Chaz Davies, elektryczny rycerz: „Zaczynam od zera w MotoE”

Chaz Davies opuścił World Superbike w 2021 roku, nie zdobywając tytułu, ale pozostawiając niezatarty ślad. Po nabraniu rozpędu w serii kadetów dzięki mistrzostwom podpisanym z Yamahą w 2011 roku, walijski zawodnik rywalizował w najwyższej klasie z Aprilią i BMW, zanim przybył na kort Ducati. Z drużyną czerwonych jako główny bohater rozegrał osiem mistrzostw, mając na koncie trzy drugie i trzy trzecie miejsca w finale, zderzając się z huraganem Jonathan Rea-Kawasaki. Nawet bez zdobycia numeru 1 Chaz nadal stał się jednym z najbardziej lubianych kierowców Ducati wszechczasów. Hojny kierowca i prawdziwy, lojalny chłopak z flegmą starego Brytyjczyka. Po pożegnaniu z najwyższą klasą Davies pozostał w rodzinie Aruba.it Racing jako trener oficjalnych kierowców. Ponadto w poprzednich sezonach brał udział w kilku wyścigach długodystansowych w Ducati ERC, zespole blisko powiązanym z Borgo Panigale. Również tutaj, z wielkim żalem, 24-godzinny wyścig Bol d’Or ’22 zakończył się niecałe dwie godziny przed metą z powodu awarii dzwonka sprzęgła. Wytrzymałość wydawała się łabędzim śpiewem, ale zamiast tego…

Wykorzystano szansę

Aruba.it, gigant IT, który od 2015 roku jest właścicielem oficjalnego zespołu Ducati w pochodnych tej serii, nie mógł pozostać obojętny na wezwanie MotoE. Teraz, gdy dostawcą technicznym jest samo Ducati, krąg się w końcu zamknął. Chaz Davies jest nie tylko trenerem kierowców Aruba.it, jest teraz częścią rodziny. Zatem właściciel Stefano Cecconi nie musiał się martwić, kto zmusi nas do ścigania się: odpowiedni kierowca był tuż obok niego w biurze. Po życiu spędzonym na odgazowywaniu wszelkiego rodzaju pojazdów silnikowych, od gokartów na rodzinnym torze po motocykle wszystkich możliwych kategorii, Chaz po raz pierwszy odkrył planetę MotoE podczas testów w Portimao.

„Samochody elektryczne należy prowadzić tyłkiem”

„Pierwszą rzeczą, którą zauważasz, jest brak hałasu, ale to kwestia oczywista. Co mogę ci powiedzieć?Davies opowiada o tym doświadczeniu. „Wydaje się to banalne, ale dla kierowcy robi ogromną różnicę. Przyzwyczaiłem się do kierowania wszystkim nasłuchując zmiany obrotów silnika spalinowego, tutaj takiego nie ma, więc trzeba się trzymać innych wrażeń. Powiedziałbym, że MotoE należy kontrolować bardziej tyłkiem niż wszystkim innym. Od razu zdajesz sobie sprawę, że z normalnym motocyklem niewiele ma wspólnego, zaczynając od wagi. Trzeba znieść 60 kilogramów więcej niż Superbike (waga akumulatorów, wyd.), i jest to szczególnie odczuwalne podczas hamowania. Nie ma tylnego hamulca, wystarczy hamowanie silnikiem, a to jeden z kluczowych elementów, których trzeba nauczyć się kierować„.

Zaczynam od zera

„W MotoE są kierowcy, którzy odnaleźli swój idealny wymiar w tego typu pojeździe. Jeżdżą naprawdę ciężko i wiedzą, jak doskonale kontrolować zużycie baterii, maksymalizując jednocześnie wydajność. To nie jest łatwe. Mam 38 lat, biegam całe życie, ale tutaj zaczynam od zera. To nie jest figura retoryczna, to jest po prostu… zero. Wyzwanie jest trudne, ale właśnie z tego powodu mnie pociąga. Nie mogę się doczekać, żeby zobaczyć, jak daleko zajdę”.

Spojrzenie na Puchar Świata

Chaz Davies nie będzie musiał długo czekać, Mistrzostwa Świata w Electric rozpoczną się w dniach 22–23 marca w Portimao. W tym sezonie Walijczyk zrezygnuje z Endurance, ale jego głównym zadaniem pozostaje trenowanie Alvaro Bautisty, Nicolò Bulega i nowicjusza Adriana Huertasa, kierowcy Aruby w Supersport. Wyjazd do Australii jest już w aktach. „Dzięki nowemu asfaltowi na Phillip Island panowały zupełnie inne warunki niż w przeszłości, to było jak ściganie się na nieznanym torze. Było nieuniknione, że wynik był nieco zaburzony, ale widzieliśmy bardzo interesujące rzeczy…”

„Zwycięski mecz? Spodziewaliśmy się tego.”

„Wszyscy w zespole byliśmy bardzo przekonani, że Nicolò od razu będzie bardzo silny. Dzięki Panigale V2 zrobił wyjątkową różnicę i nawet w testach z Superbike’iem od razu pokazał się z dobrej strony. Dla Alvaro Bautisty było to bardziej skomplikowane odejście. Pochodzi po poważnej kontuzji, która mocno zaważyła na całym okresie przygotowawczym. Ale wraca bardzo szybko, zawsze jest naszym punktem odniesienia. W czwartek i piątek będziemy na torze w Barcelonie przez dwa dni testów. Jestem przekonany, że na tym torze Mistrzostwa Świata tak naprawdę rozpoczną się w dniach 23-24 marca.”

„Nie sądziłem, że zobaczę Reę tak nisko”

„W Australii osobą, która nas najbardziej zaskoczyła, był Jonathan Rea, ale w negatywny sposób. Podczas testów w Jerez i Portimao obserwowałem go przez długi czas z toru, ale nie do końca mnie przekonał. Myślałem, że nie wygra w swoim debiucie w Yamasze, ale spodziewałem się, że znajdę go w okolicach czwartej piątej pozycji. Widzenie go walczącego na dole i dwukrotnie uderzającego w ziemię z dużą prędkością zadziwiło wszystkich, nawet mnie. Ale Australia nigdy nie jest zbyt orientacyjna, wyobraźcie sobie ten rok z asfaltem, o którym nikt nie wiedział. ”