O ile Barni Ducati świętował w Supersport z Yarim Montellą, o tyle w Superbike zajął zawzięte ósme miejsce z Danilo Petruccim. Mimo startu z 12. miejsca na starcie, kolarz z Terni od razu umieścił się w gronie bohaterów, sugerując, że czołowa piątka, a może nawet okolica podium jest w jego zasięgu. Trwa to aż do pit stopu, „nowości” wprowadzonej do wyścigu ze względu na dobrze znany problem z oponami. Jednak gdy przyszedł czas na zmianę opon, wystąpiła nieoczekiwana usterka.
Śruba się nie dokręca, mijają sekundy, ale to cenne momenty, przez które wyścig staje się bardziej skomplikowany. Po ponownym uruchomieniu Petrucci próbował awansować, ale grupa liderów była już daleko i mógł zadowolić się jedynie 8. miejscem z szachownicą (relacja z 1. wyścigu). Miejsce, które nie satysfakcjonuje ani jego, ani zespołu, dlatego spotkanie przełożono na jutro w związku z drugim i ostatnim wyścigiem australijskiego weekendu.
„Świetne pierwsze okrążenie, byliśmy z przodu”
Pomyśleć, że wyścig rozpoczął się dobrze po Superpole, który nie był taki, jak oczekiwano. „Popełniłem kilka błędów w kwalifikacjach” przyznał Danilo Petrucci. „Byłem w czwartym rzędzie, więc wiedziałem, że muszę dobrze wystartować”. I to mu się udaje: sprintuje najlepiej, jak potrafi, i tym samym nadrabia niedoskonałe kwalifikacje. „Miałem świetne pierwsze okrążenie, podjąłem pewne ryzyko, ale byliśmy na czele. Wiedziałem też, że jeśli będę w czołówce, to mogę tam pozostać i tak też się stało.” Uczucie z jego Panigale było naprawdę doskonałe. „Zespół wykonał świetną robotę, ustawiając motocykl tak, jak chciałem, i czułem się naprawdę dobrze” Petrucci rzeczywiście zauważył. Wyścig wydawał się przebiegać naprawdę dobrze…
Petrucci: „Jutro spróbujemy ponownie”
Jak już wspomniałem, nie ma szczęśliwego zakończenia. „Wystąpił mały problem w pit stopie i straciliśmy 5-6 sekund: to miało wpływ na nasz wyścig” Petrucci powiedział na koniec wyścigu. Kiedy wrócił na właściwe tory, mimo wszystko próbował, starając się wspiąć jak najwyżej. „Wróciłem, miałem przed sobą dwóch wolniejszych zawodników, których musiałem wyprzedzić, a potem usiadłem, aby spróbować zregenerować siły, ale niestety liderzy byli daleko” w końcu przyznał. Chce patrzeć na szklankę do połowy pełną, ale już myśli o drugiej grze. „Zdobyliśmy kilka punktów, co zawsze jest dobre, ale oczywiście chciałbym zakończyć wyścig w pierwszej piątce. Spróbujemy ponownie jutro”.
Zdjęcie: Zespół Barni Spark Racing