MotoGP, Marquez pewien: „Jorge Martin będzie mistrzem”

Wyścig sprinterski, o którym warto zapomnieć dla Marca Marqueza w Indonezji. Zaczął całkiem nieźle, rozbił się na pierwszym okrążeniu i wycofał się. Wielkie rozczarowanie dla ośmiokrotnego mistrza świata, który uważał, że na koniec wyścigu nie jest na najlepszej pozycji, a mimo to chciał dojechać do mety. W niedzielę spróbuje to nadrobić.

MotoGP Indonezji, Marquez rozczarowany

Ostatecznie Marqueza może jedynie zasmucić wynik jego sprinterskiego wyścigu na torze Mandalika International Circuit: „Jedenaście zakrętów kończy się szybko – powiedział Motosan.es – i był to najszybszy sprint w moim życiu. Zwykle pierwsze okrążenia są moją mocną stroną, zawsze naciskam i w większości przypadków wszystko idzie dobrze. Dziś jest jeden z tych dni, w których wszystko idzie źle. Wjechałem w zakręt nr 11, wpadłem w poślizg, a potem się rozbiłem. Mój błąd, Wszedłem ostro i straciłem przód. Musiałem wchodzić wolniej. Gdybym się nie rozbił, prawie nie zdobyłbym żadnych punktów. Myślę, że byłbym za Bagnaią lub za Oliveirą, takie było moje tempo„.

Kierowca z Cervery ma nadzieję ukończyć przynajmniej jutrzejszy wyścig, w którym decydujące znaczenie będzie miał wybór i zarządzanie tylną oponą: „Wszystko będzie zależeć od tylnej opony, bo niektóre są zniszczone, a inne nie. To zależy od tego, jak się z tym obchodzi. Średnia może być opcją„.

Zaangażowanie w współpracę z mistrzami Hondy i Martina

Jego przyszłość jest związana z zespołem Gresini Racing, ale nadal chce dać z siebie wszystko, aby pomóc Hondzie aż do ostatniego wyścigu w Walencji: „Moje zaangażowanie pozostaje takie samo i jest maksymalne. Widziałeś to w kwalifikacjach, upadłem, wziąłem motocykl i miałem wjazd do garażu po lewej stronie. Zamiast tego pojechałem w prawo i podjąłem kolejne ryzyko, zajmując ósme miejsce na starcie. Po wypadku mogłem zejść do garażu i mieć już to za sobą, ale zdecydowałem się na kolejne ryzykowne okrążenie„.

Jeśli chodzi o walkę o tytuł, Marquez przewiduje mistrza Jorge Martina: „Martin wygra, mówiłem to już w Japonii i powtórzę jeszcze raz. Ponieważ Bagnaia odczuwała presję, że musi zostać mistrzem i być zmuszona do ponownego potwierdzenia tytułu, będąc w oficjalnej drużynie. Utrzymanie się na szczycie jest trudne. Martin nie ma nic do stracenia, jest wolny i start w Mistrzostwach Świata po raz pierwszy nie będzie miał na niego wpływu. Jest zrelaksowany, wszystko z nim w porządku. Jeśli wygra, świetnie, w przeciwnym razie będzie tak samo„.

Zdjęcie: Repsol Honda