MotoGP, Bagnaia: „Szczęśliwi dla Enei”. A teraz grozi mu kara

Po 2 punktach straconych w wyścigu sprinterskim, dziś w Malezji w wyścigu długim Pecco Bagnaia odzyskał 3 punkty na Jorge Martinie. Różnica w tabeli wynosi 14 punktów, więc aktualny mistrz MotoGP nie może wcale odpocząć przed przedostatnim Grand Prix w Katarze. Trzecie miejsce dzisiaj, dające Hiszpanowi prawie 7 sekund, to doskonały znak. Uważajcie jednak, on też otrzymał ostrzeżenie za nieprzestrzeganie ciśnienia w oponach i za kolejne naruszenie zostanie ukarany karą 3 sekund. Pod tym względem dorównuje swojemu rywalowi, obaj będą musieli uważać w kolejnych wyścigach.

MotoGP Malezji, czy Bagnaia mogłaby pokonać Alexa Marqueza?

Pod koniec wyścigu Bagnaia tak przeanalizował swoje dzisiejsze wyniki: „To było trudne – powiedział Sky Sport MotoGP – ale piękny. Wiedziałem, że Alex Marquez będzie miał takie tempo, Enea dokonała czegoś niezwykłego, biorąc pod uwagę, od czego zaczął w ten weekend i dokąd dotarł. Myślę, że nikt nie zasłużył dziś na zwycięstwo bardziej niż on, także ze względu na to, co się dzieje. Jestem bardzo szczęśliwy, zacząłem całkiem nieźle, ale od razu pokłóciłem się z Jorge. Straciliśmy trochę czasu w porównaniu do pierwszych dwóch na pierwszych okrążeniach. Nie sądzę, że byłbym w stanie wygrać, ale mogłem być blisko. Wszystko mogło się zmienić, szczególnie na ostatnich okrążeniach, byłem trochę świeższy niż pozostali dwaj, szczególnie Alex. Jednak musimy być szczęśliwi, wykonaliśmy tutaj dobrą robotę”.

Pecco powiedział, że zwycięstwo w pojedynku z Martinem na starcie wyścigu było ważne także na poziomie mentalnym: „Wykonywanie określonych manewrów w określonych momentach ma fundamentalne znaczenie, szczególnie w przypadku zawodników, z którymi rywalizujesz o mistrzostwo świata. Dzisiaj ważne było, aby nie pozostawić Jorge na czele, nawet jeśli uważam, że miałem lepsze tempo. Po dwóch lub trzech okrążeniach wycofałem się, myślę, że i tak byłbym na czele. Taka walka była ważna również pod względem mentalnym, jestem bardzo szczęśliwy. Od jakiegoś czasu nie byłem w stanie go pokonać być szybszym. W sobotę straciliśmy punkty w niefortunnej sytuacji, ale jestem zadowolony z weekendu„.

Pecco i wątpliwości co do frontu Michelin

W wyścigu sprinterskim duże problemy z przodu, ale dzisiaj wszystko zostało już rozwiązane. Oficjalny kierowca Ducati sugeruje, że prawdopodobnie wystąpił problem z oponami: „Dzisiaj miałem dość więcej. W porównaniu do wczoraj nie musieliśmy nic robić, żeby się naprawić. Miałem duże wibracje, które bardzo mnie spowalniały, dzisiaj miałem dziwne odczucia podczas hamowania na prostej, ale ważne było, aby nie mieć problemu, który miałem wczoraj. Pech, że nie było tak wczoraj„.

Bagnaia opowiedział także o swoim podejściu w tym bardzo gorącym momencie mistrzostw MotoGP: „Dzisiaj po pierwszych dziesięciu okrążeniach starałem się zachować jak największy spokój, szczególnie z przodu przy wejściach. Było dużo ruchu i miałem trochę problemów z hamowaniem na wprost, na szczęście nasz rower pomaga nam skręcać tyłem. Byłem trochę na krawędzi, w sytuacji, w której łatwo popełnić błąd. To część sezonu, w której musisz być bardzo ostrożny, mam tylko 14 punktów przewagi. Trzeba zachować ostrożność podczas pchania, więc jest to skomplikowane„.

Bagnaia chwali Bastianiniego

Na koniec nie brakuje miłych słów pod adresem jego kolegi z drużyny Bastianiniego, dzisiejszego zwycięzcy Sepang: „Myślę, że Eneasz zasłużył na to zwycięstwo bardziej niż ktokolwiek inny. To był trudny sezon psychicznie i fizycznie. Za tobą bardzo dobry rok, wygrywasz cztery wyścigi i często stajesz na podium; następnie przechodzisz do oficjalnego zespołu i rozpoczynasz sezon z kontuzją, przez którą opuszczasz wiele wyścigów; wracasz, próbujesz odzyskać zaufanie, które inni mieli od początku, cofasz się i znowu zostajesz zraniony, przegrywając inne rasy. Nie jest to łatwe, ale jak dla mnie Enea zareagowała dobrze i była dobra. Pomagaliśmy sobie nawzajem w drugim programie treningowym, było to dla nas ważne. Zrobił duży krok i był szybszy ode mnie. Wygrał, wykazując się niesamowitą szybkością, naprawdę nieźle„.

Zdjęcie: Ducati Corse