Start z 13. pozycji w tabeli zapowiadał kolejny gorzki weekend dla mistrza MotoGP Francesco Bagnaii. Ósme miejsce w sprincie, wyprzedzone w klasyfikacji generalnej przez Jorge Martina na koniec soboty, Indonezja wydawała się porażką dla kierowcy fabrycznego zespołu Ducati. Zamiast tego wielki powrót w niedzielę i upadek jego bezpośredniego prześladowcy pchnęły ucznia Akademii VR46 z powrotem na szczyt Mistrzostw Świata z 18-punktową przewagą.
Bagnaia przeciwko krytykom
Wielu było gotowych krytykować Pecco Bagnaię, spodziewając się kolejnego błędu. Zamiast tego uciszył wszystkich, dłoń drżąca z boku hełmu była niewątpliwa, jakby chciała powiedzieć „nie rozmawiacie teraz?”. Gest, który powtórzył także podczas ceremonii wręczenia nagród na podium. Odnosi swoje szóste zwycięstwo w tym sezonie MotoGP i przyjedzie na Phillip Island nadal jako lider, pomimo świadomości, że w ostatnich pięciu rundach będzie musiał zmierzyć się z Jorge Martinem, który kieruje się wyłącznie instynktem i szybkością. Na konferencji prasowej po wyścigu wyjaśnia powody tego gestu przed kamerami: „Często mówimy za dużo, czasami lepiej poczekać na rezultaty, zanim to zrobimy. To było dla nich„.
Nie mam zamiaru wszczynać kontrowersji, ale po prostu wybuch tych, którzy nie chcą niczego trzymać w sobie i efektami pokazać, na co ich stać. Z drugiej strony po Grand Prix Katalonii wydawało się, że coś nie działa w stu procentach. „Brakowało takiego wyniku, po Barcelonie przeżyłem trudne chwile. Dużo walczyłem, w wielu sytuacjach nie czułem się dobrze i trudno było mi naciskać„, kontynuowała Bagnaia. „Jestem bardzo wdzięczny mojemu zespołowi, zwłaszcza zespołowi elektronicznemu, ponieważ zrobiliśmy ostatni krok do przodu, było fantastycznie. Bardzo zasłużyliśmy na to zwycięstwo i jestem z tego dumny„.
Bestialska niedziela w Mandalice
Błąd rodem z Madrytu, ekipy Pramac, spadł jak manna z nieba, był niemal oczekiwany i chciany. Jego zwycięstwo zostało w dużej mierze zasiane na starcie i dojrzewało z okrążenia po okrążeniu. „Moim dzisiejszym celem było zwycięstwo. To właśnie postanowiłem zrobić, kiedy wczoraj wieczorem wyłączyłem telefon– przyznaje jeździec z Chivasso, nawiązując do upadku Martina. „Kiedy zobaczyłem, że spada, mogłem trochę odetchnąć, potem nie musiałem już pchać jak wcześniej, miałem wyścig pod kontrolą„.
Bagnaia od pierwszych metrów położył podwaliny pod swoją niesamowitą indonezyjską niedzielę. Z 13. miejsca na starcie z pierwszego zakrętu wyjechał na dziesiątej pozycji, a po pierwszym okrążeniu był szósty. „Start stanowi prawie 50% wyścigu. Jeśli dobrze zaczniesz, bez wątpienia możesz osiągnąć więcej. Dlatego całkowicie skoncentrowałem się na starcie i podjąłem pewne ryzyko„.
Triumf rozwiewa chmury niedawnej przeszłości, trudnych chwil spędzonych po kontuzji. Od miesięcy nie był w doskonałej kondycji fizycznej. „Złamałem nogę w Le Mans. Jej ręka również była złamana. Kontuzja stopy dokuczała mi od Mugello do Barcelony. Moja ręka sprawiała mi problemy, szczególnie na Sachsenringu, gdzie są prawie wyłącznie lewe zakręty. Kiedy rozbiłem się w Barcelonie, miałem naprawdę poważnego siniaka na nodze. To był pierwszy weekend, w którym nie miałem żadnych problemów z nogami„.
Wyzwanie jeszcze się nie skończyło
Mandalice nie brakowało trudnych chwil, jednak tym razem Lady Luck była po jej stronie. Jorge Martin na pierwszym zakręcie awansował z szóstego na pierwsze, zdobywając trzy sekundy przewagi nad Vinalesem na dwunastym okrążeniu i około czterech sekund nad Pecco. Bez wypadku madryckiego kolegi zwycięstwo nie byłoby możliwe dla Francesco Bagnaia, ale błędy są częścią gry i mogą zaważyć na losach mistrzostw MotoGP.
Od piątku do Phillip Island w Australii będzie to kolejna bitwa pełna adrenaliny, podczas której będziemy musieli dać z siebie wszystko i uważać na błędy. „Jesteśmy na tak wysokim poziomie, że nie trzeba wiele, żeby upaść. Niestety miałem wiele wypadków podobnych do Jorge, na przykład w Austin i Indiach. Nasz rower jest bardzo szybki, ale trzeba to zrozumieć. Są chwile, kiedy jesteś tak pewien, że musisz zachować ostrożność„.
Wspaniała biografia Jonathana Rei: „In Testa” dostępna na Amazon