Kto by pomyślał, że pierwsze Grand Prix Indii w historii MotoGP przywraca 110-letnią tradycję motocyklową? Zgadza się. Nie pomyślałbyś tak, ale wyścigi motocyklowe nie są w Indiach czymś nowym. Otóż tzw Bharat GP jest to dopiero najnowsze z serii wydarzeń, dzięki którym nasz naród stał się głównym bohaterem motocykli na poziomie międzynarodowym.
ZNACZENIE INDII DLA PRODUCENTÓW
W Indiach jeździ ponad 100 milionów dwukołowych pojazdów silnikowych, a w 2022 r. zarejestrowano ich 16 milionów. Już same te liczby wyjaśniają, dlaczego Dorna za wszelką cenę chciała sprowadzić MotoGP do Indii, przyćmiewając dobrze znane problemy logistyczno-organizacyjne ostatnich dni. W końcu tutejsi producenci, to oczywiste, robią furorę. Honda i Yamaha inwestują także w motocykle we własnych zespołach startujących w ARRC (Asia Road Racing Championship), podobnie jak lokalne firmy (prawdziwi giganci). Wszyscy pamiętają udział Mahindry w MotoGP, ale teraz TVS (posiadająca własną markę w ARRC), Bajaj i Hero (od lat regularnie obecni w Dakarze) również inwestują w wyścigi. Z nieuniknioną logiką marketingową i handlową.
MOTOGP W INDIACH? WSZYSTKO ZACZĘŁO SIĘ OD TT W 1913 ROKU
Jeśli chodzi o wyścigi motocyklowe, w Indiach pierwsze wydarzenie znane w podręcznikach historii datuje się na rok 1913. Isle of Man TT, którego pierwsza edycja odbyła się w 1907 r., wyznaczyła epokę i drogę, z „Formuła TT” wkrótce potem wznowiono także w Hiszpanii, Australii i Indiach. W 1913 roku zorganizowano Indian Tourist Trophy, wyczerpujące zawody na trasie o długości 300 mil z Kalkuty do Gaya. W kulminacyjnym momencie wyścigu, który odbył się głównie na nieprzepuszczalnych i wyboistych drogach, zwycięstwo odniósł Royal Enfield Model 160 o mocy 2¾ KM i pojemności skokowej 344 cm3, co firma uczciła stroną reklamową w najbardziej znanych gazetach i tygodnikach.
PUNKT ZWROTNY W POWOJNIE
Po wojnie kolarstwo motocyklowe w Indiach stawało się coraz bardziej popularne, do tego stopnia, że od 1953 roku Madras Motor Sport Club organizował różne lokalne imprezy w tym samym obiekcie w Chennai. W latach 70. byliśmy świadkami różnych wydarzeń o randze międzynarodowej: w Cholavaram regularnie odbywały się Indian Motor Race Meet, które zgromadziły ponad 50 000 widzów i motocyklistów z całego kontynentu azjatyckiego. Co możemy powiedzieć o niebędącym mistrzami Grand Prix Indii w MotoGP, które regularnie odbywało się na przełomie lat 70. i 80. w Madrasie w lutym, w którym na zaproszenie uczestniczyli zawodnicy uznani za zwycięzców tego zachęcającego wyścigu, tacy jak Chas Mortimer , twórca pierwszego hurra Yamahy w klasie 500 cm3.
DO BUDH ARRC PRZED MOTOGP
Wracając do współczesnej rzeczywistości, pomiędzy Formułą 1 (trzyletni okres 2011-2013) a MotoGP, tor Buddh International Circuit był gospodarzem ARRC w 2016 roku ze wszystkimi czterema klasami: Supersports 600 cm3, Asia Production 250, Underbone 130 i Asia Dream Cup. Anthony West o pojemności 600 cm3 osiągnął niezły dublet w dwóch zaplanowanych wyścigach, w których obecny był między innymi Noriyuki Haga. Zamiast tego Somkiat Chantra, obecnie biorący udział w Mistrzostwach Świata Moto2 z zespołem Honda Team Asia, ścigał się w AP250.
INDYJSCY ROWERZYŚCI W MISTRZOSTWACH MOTOCYKLOWYCH
OK, wydarzenia motocyklowe w Indiach, ale mówisz o ich flagowcach? W najbliższy weekend w Moto3 zadebiutuje Kadai Yaseen „KY” Ahmed z dziką kartą, ale prekursorem wśród indyjskich motocyklistów jest Sarath Kumar. Dzięki funduszom Ten10 Racing i San Marino Team WTR w 2011 roku podjął próbę przygody w Mistrzostwach Świata 125 cm3, kwalifikując się dopiero w Estoril (24. miejsce w wyścigu), nie osiągając celu w poprzednich rundach Lusail i Jerez. Przed powrotem do ojczyzny i wygraniem wszystkiego, co było do wygrania, w 2012 roku wraz z oficjalnym Mahindrą stanął na historycznym podium w Monzy w CIV 125, zajmując trzecie miejsce po dyskwalifikacji Andrei Mantovaniego i wciąż 56 cali za zwycięzcą Lorenzo Dalla Porta oskarżonym w 12 okrążeń wyścigu.
