Davide Stirpe był bliski marzenia o rywalizacji w pełnym wymiarze godzin w Mistrzostwach Świata, ale nigdy tego nie osiągnął. Nigdy jednak nie stracił serca. Praca na budowie kształtowała jego charakter od najmłodszych lat. Trudności, wysiłek, poświęcenie uczyniły go silniejszym i przez lata odgrywał wiodącą rolę we Włoszech. Dziś ma 30 lat, jest technikiem FMI i kierowcą testowym MV Agusta.
Davide Stirpe, jak zacząłeś przygodę z motocyklami?
„Pewnego dnia jako dziecko pojechałem z ojcem na tor Torricola zobaczyć się z synem kolegi z jego jazdy. Jestem z Rzymu i było blisko mojego domu. Iskra się zapaliła. Najpierw wypożyczyliśmy mini rower, a po jakimś czasie kupiliśmy jeden. Zacząłem ścigać się, gdy miałem 8 lat i od razu złamałem nadgarstek w swoim pierwszym wyścigu”.
Ale nie poddałeś się.
“Absolutnie nie. W następnym roku byłem już w siodle. Biegałem z bankomatem, który był całkowicie oryginalny, więc nie byłem w stanie uzyskać świetnych wyników, ale i tak było fajnie. Następnie, w wieku około 12 i 13 lat, pojawiły się Metrakity. Zaproponowali mi ściganie się wypożyczonym motocyklem. Natychmiast trzeci, bez żadnego zespołu: tylko ja i mój ojciec, podczas gdy wszyscy pozostali mieli zespół do pomocy. Importer Metrakit postanowił mi pomóc, aby utrzymać mnie przy życiu i postawić się w świetle. Następnie wybrałem trofeum Aprilia Junior GP i zostałem zabrany, ale w międzyczasie zaoferowano mi trofeum Hondy 125GP i CIV 125. Przyciągnęły mnie znacznie bardziej i wybrałem tę ścieżkę”.
Powinieneś wtedy wylądować na Mistrzostwach Świata, ale co się stało?
„W Honda Trophy od razu dobrze wystartowałem. W trzecim wyścigu sezonu, w Magione, wywalczyłem pole position, zwycięstwo i najszybsze okrążenie. Zrobiłem też CIV i pomimo tego, że miałem motocykl trofeum, a więc gorszy od innych motocyklistów, udało mi się zostać zauważonym. Miałem zaledwie 14 lat i wydawało mi się, że czeka mnie dobra przyszłość. Martinelli i Bedon chcieli, żebym przejechał rok CIV z KTM, a potem zabrał mnie na mistrzostwa świata, ale ten motocykl miał problemy i nie miał CIV. Więc w tym roku również startowałem na Hondzie. Martinelli i Bedon sprawili, że zadebiutowałem w Mistrzostwach Świata jako dzika karta w Indianapolis z KTM i chcieli mnie zabrać do przodu, ale nie było warunków. Nic nie zostało zrobione. Poza tym mam Miałem też kolejną szansę na awans do mistrzostw świata”.
Który?
„Wziąłem udział w wyścigu CEV jako dzika karta, a Emilio Alzamora zgłosił się, aby pozwolić mi ścigać się Aprilią. Jego propozycja była ciekawa, a budżet stosunkowo niski, ale i tak potrzebowali stu tysięcy euro na sezon. Moja rodzina nie mogła ich znaleźć, więc okazja również zniknęła. W czasie 125 nadal wygrywałem Honda Trophy, zdobyłem także dziką kartę w Mugello i kilka dobrych wyników w CIV”
Czy wtedy wylądowałeś na 600?
„Tak dla European Stock 600, wspaniałych mistrzostw, które można było zrobić nawet przy ograniczonym budżecie i zebrałem wiele satysfakcji. Z 600 dwukrotnie wygrałem Honda 600 Trophy, a także brałem udział w Mistrzostwach Świata Supersport, ale ścigając się z bardzo prywatnym zespołem, można było uzyskać wyniki przeciwko takim zespołom jak Puccetti, Evan Bros i wszystkim innym wielkim nazwiskom. Nadal zająłem trzecie miejsce w European Challenge. W 2016 roku wylądowałem w MV Agusta w CIV Supersport”.
Następnie zebrał wielkie sukcesy w CIV Supersport.
„Wygrałem dwa włoskie tytuły, dwa razy byłem drugi i raz trzeci. Poza tym zrobiłem kilka dzika karta w Mistrzostwach Świata Supersport, ale najważniejsze, że swoją pasję przekułem w zawód, bo do lat 2017-2018 zawsze pracowałem”.
Jaką pracę wykonywałeś?
„Mój tata miał firmę budowlaną. Wstawałem o piątej rano i pracowałem na budowie do południa, po czym od razu poszedłem na siłownię, żeby trenować do ósmej wieczorem: to było moje życie. Kiedy odbywały się wyścigi, obozowicze wyjeżdżali w środowe wieczory. Wygrałem wyścig CIV, ale w poniedziałek rano od razu byłem na budowie. Mieszałem głęboko różne emocje”.
Czy był bardzo ciężki?
„Tak, ale dziękuję ojcu za to, że mnie do tego skłonił, za to, że nauczył mnie ducha poświęcenia, za to, że pozwolił mi zrozumieć, jakie są prawdziwe wartości życia i że zawsze twardo stąpam po ziemi. Teraz często bywam w pracy, czasem trenuję o północy, ale mi to nie przeszkadza, robię to z przyjemnością. Bardzo się cieszę, że mogę pracować w motocyklu”.
Patrząc wstecz na swoją przeszłość, czy czegoś żałujesz?
“Pewno. Moim marzeniem było ściganie się w mistrzostwach świata i nie udało mi się tego osiągnąć. Zrobiłem coś dobrego w Supersporcie, ale gdybym ścigał się z lepszymi zespołami, mógłbym w pełni pokazać swój potencjał, ale nadal jestem zadowolony z tego, gdzie dotarłem przy bardzo małych zasobach i dużym wysiłku”.
Co będziesz robić w sezonie 2023?
„Mam różne możliwości między CIV Supersport, CIV Superbike i innymi mistrzostwami. Oceniam i mam nadzieję zdefiniować programy do końca miesiąca”.
