Francesco Bagnaia zdobył dwa tytuły MotoGP z rzędu, co w przeszłości udało się osiągnąć tylko takim legendom jak Valentino Rossi i Marc Marquez. Po odzyskaniu 91 punktów od Fabio Quartararo w 2022 roku, w tym roku stoczył zaciętą walkę z Jorge Martinem. Musiał się napocić tymi dwoma triumfami i prawdopodobnie jeszcze trudniej będzie mu potwierdzić tytuł mistrza w 2024 roku.
MotoGP, Bagnaia wspomina sezon
Zawodnik Ducati rozmawiał z oficjalną stroną MotoGP o swoim sezonie 2023: „To było długie, bardzo wymagające psychicznie, ale fantastyczne w porównaniu do tego, co zrobiliśmy. Zaczęliśmy w najlepszy możliwy sposób, pomijając kraksy w Argentynie i Austin. W drugiej części sezonu, po Barcelonie, zacząłem mieć większe trudności„.
Oczywiście straszny wypadek w Barcelonie wpłynął na Pecco: „To był jeden z najtrudniejszych momentów w mojej karierze. Następnego dnia obudziłam się i byłam zdruzgotana. Z trudem wstałam z łóżka, nie było to łatwe. Dużo naciskaliśmy z mentalnego punktu widzenia. Woleliśmy nie dzielić się zbytnio z mediami i ludźmi tym, co czuję. Ludzie nie są w stanie wszystkiego zrozumieć, a ja nie chciałam żadnych wymówek„.
Dokładnie w momencie, gdy doznał kontuzji, ale mimo to udało mu się natychmiast wrócić na właściwe tory w Misano, nastąpił gwałtowny rozwój Martina: „Zrobiło się super szybko – mówi Bagnaia – i w niektórych momentach sezonu okazał się najszybszy. W wyścigach sprinterskich zawsze był mocny. Aby wygrać sprinty, musisz być najszybszy, aby wygrać w niedzielę, musisz być najsilniejszy i udowodniliśmy, że jesteśmy„.
Presja i chęć zwycięstwa
Trzykrotny mistrz świata odniósł się także do kwestii presji, która jest nieuchronnie obecna w mistrzostwach na tak wysokim poziomie, jak MotoGP: „Presja jest przywilejem, bez tego uczucia nie można się dobrze bawić. To najlepsza rzecz i muszę także podziękować Jorge za to, że sprawił, że poczułem to jeszcze bardziej„.
Patrząc w przyszłość na rok 2024, Bagnaia wie, że musi pracować jeszcze ciężej, aby zdobyć tytuł: „Myślę, że mam więcej obszarów, w których mogę się poprawić. Będzie coraz trudniej. Będzie Marc Marquez z Ducati, znowu Martin, Bezzecchi, może Quartararo, może Morbidelli, nie da się zapomnieć KTM. Zwycięstwa wymagają kolejnych zwycięstw, nie przestanę chcieć więcej„.
Zdjęcie: Ducati Corse