Mistrzostwa Świata Superbike 2024 rozpoczęły się w Australii i oczywiście Remy Gardner był szczególnie zmotywowany, aby dobrze spisać się w swojej ojczyźnie. Na nieszczęście dla niego i zespołu GYTR GRT Yamaha wszystko nie poszło gładko. Po zachęceniu do wolnych treningów i Superpole (7. raz) w pierwszym wyścigu został znokautowany przez Axela Bassaniego i przeszedł na emeryturę. Wyścig Superpole był bardzo dobry, zajął 6. miejsce, ale w drugim wyścigu znów miał pecha.
Nie udało mu się uniknąć zderzenia z Jonathanem Reą, który upadł przed nim i w końcówce znalazł się z uszkodzonym motocyklem. Pojawiła się czerwona flaga i miał szansę na wznowienie wyścigu, ale z ostatniej pozycji. Wróciła na 9. miejsce, co jest niezłym wynikiem. Z pewnością miał potencjał, aby osiągnąć więcej w rundzie na Phillip Island.
Superbike Phillip Island, Gardner miał duży potencjał
Mistrz Moto2 2021 jest nieco rozczarowany tym, jak poszło w Australii: „Kwalifikacje wypadły pod każdym względem pozytywnie, chociaż nie były wyjątkowe. Start z siódmej pozycji nie był zły. Niestety na starcie musiałem zamknąć przepustnicę, aby uniknąć kontaktu i straciłem trochę gruntu. Poczułem, że mam dobrą prędkość i próbowałem ustawić się w jak najlepszej pozycji, ale z kolei 10 Bassani mnie uderzyło i w efekcie się rozbiłem„.
Bassani przyznał się do swojej odpowiedzialności za to, co się stało i podczas pierwszego wyścigu został ukarany karą za długie okrążenie. Gardner był zdeterminowany, aby zrehabilitować się w niedzielę i rano znów się uśmiechał, ale w drugim wyścigu nie miał szczęścia: „Powiedzmy, że to nie był nasz weekend. W wyścigu sprinterskim stoczyliśmy kilka dobrych pojedynków, tempo było bardzo dobre, niestety mimo świetnego tempa nie udało nam się zająć miejsca w pierwszej trójce. Poczułem, że mogliśmy spróbować jeszcze raz w drugim wyścigu, ale nie byłem w stanie ominąć motocykla Jonathana Rei, a także doznałem pewnych uszkodzeń motocykla. Czerwona flaga dała nam kolejną szansę, ale musiałem zacząć od końca stawki. Uważam, że to niesprawiedliwe, ale zasady to zasady. Mimo że chłopaki wykonali fantastyczną robotę, przygotowując mnie do ponownego startu, motocykl nie był w porządku, ale mimo to udało nam się zdobyć cenne punkty„.
Odkupienie w Barcelonie?
To normalne, że zawodnik zespołu GYTR GRT Yamaha jest zgorzkniały z powodu postępów w rundzie u siebie, ale może przynajmniej zadowolić się pokazaniem dobrej rywalizacji: „Szkoda, że nie udało nam się wykorzystać naszego potencjału wyścigowego, ale musimy wyciągnąć pozytywne strony z weekendu. Prędkość była na odpowiednim poziomie, wykonaliśmy świetną robotę i naładowani energią wyruszyliśmy do Barcelony„.
Nieco lepiej spisał się jego kolega z drużyny Dominique Aegerter, który zdobył 19 punktów (wobec 8 Remy’ego). Ogólnie rzecz biorąc, zespół Filippo Contiego opuścił Phillip Island ze świadomością, że może bardzo dobrze spisać się w sezonie SBK 2024.
Zdjęcie: GYTR GRT Yamaha