Michele Pirro „Wypadek w Imoli? Mam nadzieję, że to się na coś przyda.”

„Co nie zabije, to wzmocni” – mawiał słynny filozof Fryderyk Nietzsche. Miesiąc po wypadku w Imoli Michele Pirro wydaje się psychicznie silniejszy niż wcześniej i ma nadzieję, że same Mistrzostwa Włoch Superbike nabiorą nowego życia. Oczywiście jest wkurzony tym wypadkiem, złamaną kostką, która prawdopodobnie już nigdy nie wróci do tego, co było wcześniej (obejrzyj wideo z wypadku). Teraz może chodzić o jednej kuli zamiast dwóch, ale rehabilitacja będzie jeszcze długa i w przyszłym roku będzie musiał wrócić na salę operacyjną, aby usunąć śruby. Nie chce jednak wywoływać kontrowersji, wręcz przeciwnie, ma niezwykle konstruktywną postawę.

„Wróciłem na motocykl podczas testów i nadal mogę jeździć – Michele Pirro opowiada wyłącznie Corsedimoto – W przyszłym roku skończę 38 lat, moja kariera skupia się teraz głównie na testowaniu, więc teraz nie myślę o swojej przyszłości jako kierowcy, wręcz przeciwnie, ale myślę o nowych pokoleniach. Chciałbym, żeby to, co przydarzyło mi się w Imoli, nie przydarzyło się nikomu innemu. Mój wypadek musi polepszyć sytuację w przyszłości, musi przynieść coś pozytywnego.”

Co sugerujesz?

„Jeśli zawodnik nie prześpi nocy w któryś weekend, albo będzie miał motyle w brzuchu i popełni błędy, to nie powinien tracić kolejnego, także dzięki zbyt miękkim przepisom, które pozwalają na powtarzanie zachowań granicznych lub karzą je lekko. Chciałbym, aby MFW zaostrzył kary i sankcje wobec osób dopuszczających się tego typu działań w przyszłości. Wystarczy dodać pięć wierszy do rozporządzenia CIV i być może przewidzieć powołanie komisji, która będzie miała pozyskać dane telemetryczne i przeanalizować sytuację.

Jeśli ktoś popełnia poważne błędy i okazuje się, że jest to oszustwo, a nie problem techniczny, powinien zostać ukarany dotkliwie w samym wyścigu, być może punktami, nie pozwalając mu i tak na zdobycie mistrzostwa. Wylądowałem w szpitalu, podczas gdy Lorenzo Zanetti świętował zdobycie mistrzostwa: to nie jest sportowe, to nie jest miłe nawet dla tych, którzy oglądają wyścigi. Mam nadzieję, że stworzyłem precedens, aby uniknąć powtórzeń podobnych epizodów. Jeśli kary są znacznie surowsze, kierowca unika pewnych działań, a jeśli nie podda się temu, ryzyko, że taka sytuacja może się powtórzyć, być może za dwa lub pięć lat, jest realne”.

Jak się teraz masz?

„W Jerez udało mi się pojeździć na rowerze, nie narzekam. Jak widać też po prześwietleniach, sytuacja się poprawiła, ale nie wiem, czy uda mi się wrócić do robienia wszystkiego tak, jak w pierwszym życiu, bardziej w normalnym życiu niż w sporcie. Wszyscy to wiemy: niektóre złamania pozostawiają ślady na lata, a często na całe życie. Gdy tylko pogoda się trochę zmieni, zrobi się trochę zimno, ból znów zacznie być odczuwalny. Wiem, że zajmuję się fizjoterapią, rehabilitacją i wszystkim, co pozwala mi wrócić do zdrowia.”

Michele Pirro, czy będziesz brał udział w CIV Superbike również w 2024 roku?

„Teraz musimy sprawdzić, czy możliwe jest pogodzenie CIV z moimi zobowiązaniami jako testera Ducati, ale zamiar jest obecny. Moim celem jest to zrobić, ponieważ źle byłoby zakończyć karierę w CIV w ten sposób. Utrata mistrzostwa jest w porządku, są kolarze, którzy byli w tym roku naprawdę silni: od Luca Bernardi po Alexa Delbianco który miał kilka świetnych wyścigów. Nie przejmuję się zbytnio utratą tytułu, ale skoro go straciłem, tak, nadal mnie to boli. Mam nadzieję, że w 2024 roku ponownie będę się ścigał i będę walczył o tytuł w pięknych, ekscytujących i uczciwych mistrzostwach. Chcę patrzeć na wszystko pozytywnie.”