Grand Prix Australii 2023 na zawsze pozostanie w pamięci Johanna Zarco, który w sobotę odniósł swoje pierwsze zwycięstwo w MotoGP. Chciałby spróbować ponownie w sprincie, ale niesprzyjające warunki doprowadziły do odwołania serii kwalifikacji i dlatego będziemy musieli poczekać do przyszłego weekendu w Buriram, aby zobaczyć go i innych zawodników na torze.
MotoGP Australia Zarco zgadza się na odwołanie sprintu
Francuz zaakceptował także decyzję Kierownictwa Wyścigu o nieuczestniczeniu krótkiego wyścigu. Mówił o tym w Sky Sport MotoGP: „Przygotowywałem się. Dziś rano, pod koniec rozgrzewki, wiało więcej i padał deszcz, więc wróciłem do garażu, bo nie mogłem rozgrzać opon do odpowiedniej temperatury. Jeśli nie możesz tego zrobić, jest to bardzo skomplikowane. Mając tylko wiatr i mniej wody, najchętniej pobiegłbym, ale wygląda na to, że wiatr wiał naprawdę mocno. Ostatecznie podjęto dobrą decyzję. Po wczorajszym zwycięstwie pojawiła się chęć ponownego spróbowania i zdobycia kolejnych punktów do mistrzostw, gdzie wczoraj zyskałem dwie pozycje„.
Mówiąc o trudnościach z doprowadzeniem opon do odpowiedniej temperatury, Zarco wyjaśnił, że nie było to coś, co dotyczyło wszystkich kierowców Ducati, z wyjątkiem Jorge Martina: „To był mój problem, miałem go już w Moto2. Czasami wystarczy trochę zmienić w rowerze i od razu może działać znacznie lepiej. Oczywiście, gdy jedziemy szybciej, opony nagrzewają się do odpowiedniej temperatury i wszystko idzie lepiej. Ale nie mogłem dostać się do tego obszaru. Już w Moto2 ten tor był dla mnie trudny. W MotoGP jest lepiej, pomogło mi mieć specjalne opony, które działają lepiej, ale dziś rano na mokrej nawierzchni wróciłem do dni w Moto2„.
Pracuj z Massimo Branchinim
W 2023 roku szefem załogi Johanna był Massimo Branchini, który przybył z Moto2 i z którym zdobył swoje dwa tytuły Moto2: „Mieliśmy inną filozofię – wyjaśnia – musiał także odkryć MotoGP, gdzie jest o wiele więcej rzeczy do załatwienia, a co za tym idzie, większe ryzyko zagubienia się w poszukiwaniu idealnych wrażeń. Zaczęliśmy dobrą robotę, ale w ostatnich trzech wyścigach nie udało mi się dobrze zakwalifikować, co spowodowało, że traciłem czas i energię na poszukiwanie miejsca na podium, a w każdym razie osiągnięcie dobrych wyników. Kiedy się wkurzyłem i mogłem z nim ponownie porozmawiać, zawsze udawało mu się powiedzieć dobre słowa, które skierowały mnie na dobrą ścieżkę. Ten weekend zaczęliśmy dobrze, potem mieliśmy problemy i na koniec dostałem plusa, może dlatego, że udało nam się razem znaleźć trochę spokoju„.
Dzisiaj Johann był gotowy do wyścigu, jeśli dopuszczono go do wyścigu sprinterskiego, uważał, że poradziłby sobie dobrze, gdyby na torze było mniej wody: „Gdybyśmy musieli lecieć, my, piloci, byliśmy gotowi to zrobić. Byłem przygotowany, ale czekałem na wiadomości od innych zawodników, aby wiedzieć, co robić. Rozumiem, że Jorge chciał się ścigać, ponieważ dziś rano dobrze wystartował i miał przeczucie, że zdobędzie podium lub wygra. Rozumiem także innych, którzy podobnie jak ja nie byli w stanie sprawić, aby rower działał dobrze. Jeśli tego nie zrobisz, nie będziesz mógł prowadzić. Miałem nadzieję, że nawet przy takim wietrze tor trochę wyschnie i przy mniejszej ilości wody będę mógł uzyskać przewagę„.
Zarco użądla Hondę
W 2024 roku 33-latek urodzony w Cannes będzie ścigał się z zespołem LCR, potwierdzono, że nie zastąpi Marca Marqueza w zespole Repsol Honda. Wyraził swoje przemyślenia na ten temat, ostro krytykując Alberto Puiga i HRC: „Cecchinello jest dobrym człowiekiem i poważnie pracuje. Jest uczciwy wobec ludzi i zawsze stara się postępować dobrze. Szansa, jaką mamy razem, jest dobra. Nie mogłem odłożyć szansy na przejście do zespołu fabrycznego, musiałem także pomyśleć o miejscu zwolnionym przez Marqueza. Lucio uszanował to, on też zrobiłby to samo jako kierowca„.
Zarco zauważył, że w Hondzie nie było do niego przekonania, więc nie rozważał już zbytnio możliwości zastąpienia Marca Marqueza: „Kiedy mój menadżer rozmawiał z Hondą, widzieliśmy, że Honda i Puig wydają się się w czymś wahać, co nie podobało mi się. Wolałem całkowite zaangażowanie w Cecchinello, być może HRC będzie bardziej współpracować z zespołem LCR, aby wszystko się zmieniło„.
Żadnej Marsylianki po zwycięstwie
Ani w parc zamkniętym, ani na podium nie poruszył się triumf sobotniego wyścigu, a dwukrotny mistrz świata Moto2 opowiedział anegdotę: „Mogłem płakać na podium razem z Marsylianką, ale zepsuli mi to. Powiedziałem prezesowi FIM, że to skandal. Zaśpiewałem ją, a z przodu stało kilku Francuzów. Potem zdałem sobie sprawę, że w telewizji puszczono Marsyliankę, więc ktokolwiek stał przed ekranem, widział, jak śpiewam, ale nie dokładnie w tym momencie. Dla nas na podium nie było nic, brak hymnu odebrał mi emocje. Chciałem wszystkich zabić„.
Zdjęcie: MotoGP