Możliwość zmiany i sprawdzenia siebie. Tak Andrea Ferrazza, 34-latek z Rzymu, widzi nowe Kawasaki Ninja ZX – 4RR Trophy, mistrzostwa, które rozpoczną się w tym roku w kontekście CIV i które sprawią, że będzie jednym z bohaterów. Absolwent prawa, pracownik administracyjny w „życiu codziennym”, Ferrazza ma także wielką pasję do motocykli i ciągłą chęć sprawdzenia się przy każdej okazji. Najnowszym przykładem jest zupełnie nowa seria jednej marki Kawasaki, która zostanie wprowadzona na rynek w tym roku w ramach Włoskich Mistrzostw Prędkości. Mieliśmy okazję usłyszeć o tym kolejnym wyzwaniu, a także prześledzić jego historię.
Andrea Ferrazza, będziesz jednym z zawodników nowego Trofeum Kawasaki. Jak dokonałeś tego wyboru?
Powiedzmy, że chciałem zmiany w stosunku do tego, co robiłem w ostatnich latach. Bieg na 600 m w Pucharze Włoch zawsze był moją kategorią, ale lubię wyzwania. Chciałem się zmienić, ale nie było nic, co nadawałoby się do tej zmiany. Kiedy zobaczyłem to nowe trofeum, wydawało mi się to możliwe. Zawsze jeździłem 600 4 cylindrami, to jest 400, ale 4 cylindry, a więc „bliski krewny” tego, którym zawsze jeździłem. Jest to także kontekst CIV, co zawsze było moim celem.
Dlatego interesująca okazja dla Ciebie.
Tak, szansa na sprawdzenie się, dobre wyniki i próba zdobycia stałego miejsca w CIV. Kiedy w październiku ubiegłego roku wręczali to trofeum, powiedziałem sobie, że to moja szansa, aby zabłysnąć. Wszystko będzie jednak zależeć od wyników, ale myślę, że jest to doskonała odskocznia. Mam także Boccea Moto, dealera Kawasaki, jako sponsora: kiedy usłyszał o tym trofeum, nalegał, abym wziął udział.
„Naturalny” wybór.
Tak, rozmawialiśmy kilka dni po ogłoszeniu i powiedzieliśmy, że to właściwa okazja, aby zrobić coś dobrego. Zarówno ja, jako kierowca Kawasaki, jak i Boccea Moto, jestem związany z marką od około pięciu lat. Mamy wspólny cel, który moim zdaniem jest potężny z tego punktu widzenia.
Andrea Ferrazza, czy ty także polegasz na zespole?
Jestem w DSC Racing w Rzymie, z którym także ścigałem się w zeszłym roku. Dla mnie był to powrót: ścigaliśmy się razem już w 2017 roku, następnie w latach 2018-2022 przeniosłem się do innego zespołu. Wróciłem z nimi, bo potrzebowałem zmiany, która okazała się pozytywna: w zeszłym roku, pomimo kilku odwołanych wyścigów, wszystko poszło dobrze. Gdyby nie zdyskwalifikowali mnie w wyścigu „u siebie”, w którym zająłem 2. miejsce, prawdopodobnie w mistrzostwach zająłbym 3. miejsce, a nie 4. Ale pracowaliśmy dobrze, czasy okrążeń były doskonałe, a w nowych mistrzostwach, w których wszyscy jesteśmy „równi”, jak w przypadku Kawasaki Trophy, możemy wyrazić swoje zdanie.
Obrazy
‘
‘
W mistrzostwach jednej marki różnicę robi kierowca, prawda?
Istnieje wiele opcjonalnych części, ale w zasadzie rower jest taki sam dla każdego. Oprócz tego, że jest to nowość dla wszystkich: moim zdaniem jest to najpiękniejsza rzecz, która pozwala Tobie, jako jeźdźcowi, zrobić małą różnicę. Zarówno pod względem prowadzenia, jak i czułości, regulacji i odpowiedniego ustawienia, nieco trudniej znaleźć w nowym motocyklu.
Jesteś pracownikiem-pilotem, jak radzisz sobie z tą sytuacją?
Jestem urzędnikiem administracyjnym. Kolejne wyzwanie: mam wykształcenie prawnicze, ale zajmuję się księgowością! Ale lubię wędrować i sprawdzać siebie. Potem, kiedy kończę pracę, trenuję, to przez pięć dni w tygodniu, a w weekend, jeśli zajdzie taka potrzeba, jadę też potrenować na pitbike’u. Dla mnie nie ma czegoś takiego jak niemożność zrobienia czegoś, zawsze jest to wyzwanie.
Andrea Ferrazza, cofnijmy się o krok: gdzie zaczyna się Twoja historia motocykli?
Jeszcze jakieś dziesięć lat temu jeździłem szosowo, w tym sensie, że poruszałem się po drogach wyłącznie motocyklem. Zawsze chciałem brać udział w zawodach, ale jako dziecko mój ojciec powiedział mi, że nie, bo to za dużo kosztuje i jest niebezpieczne. Dlatego nigdy nie jeździłem na torze aż do 2007 roku, kiedy zacząłem jeździć w Vallelunga, ale tylko podczas kilku sesji raz w roku z przyjaciółmi.
Następnie zająłeś się wyścigami. Jak nastąpił punkt zwrotny?
W 2012 roku skontaktował się ze mną przyjaciel, z którym nie miałem kontaktu od około dwóch lat i powiedział mi o tym „Mam zamiar wystartować w wyścigu w Vallelunga, jedziesz?”. Pojechałem to zobaczyć, tam poznałem pierwszy zespół, któremu kibicowałem i w tym samym roku pojechałem też na swój pierwszy wyścig. Byłem wtedy studentem prawa, od 2012 do 2016 roku startowałem w jednym, maksymalnie dwóch konkursach rocznie. Prawie jak „nagrody” po ważnych wyrzeczeniach, zważywszy, że jako student nie miałem pensji. Jednak w 2016 roku zdobyłem Trofeum Centaur w kategorii 600 Stock!
Ale wcześniej był duży problem, prawda?
W 2014 roku miałem dość poważny wypadek podczas wyścigu w Vallelunga. Powiedzmy, że poszło dobrze… Tak naprawdę moja rodzina nie zgodziła się, kiedy znów zacząłem biegać! Ale kiedy wyzdrowiałem, znowu wyszedłem.
W 2017 roku rozegrałeś swoje pierwsze pełne mistrzostwo.
Od tego czasu startuję w Pucharze Włoch, Amateur Trophy, najpierw 600 Advanced, a potem 600 Pro. W 2021 roku zająłem 5. miejsce w 600 Pro, 2022 był rokiem 1000, ale to był tylko niefortunny nawias. Nie odnaleźliśmy się i nie układało nam się dobrze, trzeba to przyznać. Wróciłem więc i w zeszłym roku w 600 Pro zająłem 4. miejsce z problemami, o których wspomniałem.
Andrea Ferrazza, jakie są cele na rok 2024?
Moim celem jest pozostać w gronie osób, które idą na całość! Jesteśmy konkurencyjnym zespołem i czuję się dobrze, więc moim celem jest uzyskanie dobrych wyników.