Stefano Manzi powraca po dobrym debiutanckim sezonie w Supersport jako oficjalny zawodnik Triumph. Ale relacje z brytyjskim producentem są na pierwszych stronach gazet. Kolarz z Romanii i zespół prowadzony przez Andreę Ballerini rozwiedli się po zaledwie roku, przerywając ścieżkę, która mogła zaprowadzić ich daleko. Sezon zaczął się trochę późno. Manzi opuścił testy zimowe z powodu kontuzji i pierwsze wyścigi były skąpe w wynikach, ale potem nastąpiła ciągła eskalacja wyników. Manzi ukończył Mistrzostwa Świata na szóstym miejscu z jednym zwycięstwem i czterema innymi miejscami na podium na swoim koncie.
Na czele zespołu stoi Andrea Ballerini, niezapomniany kierowca z Florencji, który dwie dekady temu był bohaterem prędkości. Brał udział w niemal stu Grand Prix Mistrzostw Świata, odnosząc również jedno zwycięstwo.
Andrea Ballerini zadowolony z sezonu?
„Tak, jeśli weźmiemy pod uwagę, że Manzi wsiadł na motocykl dopiero w tygodniu pierwszego wyścigu, możemy być szczęśliwi. Począwszy od Mostu spisaliśmy się naprawdę dobrze. Szkoda, że Stefano Manzi nie zostaje z nami. Wydaje się, że odchodzi, ale nie wiem dokładnie, z kim będzie się ścigał”.
Czy zostawia gorzki smak w przeciągu?
„Jest trochę goryczy, żalu z powodu tego pożegnania, nie przeczę. Zostałbym na jego miejscu, ponieważ jest go tak dużo w rozwoju Triumpha i myślę, że razem w przyszłym roku moglibyśmy walczyć o tytuł mistrza świata”.
Czy bez niego będzie trudniej?
„Nadal będziemy mieć Niki Tuuli i myślę, że z nim również możemy aspirować do trzech pierwszych miejsc. Nie wiemy, kto będzie drugim kolarzem, w tej chwili nie mam pojęcia i dlatego nie mogę dokładnie powiedzieć, w co celować. Wielu chłopaków z nami rozmawiało. Kiedy zobaczyli, że Triumfy idą od połowy sezonu, skontaktowali się z nami praktycznie wszyscy, ale jeszcze nie wybraliśmy”.
Jakie motocykle będą do pokonania w przyszłym roku?
„Zdecydowanie MV, widzę je przed Ducati, bardziej uporządkowane. Zrobimy jednak wszystko, co w naszej mocy, aby wyprzedzić. Zaczynamy od dobrych podstaw”.
Byłeś byłym kierowcą najwyższego poziomu. Czy Twoje doświadczenie pomaga Ci w pracy jako manager zespołu?
„Bardzo mi to pomaga, ponieważ mogę odbierać pewne odczucia, badać ruchy ciała na rowerze… Tak, myślę, że to bardzo ważne”.
Wspomnienie, które pozostało w twoim sercu?
“Oczywiście zwycięstwo na Phillip Island w 2003 roku w klasie 125 cm3. Mam też wspaniałe wspomnienia związane z 250 cm3, ale ten sukces naprawdę pozostał w moim sercu i czasami nadal rozmawiamy o nim z przyjaciółmi”.
