Superbike musi wrócić do swoich początków, aby na nowo odkryć klucze do sukcesu, który w latach 90. pozwolił tym mistrzostwom świata, które rozkwitły od zera, stać się jedną z najbardziej lubianych i obserwowanych serii w sportach motorowych jako całości. W przeszłości ściganie się na torach o starożytnej i niesamowicie fascynującej duszy, takich jak Brands Hatch, Monza i Imola, było jednym z filarów. To nie przypadek, że w tych scenariuszach doświadczano najbardziej ekscytujących wyzwań, które wywarły wpływ na wyobraźnię entuzjastów, przed tłumami godnymi F1.
Niestety, dziś z tryptyku pozostała tylko Imola. Awaria z 2019 roku, w zalewie deszczu i kontrowersjach wokół adekwatności toru w deszczową pogodę, to rana, która krwawi od lat. W końcu post się skończył, Superbike znalazł jedną ze swoich kołysek i ostatecznie swoją duszę. Publiczność dobra, mimo niefortunnego terminu i niemożliwych upałów, ale przede wszystkim fantastyczne widowisko, które w mgnieniu oka umiliło dyskusje o przepisach technicznych, limitach wagowych, obrotach silnika i „wyjątkowym” zwycięzcy. Nawet F1 wywyższa się na torach o starożytnym sercu, Superbike, który narodził się tam jeszcze bardziej. Na razie powrót do Brands Hatch i Monza jest odległą możliwością, ale Imola znów powraca. Więc trzymajmy się jej, proszę.
O ocenę reedycji poprosiliśmy Pietro Benvenuti, Toskańczyka z Volterry, generalnego managera toru wyścigowego Imola. Ale przede wszystkim, czy i jak małżeństwo z Superbike może być kontynuowane.
Ponad 53 tysiące widzów, mimo niecodziennej daty w środku upalnego lipca. Zadowolona?
„Upał, który szalał w weekend, nie pomógł nam. Ucierpialiśmy też z powodu blokady autostrady A14 i innych problemów związanych z tym okresem. Mogliśmy spodziewać się więcej, ale i tak jesteśmy zadowoleni. Imola zaprezentowała bardzo żywy i pełny padok”
W 2019 roku miłość do motocykli Superbike rozbiła się między deszczem a kontrowersjami. Czy to restart?
“Zdecydowanie. Dorna pochwaliła nas za sposób zarządzania częścią sportową. W rzeczywistości nie było żadnych problemów, żadnych czerwonych flag podczas wyścigów, a biorąc pod uwagę, jak zatłoczone są kategorie WorldSBK, nie jest to zbyt częste. Co więcej, z czego jesteśmy bardzo dumni, piękno toru Imola pozwoliło publiczności zobaczyć fantastyczne wyścigi. Trzy wyzwania Superbike były zacięte, z wieloma bohaterami: najpiękniejsze w całym sezonie”.
Superbike otwiera się na inne światy: w piątek odbył się koncert z Placebo. Nieźle poszło?
„Muzyka i sporty motorowe miały dotychczas różnych odbiorców i ta mieszanka trochę nas martwiła. Zamiast tego eksperyment poszedł bardzo dobrze, arena była pełna, widok wspaniały. O godzinie 19.00, na kilka godzin przed startem, mimo tropikalnego upału ustawiły się już bardzo długie kolejki: niestety w okolicy było słońce, ale ludzie przybyli z dużym wyprzedzeniem. Ponadto dzięki współpracy Dorny zadbaliśmy o to, aby korytarze wejściowe na koncert przechodziły przez pit lane. W ten sposób miłośnicy muzyki, którzy być może nigdy wcześniej nie widzieli motocykli, mogli z bliska przyjrzeć się pracy mechaników. To był dobry moment, w który zaangażowali się wszyscy, nawet zawodnicy Mistrzostw Świata. Tak, to połączenie wyszło świetnie”.
Jaki wpływ na terytorium gwarantuje WorldSBK?
– Dane będziemy mieć pod koniec roku. Będziemy monitorować wpływ wydarzenia na obiekty noclegowe (które zostały wyprzedane w promieniu 30 km, wyd.) pociągi i tyle. W każdym razie, przez kilka dni, w okresie, w którym wszyscy uciekają z miasta, przywozimy dziennie po 20-25 tys. osób. To niezłe liczby. Między innymi Superbike przywrócił uśmiech i zasoby obszarowi, który wciąż nosi rany po poważnej powodzi w maju ubiegłego roku”.
Faktem jest, że połowa lipca nie wydaje się idealną datą dla Imoli…
“W ciągu zaledwie sześciu tygodni, na bardzo małym, przylegającym do siebie obszarze geograficznym, zorganizowaliśmy trzy światowej klasy imprezy motocyklowe: Superbike w Misano (4 czerwca) i Imola (16 lipca) oraz MotoGP w Mugello (11 czerwca). Jest to nadmierne stłoczenie, ponieważ ludzie, zwłaszcza w obecnym momencie ekonomicznym, nie mają środków na pokrycie kosztów tak bliskich zobowiązań. Uważamy więc, że konieczne będzie otwarcie stołu wieloosobowego, my i inne obwody, z Dorną. Między innymi mamy tę przewagę, że promotor MotoGP i Superbike jest ten sam. Jesteśmy przekonani, że ujednolicenie i racjonalizacja kalendarza byłaby wielką korzyścią dla wszystkich. Ale trzeba się ruszyć, bo F1 i inne serie samochodów mają już daty. Motocykle ryzykują spóźnienie.
