Po zakończeniu (w sumie pozytywnego) nawiasu „Stars and Stripes” udziałem kilka tygodni temu w 82. edycji wyścigu Daytona 200, cała uwaga skupia się teraz na 24-godzinnym wyścigu motocyklowym w Le Mans w dniach 20–21 kwietnia. Nie mogło być inaczej dla YART Yamaha, który z naszym Niccolò Canepą na czele załogi, zaczynając od bardzo klasycznego stylu spoza Alp, zaprezentuje się na starcie Mistrzostw Świata w Długodystansowych Mistrzostwach Świata 2024 z celem obrony tytuł zdobyty w zeszłym roku. Oczekując na to ambitne wyzwanie, struktura kierowana przez Mandy Kainz nie pozostawia niczego przypadkowi, demonstrując już swoje odnowione zamiary (nie żeby była jakakolwiek potrzeba…) w pierwszych prywatnych testach w konfiguracji ERZ. Naturalnie, z numerem 1 na przedniej owiewce R1.
YART Yamaha ostrzy swoją broń w Rijece
Dotrzymując obietnicy wystartowania w wyścigu Daytona 200 jako mistrz świata w wyścigach motocyklowych o charakterze wytrzymałościowym, Mandy Kainz po powrocie na Stary Kontynent zapewnił swojemu zespołowi ograniczony okres odpoczynku. W ostatnich dniach Karel Hanika i Marvin Fritz, odpowiednio piąty i szósty, sklasyfikowani w kultowym biegu na 200 mil na Florydzie w szczytowym momencie wściekłego powrotu ze środka grupy, wyjechali na tor na Automotodromie Grobnik (Chorwacja), natychmiast rozpoczynając znacząco interesujące.
Hanika i Fritz bardzo szybko, Canepa w rekonwalescencji
Podczas gdy Canepa nie mógł uczestniczyć w wyścigu ze względu na następstwa kontuzji barku odniesionej w pierwszym wyścigu Super Hooligans na torze Daytona 200, jego dwaj koledzy z załogi utrudniali większość prac rozwojowych nad obutym w Bridgestone YZF-R1. Hanika i Fritz na czarnym motocyklu pokonali kilometry, ale nie tylko. Sam Hanika pozwolił sobie nawet na ustanowienie nowego rekordu okrążenia toru “w starym stylu” z Rijeki, zwykle używany przez YART Yamaha do prywatnych testów, w 1’23”526. Nieco dalej był Fritz, autor życiowego rekordu okrążenia wynoszącego 1:23”711.
Na dobrej drodze z numerem 1
W tym wszystkim powrót numeru 1 na owiewkę R1 nie mógł zejść na dalszy plan. YART Yamaha nosił go już w 2010 roku po zwycięstwie w Długodystansowych Mistrzostwach Świata 2009, pierwszym tytule w historii austriackiej drużyny, ale spotkał się z mieszanym sukcesem. Właśnie wybór numeru na sezon 2024 wywołał różne opinie wśród bezpośrednio zainteresowanych. Z jednej strony Kainz, pamiętając o wspomnianym niefortunnym precedensie z 2010 roku, dążył do utrzymania historycznego numeru 7. Z kolei Canepa, Hanika i Fritz, uwiedzeni (co zrozumiałe) urokiem #1, nie chcieli w ogóle przepuścić takiej okazji.
Rozporządzenie interweniuje
Ostatecznie sam FIM uporządkował sytuację. Zgodnie z nową zasadą wprowadzoną w ostatnich tygodniach, od roku 2024 Mistrzowie Świata ERZ będą zobowiązani ścigać się z tabelą nr 1 w następnym sezonie. Biedny Kainz będzie zatem musiał się z tym pogodzić, wierząc w bardzo szybkie odwrócenie trendu. Krótko mówiąc, wyzwanie w ramach wyzwania dla trio, które tworzą Canepa, Hanika i Fritz. Oprócz obrony tytułu będą musieli także przełamać tabu nr 1 w YART Yamaha…
Źródło zdjęcia: Sofric Studio