To był trudniejszy debiut niż oczekiwano dla Filippo Farioli, jedynego włoskiego debiutanta w Moto3 w właśnie zakończonym sezonie. Różne rzeczy nie działały, młody człowiek z Bergamo miał trudności, aż do osiągnięcia konkretnych postępów, które można było zaobserwować dopiero w trzech ostatnich GP, kiedy wszystko zaczęło się odwracać. Ostatnio było trochę żalu, ale to całe doświadczenie, które były Tech3 zabierze ze sobą na wyzwanie w 2024 roku jako pierwszy „Farioli na Hondzie”. To rower ekipy SIC58, do którego zaczął się już aklimatyzować w pierwszych testach Pirelli przeprowadzonych w Walencji. Jest zbyt wcześnie, aby wyciągać wnioski, ale jest to pozytywny punkt wyjścia. Pod koniec naszego wywiadu mieliśmy okazję podsumować sezon.
Filippo Farioli, trudny debiutancki rok za Tobą.
Ten rok nie poszedł zbyt dobrze, nie tak, jak myślałem, zarówno z powodu pewnych rzeczy z mojej strony, ponieważ też popełniłem błędy, jak i z powodu wewnętrznych problemów w zespole. Było mi dość trudno znieść to psychicznie i moralnie. Szkoda, że dopiero w trzech ostatnich wyścigach nastąpiła pewna poprawa. Chcę jednak widzieć pozytywne strony: nauczyłem się tras, ukończyłem z najlepszymi wynikami, a to wszystko sprawiło, że trochę bardziej otworzyłem oczy. Już z większą pewnością patrzymy na kolejny sezon, dla mnie będzie to rok fundamentalny i decydujący.
Przeprowadziliście już pierwsze testy z SIC58, jak wyszły?
Przede wszystkim od razu dobrze się dogaduję z zespołem: jest to atmosfera rodzinna, bardziej spokojna i spokojna, na pewno mi to bardzo pomoże. Oczywiście mówimy o teście, który był potrzebny przede wszystkim, aby zyskać pewność siebie w zespole. Jeśli chodzi o motocykl, jeździłem Hondą 2023, aktualizacje dotyczące owiewek, wydechów, silnika i wszystkiego pojawią się podczas przyszłorocznych testów, tam zobaczymy prawdziwą różnicę w stosunku do KTM. Jednak patrząc na opony, jadąc tym samym motocyklem, Honda dokonała dość ważnego skoku w przypadku Pirellis, ale czekamy na ostateczną wersję, aby naprawdę zrozumieć, w jakim punkcie jesteśmy.
Jak znalazłeś ten rower?
Podejście było bardzo pozytywne, szczerze mówiąc, nie spodziewałem się, że od razu znajdę dobre samopoczucie. Jazda jest zupełnie inna niż na KTM, więc mój styl zawsze był bardziej „w stylu KTM”. Mimo to jednak szybko się zaaklimatyzowałem i bardzo się z tego cieszę, nie sądziłem, że od razu tak dobrze sobie poradzę, a właściwie to przeszło nawet oczekiwania. Do testów należy zawsze podchodzić z przymrużeniem oka, ale sezon kończy się już w nowym zespole i na rowerze, na którym będziesz jeździć, więc masz pół pomysłu.
Farioli z Hondą, dobre wyzwanie, prawda?
[risata] Tak, jestem pierwszy, antagonista! Od czasu do czasu trzeba zrobić wyjątek.
Jakie były najważniejsze zmiany w przejściu z KTM na Hondę?
Zaskoczyło mnie to, że Hondą można osiągnąć tak dużą prędkość w środku zakrętu. Przede wszystkim rower skręca już po puszczeniu hamulców, jednak wadą jest silnik. Jestem jednak pewien, że na pewno w przyszłym roku Honda wprowadzi dość poważną aktualizację.
Filippo Farioli, jak podobały Ci się Pirellis?
Zrobiły na mnie dobre wrażenie, opony spisują się bardzo dobrze i czuć różnicę w porównaniu do Dunlopów, zwłaszcza na latającym okrążeniu. To znacznie bardziej miękka opona, która pozwala na więcej. Jedną rzeczą, nad którą musimy więcej popracować, jest degradacja. W zasadzie nigdy w tym roku nie było, nawet w Walencji swoje najszybsze okrążenie w wyścigu ustanowiłem na przedostatnim okrążeniu, w wyścigu w bardzo szybkim tempie. Pirelli natomiast ma tego sporo: kiedy zaczynasz robić 10-11-12 okrążeń, opona zaczyna mocno spadać, mówi się o różnicy nawet sekundy w porównaniu z nową oponą. W przyszłym roku z pewnością zobaczymy większy wybór mieszanek, ale także więcej strategii i więcej pracy w wolnych treningach, aby dobrze przygotować się do wyścigu.
Mimo, że był koniec listopada, pogoda Wam dopisała. Jak podobał się nowy asfalt?
Weekend był idealny. Rano między 8.30 a 9.00 było bardzo zimno, ale poza tym wszystko poszło dobrze. Łącznie z torem, nawet jeśli było trochę dziwne: był szybszy, miał większą przyczepność, ale gdy tylko przesadziłeś, upadłeś. Stary asfalt pozwalał na więcej, nowy wręcz karał, a upadków było naprawdę dużo. Numer 4 jest typowy, jest pierwszy z prawej strony po wielu zakrętach w lewo, ale w porównaniu do poprzednich lat było więcej wypadków. Podobnie jak w Katarze są nowe, szersze krawężniki, powiedzmy „samochodowe”: to pozytywna rzecz, ponieważ wiesz, że to jest granica toru, a jeśli przekroczysz ten próg i mocno wrócisz na krawężnik, ugniesz się obręcz. Oprócz tego, że praktycznie eliminuje problem limitów torów i zielonych przejazdów.
Filippo Farioli, czy podczas testów wykonywałeś atak czasowy, żeby to wypróbować, czy wolałeś to zostawić w spokoju?
Tak i nie, w tym sensie, że celem testów było zdobycie zaufania do zespołu, zrozumienie, jak on pracuje i naprawienie motocykla z nowymi oponami. Dlatego też ostateczne stanowisko nie zmieniło mnie zbytnio. Przede wszystkim chciałem zrozumieć, że w Barcelonie testowałem opony, ale z KTM, więc musiałem je poznać na tym rowerze i dzięki temu zrozumieć, nad czym pracować przed Portimao. Oczywiście zawsze chcę dać z siebie wszystko na torze, ale to był jeden z przypadków, w których nie szukałem ataku czasowego. W końcu zrobiłem jeden, ale sam, aby zrozumieć, co mogę zrobić, ale cele były inne.
Ogólnie rzecz biorąc, czy możemy uznać testy za dobry punkt wyjścia?
Absolutnie, zarówno na poziomie emocjonalnym, jak i ogólnie na temat klimatu w zespole, w tym podczas pracy z moim kolegą z drużyny. Zawsze lubię się ze wszystkimi dogadywać, ale podszedłem do tego trochę sceptycznie: na razie wszystko jest w porządku, zobaczymy, kiedy pójdziemy dalej… Mam oczywiście nadzieję, że wszystko tak pozostanie, ale zobaczymy. Na ten moment jednak były to dla mnie bardzo pozytywne testy.
Jak to jest wrócić do włoskiego zespołu, a zatem „u siebie”?
Nie ścigałem się z włoską drużyną od pięciu lat. Miło, bardzo miło znów mieć do czynienia z Włochami, naprawdę się z tego cieszę.
Filippo Farioli, jakie są teraz plany?
Następny sezon będzie dla mnie bardzo ważny, więc tej zimy muszę dużo pracować, aby przyjechać na sezon jak najlepiej przygotowany. Trochę odpocząłem po testach, niedługo wracam do treningów. Następnie zaprosili mnie na 100 km Mistrzostw, które tym razem odbędą się w styczniu, więc kiedyś pojadę na ranczo. Jednak faktyczne przygotowania będą teraz fizyczne, jest za zimno na jazdę, ale w styczniu znowu zaczniemy jeździć. Pojadę też do Hiszpanii, ale w grudniu pojadę u siebie, zrobię trochę crossu, płaskiego toru.
Nad czym będziesz musiał popracować w przyszłym roku?
Zdecydowanie będę musiał zmienić swoją mentalność, więc będę musiał popracować nad głową, nad umysłem, na czym będę musiał się najbardziej skupić, ponieważ nie ma sensu zaprzeczać temu, co robi różnicę. Oczywiście pod względem fizycznym będę musiał przybyć na pierwszy wyścig jeszcze bardziej przygotowany.
Czy masz już jakieś cele na rok 2024?
Chcę być jak najdalej z przodu, chcę walczyć o podium lub wygrywać wyścigi. Zobaczymy coś już po pierwszych testach, ale z pewnością pierwsze prawdziwe odpowiedzi przyjdą podczas swobodnych treningów pierwszego GP. Takie są jednak cele i zobaczymy, czy mi się to uda.
Zdjęcie: Valter Magatti