O Marcu Marquezie, który w kwalifikacjach MotoGP w Mandalice zajął ósme miejsce, nadal mówi się po oficjalnym ogłoszeniu jego przeprowadzki do Gresini. Prawie na pewno zadebiutuje w Ducati Desmosedici GP23 28 listopada w Walencji, dzięki uprzejmości Hondy, która niechętnie chciała zatrzymać mistrza. Kierowca z Cervery przewiduje: „Nie jest to jeszcze potwierdzone, wciąż o tym rozmawiamy, ale wygląda na to, że będzie to możliwe„.
Odliczanie Marquez-Ducati
Wiadomo już, że motocyklem, którym Marc Marquez pojedzie na Gresini, będzie tegoroczny Desmosedici. Zarówno właścicielka zespołu Gresini, Nadia Padovani, jak i Gigi Dall’Igna, menedżer Ducati Corse, potwierdzili, że będzie to dostępna dla niego wersja. Innymi słowy, ten sam rower, na którym zespół Ducati Lenovo zakończy ten sezon na torze Ricardo Tormo w Walencji. Rower, który pomimo tego, że nie jest najlepszy na starcie (w porównaniu z przyszłym GP24), Marquez postrzega go jako talizman: „To zwycięski rower, który teraz walczy o zwycięstwo. Trzej najlepsi zawodnicy mają ten rower. Teraz chcę po prostu cieszyć się tymi sześcioma wyścigami z Hondą, a potem zobaczymy, co da się zrobić„. W garażu ekipy satelitarnej nie zastanie u swojego boku Santiego Hernandeza, ale swojego rodaka Frankiego Carchediego, już mistrza świata w 2020 roku z Joanem Mirem.
Kropka od Gigi Dall’Igna
Przybycie ośmiokrotnego mistrza świata budzi pewne obawy w galaktyce Ducati. Jego dominujący charakter, charyzma i talent mogły zrujnować magiczną równowagę stworzoną pomiędzy pilotami. Jednak Marc Marquez zawsze był fanem Gigi Dall’Igna, którego już wiele lat temu próbował sprowadzić do zespołu fabrycznego. Czas jeszcze nie nadszedł, teraz wygrywa producent Borgo Panigale i także przekonuje zespołem satelitarnym: „Tylko głupiec nie chciałby Marca„.
W ostatnich latach ludzie Ducati radzili sobie z niektórymi konfliktami w najlepszy możliwy sposób, ostatnio z konfliktem pomiędzy Jorge Martinem i Eneą Bastianini. „Marc to niewygodny jeździec, ale musimy wiedzieć, jak dobrze radzić sobie w tego typu sytuacjach – skomentował Dall’Igna dla Sky Sport MotoGP -. Nauczyliśmy się rozwijać pewne umiejętności w ostatnich sezonach, przy wielu wewnętrznych wyzwaniach wśród naszych kierowców… Postaramy się nie zrujnować równowagi, która powstała w ostatnich latach, aby klimat był spokojny dla wszystkich„.
Przyszłość jest nieprzewidywalna
Wreszcie następuje rozdział na rok 2025, w którym Marquez ryzykuje przewiezienie Gresiniego do KTM pod koniec przyszłego roku. Albo wrócić do Hondy, zabierając ze sobą Gigi Dall’Igna, który nigdy nie zaprzeczył zalotom Golden Wing. Ale chromobrody strateg wie, że ma teraz dobrą passę i znacznie atrakcyjniejsza oferta gospodarcza go nie przekonuje. Zobaczymy za kilka lat…”Teraz, gdy czerpiemy z tego korzyści, odejście wydawało się złe i głupie. Mam fantastyczną grupę, zarówno z technicznego, jak i kolarskiego punktu widzenia. Chcę znowu wygrywać w MotoGP, nie lubię zajmować drugiego miejsca, źle się przez to czuję. Ducati to obecnie najlepsze miejsce„.
Wspaniała biografia Jonathana Rei: „In Testa” dostępna na Amazon