W MotoGP nie zabraknie zdecydowanie ciekawych zmian. Fakt, że Marc Marquez podda się próbie na pokładzie Ducati, wyraźnie wywołał zamieszanie. Już teraz szaleją zakłady na jego kandydaturę do mistrzostw świata 2024: jeśli chodzi o tytuły, w obecnym MotoGP nikt nie jest mu nawet bliski, ale to wciąż przedwczesne dyskusje. Nie należy jednak lekceważyć faktu, że Franco Morbidelli jest teraz także na orbicie Ducati, szukając odkupienia po trudnych latach, zaś Fabio Di Giannantonio musi potwierdzić dobre rzeczy, które widzieliśmy pod koniec 2023 roku. Co możemy powiedzieć o Johannie Zarco i Luca Marini przeniósł się do Hondy, a Alex Rins zajął się projektem Yamaha? Przeanalizujmy każdą z tych zmian w MotoGP.
Marc Marquez, z Hondy do Ducati
Jest to z pewnością najbardziej uderzająca i oczekiwana zmiana, która przykuła uwagę już pierwszego dnia testów w Walencji. Marc Marquez zamknął długi i ważny rozdział w Hondzie, z którą spędził praktycznie całą swoją karierę w MotoGP, podejmując zdecydowanie interesujące wyzwanie. Ducati, motocykl do pokonania i zespół satelitarny, doświadczenie, którego nigdy nie miał w najwyższej klasie. Marquez, który doszedł do siebie po trzech latach naznaczonych problemami fizycznymi, ma już 30 lat i teraz chce sprawdzić się na bardzo konkurencyjnym rowerze, szukając także odpowiedzi na swój temat. Wielokrotny mistrz MotoGP, który w przyszłym roku dołączy do swojego brata Alexa po straconej szansie w 2020 roku, chce tam pojechać z przodu. Jednak pierwsze razy i pierwszy uśmiech Ricardo Tormo wydają się być ważnymi znakami na rok 2024.
Franco Morbidelli, z Yamahy na Ducati
Kolejnym, który szuka odkupienia, jest z pewnością mistrz Moto2 2017. Od czasu kontuzji w połowie 2021 roku Franco Morbidelli, który zaledwie rok wcześniej zakończył wyścig jako wicemistrz MotoGP i najlepszy zawodnik Yamahy, stał się cieniem samego siebie. Czy to tylko kwestia trudnej Yamahy, czy też od niego to zależy? To chyba najważniejsze pytanie, na które „Morbido” stara się odpowiedzieć po dość skomplikowanych sezonach. Okres na M1 dobiegł końca, już podczas testów MotoGP w Walencji rzymski kolarz miał okazję wypróbować Desmosedici w barwach Pramac, zespołu, który ma najnowszą dostępną wersję. W testach nie błyszczał pod względem czasów, ale dla wielu nie to było celem. Czy w 2024 roku ponownie zobaczymy Morbidelliego w górnych obszarach, bohatera roku zemsty?
Alex Rins i Honda w Yamasze
Szczególny wybór należy jednak do hiszpańskiego kierowcy, który odnawia swoje zaufanie do japońskich marek. Po Suzuki przeniósł się do Hondy, w przyszłym roku będzie pracował w Yamasze, trzeciej innej marce w ciągu trzech kolejnych sezonów. Jednak niewiele można powiedzieć o jego sezonie w Golden Wing: triumf w Austin, kilka bardziej skomplikowanych rund i wreszcie poważna kontuzja w MotoGP Sprint w Mugello wyróżniają się. Ze słów Alexa Rinsa, które powtórzył także Lucio Cecchinello, wynika jednak, że Honda pomimo początkowych obietnic nigdy nie przekazała mu żądanych materiałów. Prawdopodobnie to był punkt, który przekonał Rinsa do szukania gdzie indziej i ostatecznie podpisania kontraktu z Yamahą. Podobnie jak za czasów Suzuki, oficjalny zespół i co za tym idzie większe słuchanie w zakresie wskazań i komentarzy. Ciekawie będzie zobaczyć, czy jego przybycie pomoże domowi trzech kamertonów.
Luca Marini, z Ducati do Hondy
26-latek z regionu Marche stanie się jednym z najbardziej referencyjnych kierowców Hondy. Tak naprawdę mówimy o jego przybyciu do zespołu fabrycznego wraz z Joanem Mirem, mając za sobą zaledwie rok doświadczenia na pokładzie RC-V. Szczególnie ciekawe wyzwanie dla byłego VR46, który przejdzie z zespołu satelitarnego w MotoGP do oficjalnego zespołu. Alberto Puig podkreślił już precyzję w komentarzach Luca Mariniego, zaangażowanego w rozwój motocykla, który obecnie ma wyraźne trudności. To jest tak naprawdę największy priorytet, aby nie popełniać błędów w rozwoju, także w oparciu o informacje od nowicjuszy. Ulepszeń z pewnością nie będzie widać w bardzo krótkim czasie, ale ciekawie będzie obserwować postępy Mariniego w Hondzie.
Johann Zarco, z Ducati do Hondy
Doświadczony francuski zawodnik, weteran czerwonej drużyny, zamiast ostatniego sezonu w MotoGP przed Superbike, wybrał dwuletni kontrakt z LCR i Hondą. Taka była w istocie hipoteza Johanna Zarco, co później potwierdzili liderzy Ducati. Dwukrotny mistrz Moto2 wybrał zatem inną ścieżkę, tym razem podpisując kontrakt na pełny etat z zespołem, w którym przeprowadził kilka zastępstw po przedwczesnym rozwodzie z KTM w 2019 roku. Zarco opuszcza motocykl odnoszący największe sukcesy w MotoGP, z którym współpracował spędziłem w tym roku. Zdjęto także ciężar pierwszego zwycięstwa, które wydawało się nigdy nie nadejść, aby rozpocząć projekt z jednym z motocykli znajdujących się obecnie w najtrudniejszej sytuacji. Jego doświadczenie może być bardzo pomocne dla Hondy w powrocie na szczyt.
Fabio Di Giannantonio, z Ducati do… Ducati
W przypadku tego ostatniego zmiana dotyczy jedynie koloru barwy jego Desmosedici. Rzeczywiście, Fabio Di Giannantonio był bliski pożegnania się z MotoGP, zanim zmiany Marqueza i Mariniego pozostawiły wolne miejsce w VR46 byłemu zawodnikowi Gresiniego. Nie można zaprzeczyć, że 25-letni Roman miał trudności z przystosowaniem się do Desmosedici aż do swojego wyczynu pod koniec sezonu 2023, który zapewnił mu także zwycięstwo w GP i trzy miejsca na podium. Jak wspomniano, rower się nie zmienia, więc będzie to punkt wyjścia na przyszły rok. Doskonały stan formy, który zostanie potwierdzony jako główny bohater również w 2024 roku.
Zdjęcie: Valter Magatti