MotoGP, Brad Binder ostrzega Ducati „Ogromny krok naprzód dla KTM”

To pierwsze Grand Prix w tym roku, choć jeszcze nie zakończone, już daje pewne interesujące wskazówki. Brad Binder i KTM należą do kategorii, na którą trzeba od razu zwracać uwagę. Nie mówimy o nowym duecie w MotoGP, ale o kolejnym potwierdzeniu tego, jak RPA i RC16 coraz częściej wyróżniają się w tej kategorii. Wystarczy spojrzeć wstecz na wczorajszy Sprint MotoGP: on sam, zostawiając od samego początku panującego mistrza Bagnaię i innych za sobą, przez cały wyścig groził Jorge Martinowi, podejmując także kilka prób wyprzedzania i dając mu co najwyżej nieco ponad pół sekundy przewagi, ten wreszcie widziany pod flagą w szachownicę. Sam Binder to powtarza: KTM jest blisko i gotowy jeszcze bardziej osłabić armię Ducati.

„Kilka okrążeń, żeby znaleźć tempo”

Najlepszy zawodnik KTM uśmiecha się i komentuje pierwszy mini-wyścig weekendu w Katarze jako „fantastyczny”. Binder zajął 4. miejsce na starcie i tylko dzięki kraksie pod koniec Q2, nieźle jak na kierowcę, który od lat ma problemy z kwalifikacjami! Stamtąd wystartował idealnie i od razu przykleił się do wydechów Martina. „Pierwsze okrążenia były nieco skomplikowane, były to pierwsze nocne okrążenia na suchej nawierzchni od czasów testów! Znalezienie swojego tempa zajęło mi kilka okrążeń” Binder wyjaśnił motogp.com pod koniec wyścigu. Od startu utrzymywał się jednak stabilnie za kolarzem Pramaca, najpierw wyprzedzając Bagnaię, potem Espargaro, by ostatecznie stanąć na drugim stopniu podium. Zatem ostateczny bilans, na który pozostał jeszcze jeden wyścig, jest już zdecydowanie zadowalający.

Binder i KTM nadal się rozwijają

„Zrobiliśmy ogromny postęp” – podkreślił, jednocześnie przyznając, że jest jeszcze coś do naprawienia, aby być jeszcze bardziej konkurencyjnym. Podobnie jak wielu innych kolegów, miał problemy z przyczepnością podczas tego wyścigu, ale to nie znaczy, że jest mniej pewny siebie przed dzisiejszym długim wyścigiem. „Rower działa dobrze i był spójny przez cały sprint” – zauważył KTM nr 33. Jak wspomniano na początku, był jedynym kierowcą, któremu udało się osłabić Jorge Martina na kilka okrążeń i ostatecznie zwyciężył, ale zaledwie z pół sekundy. „Kroki do przodu podczas hamowania i wchodzenia w zakręty są godne uwagi” powiedział Binder, podkreślając aktualne mocne strony swojego KTM RC16. Dziś kolej na długi wyścig, pełen niewiadomych dla wszystkich z różnych powodów, ale Południowoafrykanin jest gotowy, aby ponownie zabrać głos.

Zdjęcie: Rob Gray (zdjęcie polaryzacji)/KTM Images