MotoGP Alex Rins przyznaje: „Kontuzja mnie złościła”

Alex Rins próbował ścigać się w Motegi, ale szybko zdał sobie sprawę, że nie wytrzyma weekendu wyścigowego. Chociaż początkowo uznano go za zdolnego do ścigania się, jego kondycja fizyczna nadal nie jest najlepsza do startów w MotoGP. Nadal potrzebujemy czasu, aby być w pełni sił po poważnej kontuzji odniesionej w Mugello.

MotoGP, męka Rinsa

Dla Rinsa nie były to łatwe miesiące, co zostało powtórzone w wywiadzie udzielonym Motosan.es: „To były bardzo długie miesiące, nie chcę powiedzieć skomplikowane. Nie takiej kontuzji się spodziewałem, myślałem, że to bardziej typowa kontuzja: złamanie kości piszczelowej i miesiąc później jazda na rowerze. Zamiast tego miałem podwójne złamanie kości piszczelowej i strzałkowej z dużą ilością odłamków kości. Teraz wydaje się, że robimy ważne kroki w kierunku ożywienia gospodarczego„.

Na poziomie mentalnym nie jest to spacerek po parku dla obecnego zawodnika zespołu LCR Honda: „To było trudne. Kiedy nie mogłem się poruszać i poruszałem się na wózku inwalidzkim, było to skomplikowane. Nie mogłam nic zrobić, leżałam na kanapie. Nawet teraz jest mi ciężko, mimo że regeneruję się i mogę chodzić, bo nadal nie robię tego, co chcę. To robi się długie„.

Czy poradzi sobie dobrze z Hondą?

Przed Grand Prix Japonii Katalończyk nadal był najlepszym zawodnikiem Hondy w rankingach, przede wszystkim dzięki zwycięstwu odniesionemu w Austin: „Denerwujesz mnie – Przyznał – ponieważ wykonaliśmy świetną robotę. W Austin udało nam się wygrać i w kolejnych wyścigach miałem kilka wypadków, ale wrażenia i wyniki w testach były bardzo dobre. Nauka na rowerze przebiegła szybko. Dlatego mnie to złości. Kto wie, co by się stało, gdybym nie doznał kontuzji„.

Rins będzie ścigał się z Yamahą w 2024 roku, która podobnie jak Honda ma trudności w tym sezonie MotoGP: „Skomplikowany rok dla Hondy i Yamahy – uwagi – i trudno to zrozumieć. Czy widziałem przyszłych bossów w Japonii? NIE„.

Zdjęcie: Honda LCR