Superbike, Lorenzo Alfonsi „Zrobiłem dużo bzdur, ale się z tego śmieję”

Superbike, Lorenzo Alfonsi

Lorenzo Alfonsi myśli o swojej przeszłości i śmieje się. Na jego karierę wpłynęły epizody, na dobre lub na złe. Zawodnik z Toskanii mógłby być wielkim mistrzem Superbike: był szybki, przyjazny i kochany przez ludzi. Jednak dokonał kilku złych wyborów, które zagroziły jego karierze.

Lorenzo, jak zacząłeś?

„Z mini rowerami. Pojechałem z ojcem na zdjęcia do Romanii. To były lata Valentino Rossiego, Marco Melandriego i Andrei Dovizioso i ścigałem się z nimi, mimo że byłem trochę starszy. Następnie przeniosłem się do 125 Sport Production, ścigałem się z Cagivą i Aprilią, aż do 250 Trophy. W tym momencie zostałem wezwany przez Davide Tardozzi na test na Ducati 1000″.

Jak było?

„Bardzo dobrze, ustanowiłem rekordy w Cartagenie, aw 2001 roku wezwali mnie do udziału w European Stock 1000. W 2002 roku zrobiłem pierwsze wielkie gówno w mojej karierze”.

Co zrobiłeś?

„Tego roku przeprowadziłem różne testy z Ducati iw Borgo Panigale byli ze mnie bardzo zadowoleni. Kilkakrotnie stawałem na podium, aw przeddzień wyścigu Brands Hatch byłem trzeci w klasyfikacji generalnej. Miałem duże szanse na udział w Mistrzostwach Świata Superbike 2003 z fabrycznym Ducati. We wtorek po wyścigu w Anglii miałem wziąć udział w ważnym teście otwartym, ale po prostu rozbiłem się na rozgrzewce. Złe złamanie, pożegnanie z testami i nadzieje na ściganie się w Superbike. Ducati następnie wziął Lorenzo Lanzi. Kontynuowałem w European Stock 1000, a potem przez dwa lata rywalizowałem z Yamahą”.

Rok 2004 zakończył się brawurowo.

„Co za rocznik! Gianluca Vizziello i ja na zmianę prowadziliśmy w tabeli przez cały sezon. Wygrałem jeden wyścig, a on wygrał drugi. Potem doznałem kontuzji w jednym i skończyłem na -16 punktach. Myślałem, że Gianluca miał łatwe życie, ale potem doznał kontuzji podczas najazdu na minimotocykl na padoku Imola i musiał opuścić dwa ostatnie wyścigi. Miałem też pecha, bo pękł mi podnóżek i na ostatnią rundę we Francji przyjechałem ponownie z –16. Tam pojechałem świetny wyścig i zostałem Mistrzem Europy STK1000. Ale w tym roku zrobiłem najgorsze gówno w mojej karierze”.

Który?

„W tamtym czasie Lucio Cecchinello był moim menadżerem i powiedział mi, że menedżer Hondy śledził mnie podczas wyścigu i chciał złożyć mi dobrą propozycję na sezon 2005. Powinienem był się zachować w określony sposób. Czy go posłuchałem? Nie! Zrobiłem dokładnie odwrotnie niż powiedział mi Lucio. Kilka tygodni wcześniej byłem w programie telewizyjnym, w którym Paolo Flammini, ówczesny szef Superbike, publicznie powiedział, że bez problemu znajdę miejsce w WSBK. Był to dla mnie wyraz szacunku, ale byłem zbyt podekscytowany i byłem przekonany, że dam radę. Zamiast tego znalazłem się na piechotę. Potem ścigałem się na Yamaha DFX, ale nie było to konkurencyjne.

Honda zaproponowała mi udział w Mistrzostwach Świata Supersport z MegaBike: gdybym się zgodził, byłaby to inna historia. Między innymi miałem też poważną awarię w Assen z Sanchinim i to była poważna wpadka. Potem startowałem w Mistrzostwach Świata Supersport, w CIV, zebrałem kilka dobrych wyników, ale moja światowa kariera mogła być lepsza”.

żałuje?

„Tak, zrobiłem trochę gówna, muszę to przyznać. Są żale, ale nie odczuwam ich jako ciężaru, wręcz przeciwnie, mówienie o nich teraz mnie śmieszy. Jednak teraz czerpię ogromną satysfakcję jako technik IMF, jako kierownik zespołu i jako trener”.

Co obecnie robisz?

„W 2014 roku otworzyłem drużynę, która bierze udział w Pucharze Włoch z dwoma młodzieżowcami. Pracuję również jako trener chłopców R3 BlùCru, mistrzostwa promowanego przez Gianluca Montiron. Śledzę kolarzy na torze, analizuję z nimi ich telemetrię i pomagam im się rozwijać. Więc pracuję na motocyklach, bywam na padoku World Superbike, przyczyniam się do rozwoju młodych ludzi i dobrze się bawię. Będę dalej startował w R3, a także w Pucharze Włoch w 2023 r. Jestem szczęśliwy”.

Dziękujemy, że przeczytałeś cały artykuł. Jak go oceniasz?