MotoGP, Joan Mir 12. miejsce na zepsutym motocyklu „Morbidelli postawił na swoim”

Większe zamieszanie z pewnością wywołało starcie Pecco Bagnaia z Markiem Marquezem podczas Grand Prix w Portimao. Ale jeszcze dalej pojawiły się problemy. Bohaterami są Joan Mir i Franco Morbidelli, z którymi zetknął się już na starcie długiego wyścigu weekendu MotoGP w Portugalii. Wypadek, który miał ważne konsekwencje dla obu stron: Włoch poślizgnął się, a następnie ponownie wystartował, zaś Majorkanin kontynuował jazdę z mocno uszkodzoną Hondą. Podsumowując, 12. miejsce w kategorii najlepszego zawodnika HRC ma w sobie coś heroicznego, spójrzcie na zdjęcia zamieszczone na kanałach społecznościowych przez samego Mira!

  • 3
  • Obrazy




    „Zdecydował, że wyścig zakończył się na 8. zakręcie”

    Joan Mir nie jest szczególnie czuła wobec Franco Morbidelliego na koniec drugiej rundy sezonu MotoGP. Oprócz wszystkich problemów ze swoją Hondą, przed startem musiał przygotować się na kilka zakrętów. „Dobrze zacząłem, dopóki Morbidelli nie zdecydował, że wyścig się skończył w ósmym zakręcie i wkroczył na swój sposób”. Efekt widać zarówno na zdjęciu na okładce, jak i na zdjęciach powyżej. „Złamał prawie wszystkie skrzydła motocykla, tylko kilka przeżyło” – powiedziała Joan Mir, jak podają koledzy z Motosan. „Byłem bardzo niestabilny i naprawdę miałem trudności z zatrzymaniem motocykla. Mimo to dałem z siebie wszystko.” Jak już wspominaliśmy, do mety dojechał jako najlepszy zawodnik Hondy, ale Mir nie ma złudzeń. „12. miejsce zostało zdobyte z powodu wypadku kilku zawodników” oświadczył. „Udało mi się wyprzedzić wszystkich przede mną, pod względem tempa nie byliśmy daleko od 7-8 miejsca, ale musimy być realistami”.

    Debiutant MotoGP i starcie Bagnaia-Marquez

    Wyraźnie nie brakuje komentarzy na temat dwóch głównych tematów Grand Prix. Zaczynając od pierwszego podium w MotoGP debiutanta Pedro Acosta. „Czapki z głów przed nim” Joan Mir wręcz podkreśliła. „Najbardziej skomplikowaną częścią jest dotarcie do końca i utrzymanie szybkości, ponieważ wszyscy myślą o zarządzaniu oponami. Zrobił to i stale się rozwijał w wyścigu. Jasne jest, że zawsze będzie w czołówce, poza tym, że walczy w KTM.” Jeśli chodzi o bałagan pomiędzy Pecco Bagnaią i Markiem Marquezem, „To wypadek wyścigowy, takie rzeczy się zdarzają. To typowe: wyprzedzasz, drugi jest optymistą, otwiera przepustnicę i dotykacie się”. Nawet jeśli uważa, że ​​panujący mistrz MotoGP jest nieco bardziej odpowiedzialny. „Myślę, że Marc był trochę bardziej uprzedzony. Jako kierowca musisz sobie wyobrazić, że gdy ktoś Cię wyprzedzi, wrócisz i dodasz gazu, a znajdziesz go” Mir wyjaśnił. „Oczywiście byłbym zły, ale potem pomyśl o tym i powiedz sobie, że to są wyścigi. Ale nie można ich cenzurować: to jest to, czego chcemy, to jest nasze życie i to, co lubimy najbardziej”.

    Zdjęcie: Zespół Repsol Honda