MotoGP, rozwój bez rewolucji: plan Dana Rossomondo

MotoGP chce się rozwijać i przyciągać coraz większą liczbę fanów. Carmelo Ezpeleta przyznał, że F1 to model, który go inspiruje i dlatego jednym z celów jest także ekspansja na Stany Zjednoczone. Z tego punktu widzenia zatrudnienie Dana Rossomondo na stanowisku dyrektora handlowego jest dobrym posunięciem. Były dyrektor NBA bardzo dobrze zna rynek amerykański i ma ogromną wiedzę, która może przydać się Dorna Sports.

Dan Rossomondo i przyszłość MotoGP

Hiszpański dziennikarz Manuel Pecino udzielił miłego wywiadu z Rossomondo dla Motosan.es.

Kiedy wyszło na jaw, że dołączasz do MotoGP, czy zdawałeś sobie sprawę, że wszyscy postrzegają Cię jako człowieka, który rozwiąże wszystkie problemy?

Tak, przyjąłem tę pracę, ponieważ pomyślałem, że możemy poprawić pewne rzeczy. Myślałem, że ten sport jest niesamowity, że ludzie są niesamowicie mili i inteligentni. Powiedziałem więc sobie: „Mogę pomóc”, ale nie jestem pewien, czy potrafię rozwiązać problemy świata. Zostawmy to komuś innemu. Ale nadal wprowadzam ulepszenia„.

Rozmawialiśmy z Carmelo Ezpeletą o jego przybyciu, a on powiedział nam: „Czekamy, aż zobaczy otoczenie i wysłucha jego komentarzy”.

Dla mnie było to szczęście, że dało mi to dużo pomocy, aby zrozumieć, co się dzieje. Dużo czasu spędzam na padoku, rozmawiając z ludźmi, próbując nauczyć się zawodu. W żadnym wypadku nie jestem ekspertem technicznym i nie sądzę, że kiedykolwiek będę, ale próbuję się uczyć. Spędziłem trochę czasu z Lucio Cecchinello i Gino Borsoi, kiedy tylko mogę, rozmawiam z Gigi Dall’Igną i zadaję pytania. Muszę choć w minimalnym stopniu opanować aspekt techniczny.

Jednak z komercyjnego punktu widzenia chcę przetrwać sezon, który zakończy się w listopadzie w Walencji. Zacząłem już układać pewne plany, aby zmienić coś wewnętrznie. Moje zmiany będą ewolucyjne, a nie rewolucyjne. Eksplozji nie będzie, ale pewne rzeczy już widzieliście. Chcę się upewnić, że to będzie wiadome, że to nie ja i moje narzucone pomysły, to organizacja, inni ludzie, którzy chcą robić różne rzeczy, używając mnie, aby powiedzieć, że istnieje nowe podejście i że zrobimy inne rzeczy.

Podium Sprintu, strefa kibica Monster w Barcelonie, ogromny sukces, który kosztował nas wiele pracy i przybliżył sport kibicom; podium z DJ-ami w Mugello, Misano, Katalonii… Niesamowite. Chcemy przybliżyć MotoGP większej liczbie fanów. Chcę słuchać ludzi. Często najlepsze pomysły pochodzą od fanów, dziennikarzy i kierowców„.

Zasadniczo jego wkład polega na poprawie komunikacji, prawda?

Tak, zwiększ komunikację. Uważamy, że bardzo dobrze rozmawiamy z naszymi fanami, ale musimy porozmawiać z większą liczbą fanów, różnymi fanami. Musimy poszerzyć lejek. Mamy wspaniałą publiczność, ale aby rozwijać się komercyjnie i zarabiać więcej, potrzebujemy więcej osób zaangażowanych w ten sport„.

Fani śledzący MotoGP są bardzo lojalni i zaangażowani, ale prawdziwym wyzwaniem powinno być wyrośnięcie z tej społeczności.

Widziałem to oczami moich dzieci. Są bardzo rozpieszczani, bo mogą iść na padok, do pit lane… I opowiadają o tym wszystkim swoim przyjaciołom, którzy potem przychodzą z nimi na wyścig o 8 rano. To pierwsza rzecz, którą widzą i podsyłają mi też pomysły. Musimy zwiększyć liczbę fanów, co oznacza również współpracę z dużymi partnerami dystrybucyjnymi, takimi jak DAZN, Canal+, Sky, TNT, ServusTV oraz współpracę z naszymi partnerami marketingowymi. Red Bull i Monster to dwaj bestsellerzy, współpracujemy z nimi, aby promować ten sport.

Jestem Amerykaninem, prawdopodobnie jest powód, dla którego mnie zatrudnili. Chcą sprowadzić ten sport do Ameryki. Jak możemy to zrobić? Jak możemy pozyskać odbiorców w Indonezji i Indiach? Można narzekać na pogodę, bałagan w dotarciu na miejsce, ale nie na to, że kibice byli dobrze poinformowani. Pojawili się i społeczność biznesowa nas przyjęła. Nie chodzi tylko o nowych fanów na naszych terytoriach, takich jak Włochy i Francja, które są bijącym sercem MotoGP. Musimy iść też w inne miejsca. Możesz zatrzymać obecnych fanów i znaleźć nowych„.

Foto: Motosan.es