Zespół Kawasaki Puccetti Racing będzie także zaangażowany w mistrzostwa World Superbike i World Superbike w roku 2024. Ubiegły sezon był z różnych powodów trudny, w nowym widać chęć powrotu do osiągania wyników zgodnych z oczekiwaniami zespołu, który w obu kategoriach pokazał już, na co go stać. Rozmawialiśmy o tym z Manuelem Puccettiem.
Superbike-Supersport: Manuel Puccetti rozmawia z Corsedimoto
Dla zespołu Puccetti pierwsza runda 2024 na Phillip Island nie wypadła dobrze (0 punktów), między trudnościami w SBK a pechem w SSP. Jak skomentujesz ten początek?
„W Supersport byliśmy pewni, że przynajmniej powalczymy o podium, dobrze pracowaliśmy przez całą zimę. Niestety Oncu nie był w stanie ustanowić dobrego czasu w kwalifikacjach i w pierwszym wyścigu został uderzony na drugim zakręcie przez van Straalena, który wycofywał się. W drugim wyścigu wystartował z 14. pozycji, a po kilku okrążeniach był od 8. do 9., ale upadek Manziego spowodował, że wylądował na trawie i zajął 16. miejsce. Miał pecha, wpływ na niego mieli inni jeźdźcy. Celem jest odkupienie się w Barcelonie, gdzie w 2022 roku zdobyliśmy podwójne podium i jestem pewien, że będziemy mogli ponownie powalczyć o podium. Pod koniec treningu wolnego Rabat miał 1,3 straty do lidera, nieźle, ale poziom Superbike jest tak wysoki, że taka różnica plasuje Cię na 18. miejscu. W drugim wyścigu byliśmy blisko punktów, zajmując 16. miejsce. Mamy dobry rower, Lowes to pokazał, ale debiutujemy z pakietem fabrycznym, który musimy zrozumieć i rozwinąć, śledząc krok po kroku to, co robi oficjalny zespół. Postaramy się dać z siebie wszystko.”
Jak Can Oncu radzi sobie ponad 3 miesiące po delikatnej operacji lewego ramienia?
„Powiedzieli nam, że po operacji powrót do najlepszej formy zajmie 6 miesięcy. Powinien więc być na 100% po Assen i Misano. Obecnie jego forma wynosi około 70%, co jest już lepsze niż kondycja, jaką miał podczas ostatniego wyścigu w zeszłym roku w Jerez, kiedy w cudowny sposób stanął na podium. Na teście w Australii brakowało mu 4 dziesiątych do najlepszego czasu, a byłby to 2, gdyby nie anulowanie jego czasu ze względu na czerwoną flagę. Stan znacznie się poprawił, potrzebuje kilku miesięcy na dokończenie rehabilitacji. Są szczęśliwi, że widzi go na boisku rywalizującego z drużyną i nie możemy się doczekać, aż wróci do pełnej formy, ponieważ to chłopak, który na to zasługuje i jest niesamowicie utalentowany. Otrzymał już w życiu wiele potężnych ciosów, ale ma mocny pancerz i przewodnictwo. Myślę, że to kolejny talent Topraka Razgatlioglu. Jestem pewien, że odzyskamy go po ostatniej kontuzji i że będziemy się dobrze bawić, z pewnością w tym roku w Supersport i, myślę, że także w przyszłości w Superbike.
Nad jakimi aspektami technicznymi będziesz pracować w kontekście kolejnych wydarzeń sezonu?
„Dużo pracowaliśmy podczas zimowych testów, ale spora część wciąż pozostaje do zrobienia. W Superbike musimy popracować przede wszystkim nad podwoziem, jest wiele nowych części do wypróbowania: zawieszenie, wahacz i nie tylko. Przyszycie ich w Rabacie zajmie trochę czasu i to samo tyczy się elektroniki. W przypadku Tito może być konieczne ustawienie inne niż oficjalne kierowcy Kawasaki. Będziemy nad tym pracować podczas testów w Barcelonie. Jeśli chodzi o Oncu, nie jesteśmy w stanie zorganizować testów przed wyścigiem w Katalonii, dlatego zrobimy to później. Posłuży do wybrania aktualizacji podwozia, na przykład łączników i tarcz kierowniczych, które rozporządzenie pozwala zmieniać w tym roku”.
Jak blisko byłeś opuszczenia Kawasaki w Superbike?
„Byliśmy bardzo blisko zmiany, ponieważ w przypadku pakietu satelitarnego, który mieliśmy, tego nie było jakikolwiek rodzaj zaufania. Wszyscy rowerzyści, którzy jeździli na rowerze, mieli te same problemy, osiągi pojazdu były ograniczone. Byłem na rozdrożu: albo skorzystać z oficjalnego pakietu Kawasaki, albo przejść na Ducati. W pewnym momencie byłem bardzo zdeterminowany, aby skupić się na Ducati. Ale potem Kawasaki wyciągnął dziką kartę, oferując motocykl fabryczny, czego nigdy się nie spodziewałem, ponieważ w swojej historii nigdy nie powierzyli go zespołowi satelitarnemu.
Ale jesteśmy zespołem Kawasaki numer 2 na świecie, wiele wygraliśmy i osiągnęliśmy z nimi wiele podium. Okazali nam swoje zaufanie powierzając nam całkowicie fabryczny pakiet i przekonali mnie, abym odwzajemnił ich zaufanie. Jesteśmy dobrze wspierani przez oficjalny zespół Kawasakiróżnice się zmniejszyły i uważamy, że możemy rozegrać lepszy sezon niż poprzednie. Rower jest bardzo stary, nie ma sensu go ukrywać i nie ma widoków na przybycie nowego Ninja. To jest szczęście rozporządzenie pomaga Kawasaki w zakresie części objętych superkoncesjąumożliwiając mu w ten sposób zrobienie kroku naprzód”.
Czy spodziewałeś się, że Jonathan Rea opuści Kawasaki?
„Nie, nie wierzyłem do końca. Miał podpisany kontrakt, znam go bardzo dobrze, bo zawsze przychodził zjeść do gościnności Puccetti i nawet często z nim rozmawiając, nigdy bym się tego nie spodziewał. To było niewiarygodne, ale tak właśnie się stało. To, co widzieliśmy w Australii, nie będzie na poziomie Jonny’ego przez cały rok, mam do niego najwyższy szacunek na poziomie ludzkim i zawodowym, jestem przekonany, że wróci do zdrowia najlepiej, jak potrafi.
A jak widzisz Toprak Razgatlioglu w BMW?
“Bardzo dobry. Runda na Phillip Island była nietypowa i wygrywa ten, kto zaoszczędzi najwięcej opon. Jest dość agresywny, co mu nie pomaga, zwłaszcza w Australii, gdzie po 8-10 okrążeniach opony zostały zniszczone przez nowy asfalt. Cierpi bardziej niż pozostali, myślę, że w Barcelonie będzie walczył o podium i myślę, że także o zwycięstwo.
W pewnym momencie w 2023 roku miałeś nadzieję, że do zespołu Puccetti dołączy Fabio Di Giannantonio. Jak się sprawy potoczyły?
„Byłem w stałym kontakcie z menadżerem Diggii, kiedy utknął w MotoGP. W tym momencie miał trzy możliwości: przyjechać do Superbike, wrócić do Moto2 lub zostać kierowcą testowym MotoGP. Nasza możliwość była realna i konkretna. Myślę, że gdybym przeniósł się do Ducati, bardziej szczegółowo przeanalizowaliby tę sprawę, ponieważ mieliby gwarancję posiadania ultrakonkurencyjnego pakietu. W przypadku Kawasaki pensja byłaby wyższa, ale pakiet techniczny być może go nie przekonał i prawdopodobnie zmusiło go to do zrobienia wszystkiego, co w jego mocy, aby pozostać w MotoGP. Gdyby pozostawiono go bez siedzenia, myślę, że pomiędzy Superbike a Moto2 byłby 50-50. Di Giannantonio to zawodnik, który zasługuje na to, aby pozostać w MotoGP i tam dotrzeć. Nadszedł czas, aby ewentualnie przyjechać do Superbike.”
Czy sądzisz, że nowa zasada dotycząca minimalnej wagi może mieć wpływ na Bautistę?
„Nie sądzę, żeby wiele się zmieniło w przypadku Alvaro. 6 kilogramów na rowerzystę zmienia 1% sterowności roweru. Inaczej byłoby z 15-20 kilogramami. Nie sądzę, żeby Bautista miał trudności z powodu tych dodatkowych 6 kilogramów.
Jakiego sezonu spodziewasz się w Superbike i Supersport?
„Myślę, że czeka nas pamiętny rok dla mistrzostw, widzieliśmy, jak duże było zainteresowanie pierwszymi wyścigami w Australii. Nie zabrakło zwrotów akcji i wielu kierowców walczących o zwycięstwa we wszystkich klasach. Wierzę, że to mistrzostwa w szczytowym momencie pod względem zainteresowania i popularności, magiczny moment. Myślę, że jest to nawet bardziej interesujące niż MotoGP, gdzie na poziomie mediów wiele będzie zależeć od tego, co Marquez uda się zrobić z Ducati. W Supersport będziemy dążyć przynajmniej do podium, nie mówiąc już o mistrzostwach świata. W Superbike’u na nowo zdefiniowaliśmy nasz cel sezonowy. Początkowo miało celować w czołową 10-tkę, jednak po zobaczeniu poziomu siatki tak się stało być w punktach”.
Foto: Zespół Kawasaki Puccetti Racing