Mirko Gennai mógłby zapisać się w historii Mistrzostw Świata Supersport 300. W zeszłym roku wygrał ostatni wyścig sezonu na Yamasze i gdyby w tym roku udało mu się powtórzyć swój wynik w pierwszym na Kawasaki, byłby pierwszym zawodnikiem, który osiągnął dwa kolejne sukcesy z dwoma różnymi producentami motocykli w tej kategorii. Są tam wszystkie warunki. Jego zespół, MTM, jest aktualnym mistrzem świata i jest powszechnie uważany za najsilniejszy zespół w mistrzostwach. W zeszłym roku w Barcelonie Mirko Gennai w pierwszym wyścigu wspiął się na trzeci stopień podium, a w drugim wyścigu zwyciężył.
Mirko Gennai, ścigasz się dla czołowej drużyny i wszyscy uważają cię za faworyta do tytułu mistrza świata Supersport 300. Jaki to na ciebie wpływa?
„Bez wątpienia ściganie się dla takiego zespołu jak MTM ekscytuje mnie, sprawia mi wiele przyjemności i jeszcze bardziej motywuje do dania z siebie wszystkiego. To, że jestem uważany za faworyta, niewiele mi jednak mówi. Dla mnie w tym roku zaczynamy od zera, ponieważ zmieniłem wiele rzeczy: rower i zespół. Testy wypadły naprawdę pozytywnie. Postaram się pozostać w czołówce i walczyć o mistrzostwo.”
Jak przebiegało przejście z Yamahy na Kawasaki?
„Myślałem, że będzie znacznie trudniej, ale od razu poczułem się komfortowo na rowerze. Pierwsze podejście było od razu dobre i nie napotkałem żadnych szczególnych trudności.
W zeszłym roku walczyłeś o tytuł, a potem zająłeś trzecie miejsce. Jaki był kluczowy moment?
„Zdecydowanie w Aragonii z dwiema karami za długie okrążenia, które moim zdaniem były niesprawiedliwe, w przeciwnym razie walczyłbym o tytuł do końca. Szkoda, że tak się stało, ale ta sytuacja wzbudziła we mnie wielkie pragnienie odkupienia”.
Kogo uważasz za faworyta oprócz siebie?
„Przede wszystkim mój kolega z drużyny Loris Veneman następnie Inigo Glesias, który wraca do 300, Matteo Vannucci, Bruno Ieraci i wielu innych. Poziom jest bardzo wysoki: w tym roku jest mnóstwo konkurencyjnych kierowców”.