Brad Binder zakończył mistrzostwa MotoGP 2023 na czwartym miejscu, wygrywając dwa sprinty i dziesięć razy stając na podium. Był „pierwszym z pozostałych”, biorąc pod uwagę, że w klasyfikacji generalnej ma przed sobą trzech kolegów z Ducati.
Z całą pewnością potwierdził, że w najlepszych momentach potrafi być dla każdego ciężkim orzechem do zgryzienia, biorąc pod uwagę, że w pojedynkach nie powstrzymuje się i gdy tylko pojawi się najdrobniejsza okazja, stara się wyprzedzić. Czasem jednak też przesadzał i popełniał błędy, wyrzucając punkty i denerwując niektórych przeciwników.
MotoGP, Binder nie jest zbyt zadowolony ze swojego występu
Patrząc wstecz na rok 2023, południowoafrykański kierowca przyznał, że nie był szczególnie zadowolony i że popełnił trochę za dużo błędów: „Spodziewałem się dużo więcej po tym sezonie. Mieliśmy potencjał, aby zrobić więcej, ale popełniłem zbyt wiele błędów. Zmarnowałem tyle okazji. Miałem wzloty i upadki, ale czuję, że można było zrobić więcej”.
Chociaż Binder przyznaje, że nie jest wolny od błędów, Binder dostrzega także pozytywne aspekty: „W niedzielę nie wygrałem, ale odniosłem dwa zwycięstwa w sprincie. Jednak czwarte miejsce w mistrzostwach to znaczny postęp w porównaniu z zeszłym rokiem, kiedy zająłem szóste miejsce”.
KTM rośnie w siłę: ostatni punkt zwrotny w 2024 roku?
Bradowi trochę żal, bo widział na własne oczy, jak bardzo KTM się poprawił i dlatego wierzy, że przy poziomie osiągniętym przez RC16 możemy aspirować do lepszych wyników: „W zeszłym roku zdawałem sobie sprawę z tego, w jakim punkcie jesteśmy i chciałem mieć pewność, że ukończymy wyścigi w najlepszy możliwy sposób. W tym roku chciałem wygrać, jestem zmęczony miejscami. Dlatego byłem szczególnie zaangażowany. A upadki są tego skutkiem”.
KTM ciężko pracuje, aby odnieść sukces w MotoGP, a pomysły na przyszłość są bardzo jasne: „Chcemy trochę się poprawić w każdym obszarze – wyjaśnia – a jeśli nam się uda, będziemy mieli wszystko, czego potrzeba, aby walczyć o zwycięstwa. Potrzebujemy większej przyczepności przy maksymalnym kącie pochylenia i jest to aspekt, w którym możemy najwięcej poprawić”.
Walka o tytuł będzie celem na rok 2024, nawet jeśli Binder wyzna jedno: „Moim planem była walka już w tym roku. Jeżdżę dobrze, nigdy nie byłem tak sprawny”. Krótko mówiąc, Południowoafrykański zawodnik bardzo w siebie wierzy i ma nadzieję, że jego RC16 pozwoli mu mierzyć w mistrzostwo świata MotoGP.
Zdjęcie: Wyścigi fabryczne KTM