Roberto Tamburini, przyszłość jest niepewna „Ale nie tracę nadziei”

Moto-Ain wystawił na sprzedaż Yamahę R1. Wygląda na to, że zdecydował się opuścić zawody. Cenę zapłacili różni kolarze, w tym Roberto Tamburini. Jego kariera wydaje się coraz bliższa końca, mimo że dwa sezony temu regularnie zdobywał punkty w Mistrzostwach Świata Superbike w Motoxracing i znajdował się w pierwszej dziesiątce w Barcelonie.

Tambu właśnie skończył 33 lata, a więc jest za młody, aby przestać się ścigać, ale za stary, aby się bawić, a zatem rywalizować w ramach hobby, bez jakiejkolwiek formy dochodu. Roberto Tamburini nie ma bogatej rodziny, nie ma dużych osobistych sponsorów, więc jeśli nie ma minimalnej pensji, nie może sobie pozwolić na luksus dalszego bycia pełnoetatowym kierowcą.

„Obawiam się, że w tym tempie będę miał trudności ze znalezieniem czegoś interesującego na rok 2024 – mówi Corsedimoto – sytuacja jest obecnie dość skomplikowana. W międzyczasie pomagam w towarzystwie znajomego, któremu dziękuję, który jest zupełnie poza branżą motocyklową. W oczekiwaniu nie chcę siedzieć bezczynnie, ale nadal stoję przy oknie z nadzieją na trafny telefon.”

Czy nikt Cię nie szukał?

„Było kilka kontaktów, ale do tej pory w najlepszym przypadku oferowali mi ściganie się za darmo w Mistrzostwach Świata w Długodystansowych Mistrzostwach Świata lub w CIV. Niestety nie mam żadnych osobistych sponsorów, którzy mogliby rozważyć bieganie za darmo, z wyjątkiem szczególnych sytuacji. Wiem, że wiele osób płaci i już możliwość konkurowania bez konieczności posiadania budżetu jest przywilejem, ale niestety nie stać mnie na to. Muszę mieć co najmniej pensję minimalną tak jak w ostatnich latach i przede wszystkim uważam, że na to zasługuję. Potem podsumowałbym wszystko nagrodami z wyścigów i kursami nauki jazdy, które biorę jako instruktor.”

Roberto Tamburini, co chciałbyś robić?

„Bez wątpienia chciałbym wrócić do Mistrzostw Świata Superbike, ale myślę, że jest to trudne, ponieważ wiemy, jak to działa, przynajmniej z kilkoma zamiennikami lub dzikimi kartami, jak w zeszłym roku. Co do reszty, jestem bardzo zafascynowany mistrzostwami za granicą, a szczególnie tymi poza Europą, takimi jak MotoAmerica. Z pewnością oceniam obecnie każde mistrzostwo: od wyścigów długodystansowych po CIV, pod warunkiem, że odbywają się one z zespołami, które pozwalają mi wyrazić swoje umiejętności i rywalizować o najwyższe pozycje. Można też pomyśleć o Narodowym. Co więcej, w zeszłym roku nie brałem udziału w zawodach w Misano, więc zgodnie z przepisami mogłem to zrobić. Ale chciałbym ścigać się na rowerze wyczynowym, a nie całkowicie darmowym. Nadal w to wierzę, chciałbym coś zrobić, zobaczymy. Poza tym kilka wyścigów punktowych tu i tam, jak w zeszłym roku. Niezależnie od wszystkiego, jak zawsze, będę kontynuował kursy nauki jazdy.”

Zdjęcie społecznościowe Roberto Tamburiniego