Grand Prix w Katarze pokazało, że Honda wciąż pozostaje daleko w tyle za Ducati i dalej. Luca Marini miał duże trudności i również z tego powodu przed przybyciem do Portimao miał okazję przejechać się w Jerez, korzystając ze słynnych koncesji, które pozwalają HRC na przeprowadzanie niemal bezpłatnych testów. Będąc na pierwszym roku jazdy w RC213V, napotykanie trudności jest rzeczą normalną, jest to część ścieżki, którą zdecydował się obrać, gdy zdecydował się opuścić wygodne siodełko Ducati zespołu VR46.
MotoGP, Marini: wrażenia po testach w Jerez
Kierowca z regionu Marche powiedział, że jest bardzo zadowolony z wrażeń, jakie miał w Andaluzji, gdzie być może obrał właściwą drogę rozwoju, co można potwierdzić na innym torze, takim jak Portimao: „To było wspaniałe – powiedział Motosan.es – spędź dzień, w którym będziesz mógł cieszyć się jazdą na rowerze na innym torze. To był naprawdę dobry test, znaleźliśmy bazę motocykli, która sprawdza się bardzo dobrze w Jerez i mamy nadzieję, że sprawdzi się również tutaj. Ciekawie będzie zobaczyć, jak to będzie wyglądać na innym obwodzie. Po GP w Katarze wprowadziliśmy pewne zmiany, zrozumieliśmy, co nie działa, i staramy się to naprawić. Myślę, że jesteśmy na dobrej drodze. Dla Hondy Portimao to lepszy tor niż Lusail. Myślę, że będziemy bliżej czołówki„.
Marini wyjaśnił, jakie były jego główne problemy z prowadzeniem Hondy: „Moje czucie nie było dobre, szczególnie podczas pokonywania zakrętów. Ze względu na mój wzrost i budowę ciała kładę większy nacisk na opony, co może stanowić problem pod względem temperatury i zużycia. Mój prawdziwy problem dotyczy środka zakrętu w porównaniu do sytuacji, gdy jechałem Ducati. Myślę, że tam jesteśmy obecnie najwolniejsi. Zamiast tego bronimy się w przyspieszaniu i pod tym względem Zarco jest chyba najlepszy na świecie„.
Luca podjął ryzyko jak Marquez
Mówiąc o teście w Jerez, Marini ujawnił, że podczas testu doznał poważnego upadku: „Znalazłem się w niesamowitej sytuacji. Rower był trochę uszkodzony, ale naprawiliśmy go. To był identyczny upadek jak Marquez w Jerez w 2020 roku, kiedy doznał kontuzji. Było to samo, ale na szczęście motocykl mnie nie potrącił. To był bardzo trudny upadek, ale nie odniosłem żadnych obrażeń„.
Dobrze poszło bratowi Valentino Rossiego, któremu w Andaluzji ryzykowała kontuzja. Cztery lata temu kontuzję odniósł tam Marc Marquez, który rozpoczął ciężką próbę, która zakończyła się dopiero po czterech operacjach. Nie obyło się również bez błędów, które niestety nie pozwoliły mu wrócić do 100% formy w innym terminie. Marini może być szczęśliwy, że nie poniósł żadnych konsekwencji fizycznych.
Zdjęcie: Honda