Formuła 1 i jej kolęda na rok 2023

Wigilia zabiera nas do małej gry, polegającej na odtwarzaniu jednej z najwspanialszych książek w historii. Słynne dzieło Charlesa Dickensa opowiada o nocy przed Bożym Narodzeniem, którą przeżył chciwy Ebenezer Scrooge. Opowieść wigilijna Dickensa opowiada o trzech duchach, które pojawiają się w nocy. Zdarza się, że Scrooge zaczyna rozumieć błędy, jakie do tej pory popełnił. Teraz chcemy zrobić coś podobnego, nawet jeśli zakończenie i fabuła są zupełnie inne. Teraz spróbujemy zobaczyć ducha minionych Świąt, teraźniejszości i wreszcie przyszłości w Formule 1.

Duch minionych świąt Bożego Narodzenia odwiedza Formułę 1

Ghost of Christmas Past pokazuje Formule 1, że wciąż czegoś jej brakuje w porównaniu z wcześniejszymi wydarzeniami. Liczba widzów rośnie, choć spadła w porównaniu z zeszłym sezonem. Wszystko wynika właśnie z braku wyprzedzania. Zeszłoroczne zasady sprawiły, że GP było jeszcze przyjemniejsze, ponieważ samochody wyprzedzały się łatwiej i lepiej. Dzieje się tak dzięki temu, że samochody goniące nagrzewają się mniej, gdy podążają za samochodem poprzedzającym. Dlatego mogli rozpocząć atak w momencie wejścia na obszar DRS. Przewagę dawał także fakt, że wyprzedzany samochód miał czas na kontratakowanie.

Dzięki temu sezon 2022 był o wiele przyjemniejszy, ale w zeszłym roku Max Verstappen zarchiwizował tytuł z dużym wyprzedzeniem. Czołówka motoryzacyjnych mistrzostw z pewnością nie zabłysnęła w walce o mistrzostwo. Dlatego duch minionych Świąt ponownie pokazał fantastyczny finał sezonu 2021. Marzeniem wszystkich fanów jest to, aby w tytuł można było grać aż do ostatniej flagi w szachownicę w sezonie. W tym roku doskonale wiemy, że tak nie było, a wręcz przeciwnie, pod względem zwycięzców było gorzej niż ’22.

Prezent świąteczny dla tej Formuły 1

Duch Świąt przedstawia projekt ustawy Formule 1: niedawno zakończone mistrzostwa były monologiem. Red Bull dominował jak nie widzieliśmy od lat, RB19 był znacznie bardziej wyrazisty niż jakikolwiek jednomiejscowy Mercedes w ostatnich latach. To oczywiście prawda, w tym sporcie zwycięzcą jest ten, któremu uda się pracować lepiej od innych, szczególnie zimą lub w fabryce. Zatem liczby obserwowane w sezonie mogą być aktualne, ale fakt, że wygrał tylko jeden samochód, z wyjątkiem jednego przypadku, może sprawić, że fani Formuły 1 zaczną kręcić nosem. Fani dobrze wiedzą, że F1 toczy się od wieków dominację, ale tym razem było tego za dużo.

Verstappen i Sergio Perez zgarnęli prawie cały łup, a Ferrari Carlosa Sainza zapraszało do Singapuru. Taki sezon oczywiście nie przyciąga wielu widzów, szczególnie tych młodszych, którzy próbują zasmakować tego sportu. Problem wymaga wyjaśnienia: to nie rekordowy rok austriackiego producenta tak dużo waży, ale brak ciągłości wyprzedzania, jaką przy nowych przepisach powinien mieć. W zeszłym roku, zwłaszcza na tylnych pozycjach, doszło do wielu pojedynków. Jednak w tym roku nawet na mniej szlachetnych pozycjach pojawiły się pociągi-zabawki, których wagony nie mogły się wyprzedzić inaczej niż dzięki DRS. Miejmy nadzieję, że w ’24 wszystko może potoczyć się inaczej.

Duch przyszłych Świąt Bożego Narodzenia: co będzie w 2026 roku?

Duch świątecznej przyszłości wie, tak jak wiedzą Formuła 1 i jej fani, to znaczy, że nie sposób myśleć o zmianie trendu w ciągu najbliższych dwóch lat. Datą zmiany musi być rok 2026, rok nowych zasad, który spowoduje także ponowne pojawienie się nowych i starych marek w czołówce mistrzostw. W 2024 roku duch może sprawić, że Formuła 1 zrozumie, że być może mile widziana byłaby nieco większa walka, mając nadzieję, że Red Bull nie będzie tak dominował przez cały sezon. Triumf innych marek również zwiększyłby atrakcyjność produktu w oczach pasjonatów. Wniosek, który z pewnością przyciągnie zarówno ducha, jak i Formułę 1, będzie następujący: wszystko będzie zależeć od tego, jak rywalizującym zespołom uda się stworzyć jednomiejscowy samochód, który może dać zwycięzcom niezłe kłopoty. Mamy więc nadzieję, że wszystkie zespoły będą ciężko pracować tej zimy. Dziewięć drużyn goniących jest zmuszonych do pościgu: będzie to bardzo ciężka praca.

FOTO: społeczna Formuła 1