Nie jest łatwo sprawiać trudności armii KALEX, ale Forward Racing próbuje ze swoją Moto2. Pierwszą wersję widzieliśmy w zeszłym roku, w tym roku projekt został poprawiony, aby rozwiązać główne problemy napotkane w 2023 roku i stworzyć motocykl całkowicie „made in Forward”. Pomysłodawcą tego projektu jest Luca Sandrucci, były projektant Aprilii, ale jednocześnie w tym roku będzie musiał zaopiekować się także debiutantem Xavim Artigasem, którego będzie szefem załogi. Dwie ważne role w drużynie Giovanniego Cuzariego. Jak sobie poradzi? Podczas prezentacji w Mediolanie mieliśmy okazję wyjaśnić nam jego zaangażowanie w strukturę Moto2.
Luca Sandrucci, opowiedz nam o swojej roli w Forward.
Projektuję motocykl i fizycznie go projektuję, w tym sensie, że stoję za komputerem, robiąc rysunki i symulacje ram, wahaczy… Powiedzmy, że jestem biurem technicznym, składającym się z jednej osoby! [risata]
Całkiem spore zaangażowanie.
No tak! Powiedzmy, że pomysł zaczyna się ode mnie, a następnie nasz partner i główny dostawca pomaga nam w projektowaniu i industrializowaniu wszystkich elementów, czyniąc je w ten sposób „prawdziwymi”. Dopóki jest na komputerze, wszystko jest w porządku, to trzeba to faktycznie zrobić, to inna sprawa.
Również dlatego, że mówimy o rowerze, który musi stawić czoła Mistrzostwom Świata.
Nie jest to łatwe, ale przede wszystkim dlatego, że nie mamy zbyt wielu danych, biorąc pod uwagę, że zaczynaliśmy w zeszłym roku. Przez cały sezon jechaliśmy na rowerze, który miał pewne zalety, ale miał też jedną szczególną wadę: bardzo trudno było pokonywać zakręty. Wszyscy jeźdźcy to ogłosili i na tym upłynął czas. Zbierasz więc wszystkie te informacje, patrzysz na dane i musisz trochę o tym pomyśleć.
Wynik?
Zaprojektowałem siedem różnych wersji ramy, z których jedna została wydrukowana w 3D, aby zobaczyć wstępne montaże. Ale to nie jest ta, którą zrobiliśmy, była wtedy ósma wersja, jeszcze inna, ostateczna. Ważną rzeczą jest zawsze umiejętność słuchania pilotów i umiejętność dopasowania uwagi pilota do danych technicznych.
Nowy Forward zadebiutował już w testach w Walencji, jak wypadł?
Nasz problem został rozwiązany, ostatecznie była to tylko kwestia kombinacji sztywności. Nie wchodząc w zbyt wiele szczegółów, oryginalny rower był trochę za sztywny.
Jak to rozwiązano?
Zawsze zaczynamy od czystej kartki papieru, stawiamy hipotezę dotyczącą kształtu ramki i mówimy dobrze, zacznijmy od punktu zerowego. Znając sztywność starej ramy, zaczynamy od procesu porównawczego pomiędzy wstępnym projektem, a więc punktem zerowym, wersją 1, a ramą, z którą spędziłeś sezon 2023. Zrozum przez chwilę, jak to jest, jeśli liczby spełniają zrób kolejny krok, w przeciwnym razie cofniesz się i postawisz hipotezę o innych kształtach i geometrii.
Escrig również bardzo mało testował rower 2023, Artigas debiutuje, opony się zmieniają… Sporo zmiennych, prawda?
To są ważne aspekty, to prawda. Jednak nowe opony są zmienne, ale też nie, w tym sensie, że w każdym razie ci, którzy byli silni w Dunlopach, zrobią to również z nimi. Pirelli również wydają się dawać dużo więcej pewności siebie, czasy już spadły. To prawda, że w krótkim czasie następuje większa degradacja w porównaniu z Dunlopami, ale można temu zaradzić. Na szczęście mamy w zespole Lucio [Gomes, responsabile tecnico, ndr] oraz drugi szef załogi Riccardo, który współpracuje z Pirelli od lat i wie, jak dbać o te opony. Czujemy się pod tym względem dość silni.
Jednak Valencia nie zawsze jest „prawdziwa”, jeśli chodzi o zbieranie informacji…
Tak, to prawda. Powiedzmy, że to konkretny utwór. Jeśli ktoś chce poddać się papierkowi lakmusowemu, powinien pojechać do Jerez, ale jedna rzecz, która dodała nam pewności i bezpieczeństwa, to fakt, że problem z motocyklem na rok 2023 wystąpił również w Walencji. Przeprowadziliśmy jeden dzień testów, porównując stary rower z nowym: na podstawie stopera, komentarzy rowerzystów i danych odkryliśmy, że tym nowym rowerem można, że tak powiem, skręcać. Charakter jest zawsze taki sam, ale jasne jest, że będziemy musieli dostosować się do wszystkich torów Mistrzostw Świata. Zrobiliśmy to zapewniając ramę o zmiennej sztywności, istnieje możliwość zabawy z nią w celu dostosowania strzału w oparciu o tor.
Oprócz podwozia, co jeszcze naprawiłeś w nowym Forwardie?
Wprowadziliśmy pewne ulepszenia w zbiorniku, aby poprawić ciąg i maksymalnie wykorzystać całą dostępną benzynę, być może bez konieczności ograniczania się do pół kilograma bezpieczeństwa, które zawsze masz. W sezonie będziemy testować także nowe linki: w zeszłym roku zebraliśmy mnóstwo informacji, ale ich nie wdrożyliśmy. Pracowaliśmy także nad tylnym zawieszeniem i jego progresją. Natomiast wahacz moim zdaniem jest już prawie na granicy: mamy różne specyfikacje sztywności, ale wersja „miękka” moim zdaniem już jest na granicy. Tutaj też jest pewien margines, ale nie jest to priorytet: kiedy uporządkujemy wszystko inne, będziemy mogli skupić się na wahaczu i zrozumieć, jak poprawić także ten aspekt.
W tym roku jesteś także szefem załogi Xaviego Artigasa. Jak radzisz sobie z dwiema tak różnymi rolami?
Urodziłem się jako projektant, pochodzę z działu wyścigowego Aprilia, więc ta część przychodzi mi stosunkowo łatwo, czuję, że jest moja. Nie spodziewam się większych wstrząsów w rowerze w ciągu roku: w sierpniu i wrześniu ubiegłego roku zająłem się całym projektem nowej ramy, którą następnie zabraliśmy do Walencji. Jeśli wszystko pójdzie tak, jak powinno, nie spodziewam się tego w tym roku, więc pracy nad projektem będzie mniej i będę mógł bardziej skoncentrować się na zarządzaniu kolarzem. W wyścigach europejskich będzie Lucio, który do tej pory był szefem załogi, gdy byłem telemetrystą, i który będzie mnie wspierał w tej roli. Jest nas tylko kilku i bycie producentem nie jest łatwe: być może będę musiał zająć się częścią projektu, a zatem Lucio będzie mnie wspierał w zarządzaniu kierowcą na torze i odwrotnie. Jesteśmy komplementarni. Nie jest to klasyczna metoda w zespole, ale dobrze się dogadujemy.
Zatem najbardziej „skomplikowaną” częścią dla Ciebie będzie zarządzanie rozwojem Artigasa.
To jest prawdziwe wyzwanie! Byłem już szefem załogi, ale dopiero w Mistrzostwach Europy: w 2020 roku ponownie z Forwardem poszedłem w ślady Hectora Garzo. Jednak na poziomie światowym będzie to dla mnie debiut. Gdyby to było w zeszłym roku, byłoby to niemożliwe, bo musiałem pomyśleć o przerobieniu całego roweru, więc było już wystarczająco dużo do zrobienia, oprócz roli telemetrysty. Zobaczymy, jestem tego pewien.
Do czego może aspirować zespół napastnika, jeśli chodzi o wyniki?
Już w pierwszych wyścigach myślę o zdobyciu punktów z Alexem [Escrig] byłby to wspaniały wynik, biorąc pod uwagę, że mamy za sobą bardzo trudny rok. Z Xavim [Artigas] Spodziewam się pierwszych wyścigów, w których będzie musiał zrozumieć motocykl, a także poznać się nawzajem i zrozumieć, jak współpracować, aby wykorzystać jego pełny potencjał. Jestem jednak przekonany, że jeśli zapewnimy sobie dobre warunki i spokój, można zrobić coś dobrego. Najpierw trzeba będzie zbudować zaufanie do zespołu, a potem wszystko się pogorszy.