MotoGP, Jorge Martin puka do Ducati: „Nie mogę dłużej czekać”

Jorge Martin jest liderem mistrzostw MotoGP z 38 punktami przewagi nad swoim bezpośrednim prześladowcą Pecco Bagnaią. Jego sezon rozpoczął się dobrze, od trzech zwycięstw w sprintach i dwóch w niedzielnym wyścigu. Pramac przeżywa najlepszy moment w swojej historii, po pogoni za marzeniem o mistrzostwie świata w 2024 roku, aż do ostatniego wyścigu w Walencji. Teraz marzenie mogło się spełnić, ale na wynik mógł mieć wpływ „czynnik psychologiczny”: rodak z Madrytu chce do końca maja określić swoją przyszłość.

Supremacja w Le Mans

Ducati nie zdecydowało jeszcze, kto dołączy do Pecco Bagnaia w ciągu najbliższych dwóch lat. Z dobrze poinformowanych źródeł wynika, że ​​wybór padnie (lub już padł…) na Marca Marqueza. Nie tylko ze względu na zasługi sportowe, ale przede wszystkim ze względu na atrakcyjność, jaką posiada mistrz. Oczywiście należy rozwiązać różne problemy związane z konkurencyjnym sponsoringiem między kierowcą a zespołem. Kwestie nieistotne, które mogą przesądzić na korzyść Jorge Martina, świeżo po podwójnym zwycięstwie w Le Mans, co czyni go obecnie najsprawniejszym kierowcą. Po jego stronie jest pewność, że jest w stanie pokonać każdego, nawet największe nazwiska w klasie MotoGP. „Widzenie siebie jako pierwszego z hiszpańską flagą, obok Marca Marqueza i Pecco, którzy należą do najlepszych w erze MotoGP… ostatecznie zwiększa moją wartość„.

Martin rzuca wyzwanie Bagnaii i Marquezowi

W rozmowie z Cadeną SER opowiada o swoich głównych rywalach w wyścigu o tytuł mistrza świata, nie kryjąc rozgoryczenia z powodu finału mistrzostw ’23 i wahań kierownictwa Ducati co do swojej przyszłości. „Być może w zeszłym roku byli tacy, którzy mieli wątpliwości, ponieważ rywalizował tylko z jednym kolarzem. Ale teraz nie ma tylko jednego, jest ich więcej, a ciągłe wygrywanie pomaga ci stać się silniejszym. Trzeba trenować i ciężko pracować, aby każdego dnia być silniejszym, to nie jest łatwe„.

Producent z Emilii nie określił jeszcze dokładnej daty ogłoszenia, kto dołączy do fabrycznego zespołu, odejście Enei Bastianini wydaje się już pewne (kierunek Aprilia?). „To zależy od Alberta, mojego menadżera. Ale wiem, że to już niedługo, nie możemy już dłużej czekać. Chciałabym już to zamknąć, bo potrzebuję tego spokoju, żeby biegać z czystym umysłem, a nie myśleć, czy mnie docenią, czy nie. Chcę pojechać na czerwono i walczyć o mistrzostwo świata, ale nikt nie wie, co się stanie… To nie zależy ode mnie, to zależy od X osób„.

Obecny lider klasyfikacji MotoGP ma w szufladzie marzenie, które być może będzie niemożliwe do zrealizowania: dzielenie garażu ze swoim rodakiem Markiem Marquezem. „Chciałbym dzielić zespół z Markiem. Walka z nim jest już czymś wyjątkowym, sprawia, że ​​chcę z nim walczyć, ale bycie członkiem drużyny byłoby brutalne„.

CorsedimotoTV subskrybuj nasz nowy kanał YouTube

Zdjęcie: Instagram @89jorgemartin