Ogłuszająca cisza. 6 lutego wygasł przetarg na wygranie toru wyścigowego w Syracuse, a wynik powinien być znany już 7 lutego, ale panuje absolutna cisza: żadnych wiadomości, komunikatów prasowych, a nawet postów w mediach społecznościowych. Najbardziej totalne nic. Jeśli wszystko milczy, najwyraźniej nie było żadnych ofert. Zadzwoniliśmy do Libero Municipal Consortium of Syracuse i otrzymaliśmy potwierdzenie. Również tym razem, podobnie jak poprzednio, nikt nie zgłosił się, by kupić historyczny sycylijski tor.
I pomyśleć, że można było go mieć za około 3 miliony euro, czyli znacznie mniej niż pięć i pół miliona w 2020 roku. Teraz nie wiadomo, czy tor wyścigowy Syracuse zostanie ponownie wystawiony na aukcję po niższej cenie cena lub co jeszcze się wydarzy. Jeśli jakikolwiek przedsiębiorca jest zainteresowany, może skontaktować się z Konsorcjum Miejskim Libero w Syrakuzach, które z radością zapewni przyszłość tej elektrowni.
Tor ma 5295 metrów długości i jest naprawdę bardzo piękny, pełen technicznych zakrętów, ale jest opuszczony od kilku lat. Potrzebny byłby większy remont, ale i tak zaczynalibyśmy od dobrych podstaw. Prawdopodobnie najpierw pandemia, potem wojna, a potem światowy kryzys gospodarczy powstrzymał potencjalnych inwestorów. Jednak jest to moment silnego wzrostu dla włoskiego i międzynarodowego sportu motorowego. Inne zakłady są w pełnym rozkwicie z bogatym programem zajęć sportowych i działań związanych z badaniami, szkoleniem i testowaniem zarówno samochodów wyścigowych, jak i drogowych oraz motocykli.
Co za bajka Marco Simoncelli! Ilustrowana historia „58” również w sprzedaży na Amazon Books

