MotoGP Jorge Lorenzo ostrzega Bagnaię: „Niektóre gesty nie są dobre”

Prowadzenie Jorge Martina w mistrzostwach MotoGP trwało zaledwie kilka godzin, ile godzin minęło od Sprintu do niedzielnego wyścigu w Mandalice. Zawodnik zespołu Pramac miał pod kontrolą GP Indonezji, mając ponad trzy sekundy przewagi nad swoimi ścigaczami Maverickiem Vinalesem i Francesco Bagnaią, ale błąd kosztował go drogo (i być może tytuł mistrza świata!). Wyzwanie pomiędzy dwoma kolegami z Ducati może zaostrzyć się na pięć wyścigów przed końcem i z różnicą zaledwie 18 punktów w rankingach.

Jorge Lorenzo i wyzwanie o mistrzostwo świata

Jorge Lorenzo, były zawodnik MotoGP i komentator Dazn, nie ukrywa, że ​​kibicuje swojemu rodakowi Jorge Martinowi. Jego rozczarowanie było widoczne w telewizji na żywo, kiedy rozbił się podczas GP Mandalika, pozostawiając otwarte pole do zwycięstwa dla rywala Pecco Bagnaia. Czapki z głów przed piemonckim kierowcą i aktualnym mistrzem, z którym łączy go głęboki szacunek. „Pecco również popełniał błędy, ale wydaje się być zimniejszym jeźdźcem, wie, jak zarządzać emocjami„. Ale po flagi w szachownicę może przesadził z uroczystościami… I rozpętał trochę za dużo radości w garażu Ducati. „Niektóre gesty nie są dobre… Nie rozgniewaj bestii (Jorge, NDR), to nie koniec. Utrzymuj wroga w spokoju, nie rozgniewaj go„, skomentował hiszpańskiego nadawcę satelitarnego.

Jorge Lorenzo nie spodobała się nadmierna euforia ekipy Lenovo Ducati, wszak zwycięstwo Francesco Bagnaia jest raczej nieudanym zwycięstwem Jorge Martina. Trzykrotny mistrz MotoGP uważa, że ​​rozsądniej jest nie świętować w sposób nieproporcjonalny i pochopny. „Martin by wygrał, ale popełnił błąd. Nie wiem, co bym zrobił… Ale lepiej dla niego, żeby nie rzucał się w oczy, miał szczęście, że Jorge popełnił ten błąd. Bagnaia nie wygrała wyścigu, Martin go przegrał„. Za kilka dni wrócimy na tor na Phillip Island, a pole bitwy znów będzie wolne dla gigantycznego wyzwania pomiędzy zawodnikami Ducati.

58 Ilustrowana historia inspirowana twórczością Marco Simoncellego – Na Amazonie

MotoGP Jorge Lorenzo ostrzega Bagnaię: „Niektóre gesty nie są dobre”

Prowadzenie Jorge Martina w mistrzostwach MotoGP trwało zaledwie kilka godzin, ile godzin minęło od Sprintu do niedzielnego wyścigu w Mandalice. Zawodnik zespołu Pramac miał pod kontrolą GP Indonezji, mając ponad trzy sekundy przewagi nad swoimi ścigaczami Maverickiem Vinalesem i Francesco Bagnaią, ale błąd kosztował go drogo (i być może tytuł mistrza świata!). Wyzwanie pomiędzy dwoma kolegami z Ducati może zaostrzyć się na pięć wyścigów przed końcem i z różnicą zaledwie 18 punktów w rankingach.

Jorge Lorenzo i wyzwanie o mistrzostwo świata

Jorge Lorenzo, były zawodnik MotoGP i komentator Dazn, nie ukrywa, że ​​kibicuje swojemu rodakowi Jorge Martinowi. Jego rozczarowanie było widoczne w telewizji na żywo, kiedy rozbił się podczas GP Mandalika, pozostawiając otwarte pole do zwycięstwa dla rywala Pecco Bagnaia. Czapki z głów przed piemonckim kierowcą i aktualnym mistrzem, z którym łączy go głęboki szacunek. „Pecco również popełniał błędy, ale wydaje się być zimniejszym jeźdźcem, wie, jak zarządzać emocjami„. Ale po flagi w szachownicę może przesadził z uroczystościami… I rozpętał trochę za dużo radości w garażu Ducati. „Niektóre gesty nie są dobre… Nie rozgniewaj bestii (Jorge, NDR), to nie koniec. Utrzymuj wroga w spokoju, nie rozgniewaj go„, skomentował hiszpańskiego nadawcę satelitarnego.

Jorge Lorenzo nie spodobała się nadmierna euforia ekipy Lenovo Ducati, wszak zwycięstwo Francesco Bagnaia jest raczej nieudanym zwycięstwem Jorge Martina. Trzykrotny mistrz MotoGP uważa, że ​​rozsądniej jest nie świętować w sposób nieproporcjonalny i pochopny. „Martin by wygrał, ale popełnił błąd. Nie wiem, co bym zrobił… Ale lepiej dla niego, żeby nie rzucał się w oczy, miał szczęście, że Jorge popełnił ten błąd. Bagnaia nie wygrała wyścigu, Martin go przegrał„. Za kilka dni wrócimy na tor na Phillip Island, a pole bitwy znów będzie wolne dla gigantycznego wyzwania pomiędzy zawodnikami Ducati.

58 Ilustrowana historia inspirowana twórczością Marco Simoncellego – Na Amazonie