Po frustracji związanej z oponami podczas wieczornego wyścigu w Katarze, Jorge Martin jest gotowy do ponownego ataku w Walencji, próbując zdobyć tytuł MotoGP. Do Francesco Bagnaii brakuje 21 punktów. Dwie rundy, w których można mocno naciskać i mieć nadzieję: sobotni sprint i niedzielny wyścig. Tor Ricardo Tormo to doskonały poligon podbojów: w ostatnich dziewięciu wyścigach na tym torze sześciokrotnie stawał na podium, a w ciągu ostatnich dwóch lat startował z pole position.
Rozczarowanie Kataru
Pomimo wielkiego rozczarowania spowodowanego anomalią w tylnym kole podczas GP Losail, Jorge Martin z pewnością nie stracił swojego olśniewającego uśmiechu. Nie ma nic do stracenia, jest gotowy do ataku, ale los nie jest sam w jego rękach. Nawet podwójne zwycięstwo na katalońskiej ziemi może nie wystarczyć, aby spełnić marzenie o mistrzostwie świata. Cokolwiek się stanie, będzie to sukces… Pozostaje pewna gorycz po tym, co wydarzyło się w niedzielę w Katarze, niektórzy mówili nawet o spisku. W rzeczywistości to był po prostu pech w najważniejszym momencie mistrzostw MotoGP. Trudne do przetrawienia: „Na szczęście mam dziewczynę (Maria Monfort; przyp. red.) niesamowity i fantastyczny „tata”, który mi pomógł„.
Ostatnia nadzieja w Walencji
Kibice liczyli na świetny finisz, zaciętą walkę do ostatniego okrążenia. Zamiast tego brak tylnej przyczepności w Katarze zakłócił występ. „Nigdy nie chciałem pogardzać tym, co zrobił Pecco, ale jasne jest, że to, co mnie spotkało, nie było miłe„, Jorge Martin powiedział „La Gazzetta dello Sport”. Michelin nie otrzymał jeszcze oficjalnych wyjaśnień technicznych, uzyskanie odpowiedzi zajmie trochę czasu, ale jasne jest, że coś poszło nie tak z oponą. To już koniec, pozostaje tylko skupić się na GP Walencji. „W MotoGP nigdy nie wygrałem w Hiszpanii, ale uważam, że mam odpowiedni pakiet, aby to zrobić w tym roku. Z pewnością będę cieszyć się weekendem znacznie bardziej niż Pecco, nie mam żadnej presji„.
Obietnica Jorge Martina
Razem z Pramaciem ma już na swoim koncie drużynowe mistrzostwo świata, nie trzeba robić zbyt wielu obliczeń. W sobotnim sprincie potrzebujemy zwycięstwa, a potem zobaczymy. Utrzymujemy doskonałe relacje z Pecco Bagnaią, nawet jeśli na torze nie szczędzą wysiłku, jak w Katarze. „Poczułem się silniejszy od niego, kiepski jako bokser. A w niedzielę stało się to, co się stało„. Kieruje ciepłe przesłanie i obietnicę do zespołu i jego fanów. „Nic nie jest stracone. Dopóki istnieje możliwość, że jest nadzieja, musimy być dumni ze wszystkiego, czego zrobiliśmy. Zespół Paolo Campinotiego jest wyjątkowy. Mam nadzieję wygrać z nimi znacznie więcej, jeśli nie w tym roku, to na pewno stanie się to w następnym„.
Zdjęcie: Instagram @89jorgemartin