„Kalendarz niezgody” po raz kolejny wywołuje dyskusję. MFW przesunął datę pierwszej rundy CIV i to pomogło, ale to nie wystarczyło, wiadomo było. I tak będzie kilka dezercji w następny weekend na CIV Superbike i na National Trophy. Na przykład Christian Gamarino będzie maszerował świeżo po zwycięstwie w Mugello w National, ale zaangażowany w Spa in the Endurance. Kevin Manfredi będzie nieobecny w CIV, który między MotoE a Endurance musi poważnie ograniczyć swoje zobowiązania w CIV na Suzuki. BlackSheep będzie musiał poczekać do końca lipca, aby móc wystawić swojego nowego kierowcę Lorenzo Gabelliniego. Po rozstaniu z Nicolą Chiarinim wenecki zespół znalazł doskonałego zastępcę, ale jest on zajęty w ERZ.
„Rozumiem, że MFW ma trudności z tworzeniem kalendarzy – kości Marco Frison, szef zespołu BlackSheep i Corsedimoto- z pewnością trudno jest znaleźć terminy i wolne tory, jednak wszystkie te zbiegi okoliczności stwarzają dla nas ogromne problemy, zwłaszcza teraz, gdy między kontuzjami a odchodzącymi jeźdźcami trudno jest znaleźć kogoś do posadzenia na siodło. Oprócz oczywiście trudności związanych z technikami, personelem pracującym w zespołach. Ciężko mi znaleźć zawodnika do ścigania się w Vallelunga, ponosząc jednocześnie koszty. Lorenzo Gabellini i on będzie ścigał się z nami w ostatnich wyścigach sezonu, ale w ten weekend będzie w Spa”.
Dlaczego kolarze mają tendencję do priorytetowego traktowania wytrzymałości?
„Z powodów ekonomicznych, ale także ze względu na bodźce i prestiż. W ERZ, jeśli idzie źle, jest 80 tysięcy widzów, a jeśli idzie dobrze, to nawet ponad 150 tysięcy. To bardzo popularne Mistrzostwa Świata również pod względem medialnym, a dla kolarzy interesujące z ekonomicznego punktu widzenia. W Endurance udaje im się zarobić, podczas gdy w CIV zwykle muszą partycypować w wydatkach, dlatego normalne, zrozumiałe jest, że wolą jeździć w wyścigach długodystansowych. Prosimy FMI, aby trochę bardziej zbliżyła się do zespołów CIV, aby bardziej zaangażować je w decyzje w interesie całych mistrzostw”.
Kilkadziesiąt lat temu wyścigi o mistrzostwo Włoch były najczęściej umieszczane na początku i końcu mistrzostw świata. Teraz, gdy sezon mistrzowski trwa praktycznie od lutego do listopada, znacznie trudniej jest znaleźć wolne „dziury”, zgodne z dostępnością torów, czynnikiem pogodowym i innymi aspektami. Ale warto byłoby spróbować.
