Sprint MotoGP upłynął pod znakiem wielu dobrych bitew. Jednym z zaciekłych bohaterów był Aleix Espargaro, który bawił się nawet możliwością stania na podium, ostatecznie rywalizując o 4. miejsce z Markiem Marquezem. W bilansie Aprilii, który po tym dniu jest trudny do narysowania, można powiedzieć, że błyszczy nawet największy ekspert, nawet jeśli na koniec żałuje pewnych błędów. Takie jest znaczenie wściekłego gestu Espargaro na mecie, który nie jest skierowany przeciwko chorążemu Hondy, ale jest wyrzutem dla niego samego. Finisz, który z pewnością stanowi dodatkową motywację do jeszcze lepszego występu w jutrzejszym długim wyścigu.
GP Tajlandii, godziny oglądania telewizji i transmisji strumieniowych
Zdecydowanie lepsza Aprilia
Pamiętajmy zawsze, że to rok przejściowy po rozstaniu się z koncesjami na dom Noale, które jednak wciąż dają o sobie znać. Oczywiście jednak trudniej jest wytłumaczyć np. dwustronny weekend Mavericka Vinalesa, który bardzo szybko do dzisiejszego ranka zniknął w sprincie, czy Miguela Oliveirę, który zdaje się zgubił drogę i płynie na ostatnich pozycjach. Raul Fernandez również miał problemy, o czym świadczyło jego 14. miejsce na mecie. „Nie wiem, co powiedzieć… Ale napawa mnie dumą fakt, że jestem najlepszym jeźdźcem Aprilii” Aleix Espargaro podkreślił DAZN España na koniec krótkiego wyścigu. Ma jednak świadomość, że czegoś mu jeszcze brakuje, a konkretnie brakuje mu konsekwencji, ale nadal nad tym pracuje z myślą o roku 2024.
Walka o podium
Radosną notatką dzisiejszego meczu w Aprilii jest więc z pewnością Aleix Espargaro, który od razu dostrzegł szansę na walkę o przewagę i nie cofnął się. Jednak żałuje też pierwszych okrążeń. „Marini był trochę wolniejszy, dwukrotnie próbowałem go wyprzedzić, ale pojechałem szeroko i Binder również mnie wyprzedził”. Bycie za dwoma motocyklami nieco skomplikowało mu życie, jego RS-GP dużo poruszało się z przodu, ale mimo wszystko i tak podjął ostatni atak na podium. „Popełniłem błąd i Marc mnie złapał, ale ostatnie okrążenie było fajne”. Ostatnia runda pełna walk pomiędzy Espargaro i Marquezem, aż do momentu, w którym chorąży Hondy zdobył przewagę.
Espargaro wyjaśnia zakończenie
Jak już wspomniano, sprint pełen bitew mających na celu wyłonienie pozostałych pozycji. Martinowi wkrótce udało się uciec, ale za nim pozostali zawodnicy MotoGP nie powstrzymali się. Podobnie Aleix Espargaro, pokonany na mecie zaledwie 78 tysięcznymi. Ale z pewnością ten ostatni gest nie był wykonany dla Marca Marqueza, jak sam wyjaśnił. „Byłem na siebie zły” – podkreślił Espargaro. „W pierwszym zakręcie pojechałem szeroko, później próbowałem hamować w Cancun, aby zbliżyć się do Mariniego”. Hiszpan obwinia się zatem za błędy końcowe, choć i tak miał na koncie naprawdę dobry mecz. Teraz, gdy spojrzymy na niedzielny wyścig, Espargaro nie ukrywa, że marzy o podium. Czy mu się uda? Kilka godzin i będziemy mieli odpowiedź.
Spóźniony błąd od @AleixEspargaro przeciągnięty @marcmarquez93 do rywalizacji! ⚔️
Numer 93 wykorzystał swoją szansę na 4. miejscu obiema rękami! 🤝#ThaiGP 🇹🇭 pic.twitter.com/3fIr6NFy00
— MotoGP™🏁 (@MotoGP) 28 października 2023 r
Zdjęcie: Aprilia Racing