Koniec poprzedniego sezonu był dla Daniela Ricciardo bardzo smutny, ponieważ po ostatnim wyścigu z McLarenem w Abu Zabi stracił miejsce w stawce Formuły 1. Red Bull zaproponował mu rolę trzeciego kierowcy. Rok 2023 Ricciardo rozpoczął zatem jako rezerwowy dla austriackiego producenta, a także jako współpracownik przy ulepszaniu RB19. Być może niewiele dla niego, który bardzo chciał wrócić do ścigania się na torze, a szansa pojawiła się po GP Wielkiej Brytanii, biorąc pod uwagę, że kierowca Alpha Tauri, Nyck De Vries, został zwolniony. Miejsce Holendra przypadło Danielowi, który jednym kęsem na nowo odzyskał uśmiech i pokazał swoją wartość.
Tymczasowa rezygnacja z wyścigów była mocnym szokiem
W ciągu czterech lat nieobecności w Red Bullu Daniel Ricciardo zebrał stosunkowo niewiele. Dwa lata w Renault były znacznie poniżej jego możliwości, do tego stopnia, że zakończył przygodę z zaledwie dwoma podium. Dwa trzecie miejsca, już drugi rok, w 2020 r., który okazał się sezonem anomalnym ze względu na pandemię Covid19. Przeprowadzka do McLarena była konieczna, aby Australijczyk mógł odkryć siebie na nowo i chciał tego dokonać u producenta tak znanego jak brytyjski. Ryzyko doprowadziło do powrotu do zwycięstwa na Monza 2021, ale uwypukliło również, że miłość między nim a domem Woking nigdy nie rozkwitła. Właśnie wtedy zapaliła się gwiazda kolegi z drużyny Lando Norrisa.
Rok 2022 to naprawdę zły rok do tego stopnia, że najlepszym wynikiem jest szóste miejsce osiągnięte w domowym wyścigu. Weekend w Melbourne nie wystarczył, aby utrzymać miejsce, także dlatego, że angielska drużyna zatrudniła Oscara Piastriego. Młody Australijczyk zajmuje miejsce Daniela, skutecznie rozpoczynając trudny moment dla Ricciardo. Sposobów na pozostanie w Formule 1 jest bardzo niewiele, a właściwie jest ich zero. Każdy ma już swojego kierowcę na rok 2023 i wydaje się, że nikt nie chce pokrzyżować planów związanych z uśmiechniętym Ricciardo. Wezwanie pochodzi od starej miłości, która została przerwana w Meksyku w 2018 roku.
Powrót do domu był jego wybawieniem
Jego przejście do Renault było już przesądzone, ale w Meksyku, po zdobyciu Pole Position, przywódcy austriackiej firmy nie wydawali się zadowoleni. Stało się tak, ponieważ Daniel zajął pierwsze miejsce z dala od wschodzącej gwiazdy Red Bulla, Maxa Verstappena. W ten sposób rozpoczął się ostry konflikt między producentem a kierowcą, który został rozwiązany pod koniec 2022 roku. Austriacki zespół szukał kierowcy rezerwowego i zapytał Daniela Ricciardo, czy jest dostępny do powrotu, kierowca zgodził się z nadzieją, że będzie mógł ścigać się może w weekend, w przypadku wycofania się jednego z czterech kierowców obu zespołów Red Bulla.
Moment powrotu na tor nadchodzi na Hungaroring, kiedy Alpha Tauri, w porozumieniu z spółką-matką Red Bull, zwalnia kierowcę De Vriesa i wita Daniela Ricciardo z otwartymi ramionami. Jego powrót nie był jednak najlepszy: na Węgrzech zajął trzynaste miejsce, a w Belgii nawet szesnaste. Porównanie z kolegą z drużyny Yuki Tsunodą jest odczuwalne, biorąc pod uwagę również to, że Japończyk regularnie się ściga. Holandia otrzymuje wtedy mocny cios, Ricciardo zostaje kontuzjowany i dlatego jest zmuszony wywiesić białą flagę w tej rundzie i w kolejnych czterech. Wraca do Austin w USA, gdzie zajmuje piętnaste miejsce. Prawdziwy punkt zwrotny nastąpił w Meksyku, gdzie w kwalifikacjach zajął czwarte miejsce, a w wyścigu zajął siódme miejsce. Utracone zaufanie powraca, podobnie jak uśmiech na twarzy kierowcy włoskiego pochodzenia. Interlagos to kolejny świetny test, podczas którego jedzie przez cały wyścig z czasami czwartymi miejscami. Szkoda, że ze względu na kontakt na początku wyścigu jego test będzie ciężką próbą.
Daniel Ricciardo ma nadzieję na wspaniały rok 2024
Rok 2023 dobiega końca, a wraz z nim już zapowiedzi. W przyszłym sezonie Daniel Ricciardo ponownie będzie ścigał się w Alpha Tauri. Daniel jednak przed odejściem marzy o powrocie do macierzystej firmy i rozegraniu swoich ostatnich szans. Trudny cel, dla którego już wie, że będzie musiał mieć naprawdę ważny rok 2024. Tylko osiągając świetne wyniki, australijski kierowca może aspirować do powrotu do domu, nie ryzykując nawet utraty miejsca. Dzieje się tak dlatego, że Liam Lawson jest w tym momencie mistrzem, ponieważ zastąpił już Ricciardo podczas kontuzji. Młody Nowozelandczyk z pewnością pokazał wiele i chce jak najszybciej dostać się do Formuły 1 jako starter. Teraz jednak nadszedł czas, aby Daniel znów odnalazł uśmiech, ale co ważniejsze, odnalazł pewność siebie, której brakowało mu przez lata, w których porzucił gniazdo Red Bulla.
FOTO: społeczna Alpha Tauri