdecydowany, czy wystartować w Pucharze Włoch w Amateur Trophy, czy w Alpe Adria, po czym zdecydował się na te mistrzostwa.

Jego historia to koncentracja pasji, w której nie brakuje racjonalności.

Luca Alessio: pierwszy raz w Mugello

„Mój ojciec był wielkim pasjonatem motocykli i w 1998 roku zabrał mnie i mojego brata na MotoGP w Mugello. Wróciłem do domu i powiedziałem, że chcę zrobić to samo: chcę zostać pilotem! Jako dziecko byłem wielkim fanem Valentino Rossiego, miałem plakaty, flagi, wszystko! Przez te wszystkie lata darzyłem wielkim szacunkiem Jorge Lorenzo, a dziś moim ulubionym zawodnikiem jest Toprak Razgatlioglu: wolę Superbike od MotoGP.

Jako dziecko kilka razy objechałem Pomposę na minibike’u, ale nie miałem okazji kontynuować. W wieku 25 lat zacząłem jeździć na tor i przez kilka lat ścigałem się tylko w wolnych sesjach treningowych, potem zacząłem myśleć o wyścigach, ale zawsze to odkładałem. Co jakiś czas jeździłem do Rijeki i tam spotykałem organizatora Alpe Adria”.

W stronę debiutu: wir emocji

„Niestety mam dużą wadę: nie doceniam siebie. Dwa miesiące przed debiutem ogarnął mnie ogromny niepokój, strach przed przybyciem na pierwszy wyścig, zobaczeniem gasnących świateł, bycia mijanym przez wszystkich i znalezienia się wśród ostatnich: w nocy nie mogłem spać. Zamiast tego wszystko poszło dobrze także dlatego, że klasa CUP1000 była w moim zasięgu i od razu zdobyłem mistrzostwo. Dla mnie wspaniale było opuścić dom i wyjechać na zawody za granicę: naprawdę sprawiło mi to przyjemność.

Racjonalność

„Ścigałem się BMW z 2011 roku, tak, to dokładnie ten rok. To było to, co mogłem mieć i sprawiłem, że poszło dobrze. Robiłem wszystko, co mogłem, mając środki i możliwości, jakie miałem, nigdy nie przesadzając, ale z wielką chęcią doskonalenia się. Podjąłem pewne ryzyko i wszystko poszło dobrze, ale zazwyczaj zachowywałem margines bezpieczeństwa. Ścigam się dla zabawy, dla mnie to miłe hobby i na pewno nie aspiruję do bycia zawodowym kierowcą, więc nie muszę się pojawiać, żeby dostać pracę. W moim przypadku nie ma sensu przesadzać, przesadzać i podejmować nadmiernego ryzyka.”

W weekendy wyścigowe pracuj mądrze

„Jestem agentem handlowym, nie muszę jechać do fabryki ani do miejsca pracy, ale mogę pracować zdalnie. Podczas weekendów wyścigowych pracuję inteligentnie, pracując na komputerze, nawet jeśli jestem na torze wyścigowym i to jest wielkie szczęście, ponieważ mogę bez problemów jeździć na wyścigi”.

Marzenie: startować w Imoli

„W tym roku nadal pojadę w Alpe Adria, ale w Stocku poziom jest tam wyższy, ale mam nadzieję, że nadal będę jednym z pierwszych. W przyszłości chciałbym móc ścigać się na Imoli, pięknym torze, na którym nie organizują dni na torze, więc nigdy tam nie jeździłem. Mój pomysł jest taki, żeby być może wziąć udział w National Trophy, ale w tym roku nie jest to możliwe. Może następny.”